Reklama

In vitro, czyli politycy żonglują probówkami

Pomylenie komórek jajowych dwóch kobiet przy zabiegu in vitro dyskwalifikuje zarówno tryb prac nad wdrażaniem powszechnego dostępu do tej metody jak osoby, które są za to odpowiedzialne.
In vitro, czyli politycy żonglują probówkami

Foto: Science Photo Library/AFP

W lutym Polskę obiegła wiadomość o tym, że w jednym ze szczecińskich szpitali kobieta, która zaszła w ciążę metodą in vitro, urodziła nie swoje dziecko. Według opinii lekarzy doszło do makabrycznej pomyłki – w trakcie zabiegu nasienie ojca połączono z komórką jajową innej kobiety.

Kilka dni po ujawnieniu tego faktu przez media rząd postanowił przyspieszyć prace nad ustawą regulującą in vitro. Wiele poszlak wskazuje na to, że zbieżność tych dwóch wydarzeń nie jest przypadkowa. Minister zdrowia miał wiedzę o tym, co się stało w Szczecinie, przynajmniej od października ubiegłego roku. Był świadomy faktu, że sprawa ujrzy światło dzienne, i przygotował się do tego, wiążąc te dwa wydarzenia. Należy się jednak spodziewać, że z uwagi na tempo wymuszone przez zbliżające się wybory prezydenckie i parlamentarne prace nad ustawą, która ma wśród wyborców licznych zwolenników, będą prowadzone z jeszcze większym niż przeciętne lekceważeniem jakości działań legislacyjnych.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama