Reklama
Rozwiń
Reklama

Wojna Amazonek

Tak jak nie chcę, by pobożny żyd czy muzułmanin zakazywał mi jedzenia wieprzowiny, a katolik zaganiał do spowiedzi – tak silnie, albo silniej jeszcze, jestem za wolnością wyznania.
Irena Lasota

Irena Lasota

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

Podobny stosunek mam do różnych innych spraw społecznych, politycznych i obyczajowych. Proszę bardzo, ale nie wchodźcie mi na głowę. Jest więc czymś normalnym dla mnie, że ktoś może być homoseksualistą (zwanym też gejem) czy lesbijką, póki nie robi się z preferencji seksualnych ideologii i nie stawia mnie w jakiejś grupie, której głównym wyznacznikiem jest, czy jestem za czymś czy przeciwko. Ale nie o mnie chodzi, lecz o przesunięcia i walki na politycznym ekranie feminizmu w Stanach, które jak wszystkie tego rodzaju nowinki dotrą do Polski dopiero za kilka lat. I wtedy może być wesoło.

Otóż tradycyjne feministki – te, które wymyśliły i wcierały w nas pogląd, że nie ma żadnej różnicy między kobietami a mężczyznami, poza oczywiście nieistotną różnicą kilku centymetrów i różnicą społeczną, którą przeciwko kobietom wymyślili mężczyźni, narzucając „role" męskie i żeńskie – wycofują się na z góry nieupatrzone pozycje.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama