Rz: Nowelizacja przepisów o tzw. opłatach śmieciowych weszła w życie trzy tygodnie temu, a już pojawiają się wątpliwości, jak ją stosować. Czy gminy nigdy nie uwolnią się od widma kłopotliwych regulacji śmieciowych?
Sławomir Presnarowicz: Rzeczywiście ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, zwana potocznie śmieciową, od początku budziła wiele kontrowersji. Jej najnowsza nowelizacja, która weszła w życie 1 lutego, też narobiła już zamieszania. Chodzi przede wszystkim o wprowadzenie maksymalnych stawek opłat za śmieci i związane z nimi przepisy przejściowe. Pojawiły się bowiem wątpliwości co do interpretacji przepisu, do kiedy gminy miałyby podjąć uchwały z nowymi stawkami. Czy należy spieszyć się z podejmowaniem tych uchwał? Inaczej mówiąc, czy do 1 lutego powinny być podjęte nowe uchwały, czy nie? Większość prawników, ja też, uważa, że absolutnie nie ma takiej potrzeby. Rada gminy (miasta) może to zrobić w dowolnym okresie. Najważniejsze, aby stawki nie przekraczały górnych granic określonych w znowelizowanym art. 6k ustawy. Co innego natomiast, jeżeli chodzi o określenie ryczałtowej opłaty od domku letniskowego lub od innej nieruchomości wykorzystywanej na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. W tym wypadku wprowadzono obowiązek ustawowy podjęcia stosownej uchwały, który powinien być wykonany niezwłocznie.
Na czym polega mechanizm ustalania górnych stawek opłat za śmieci, czy jest podobny do tego w podatku od nieruchomości?
Właśnie tak, chodziło o to, by były podobne. W ustawie wprowadzono mechanizm, który z jednej strony ustala górny limit, czyli maksymalne stawki, a z drugiej – przewiduje element waloryzacji. Art. 6k ust. 2 ustawy wyraźnie wskazuje, że rada gminy ustala stawki opłat w wysokości nie wyższej niż maksymalne stawki opłat przewidziane przez ustawodawcę. W zależności od rodzaju nieruchomości wprowadzono jeszcze elementy dotyczące waloryzacji. Jest to 2 proc. przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na jedną osobę ogółem za mieszkańca.
Skomplikowana sprawa...