Reklama

Umowa na czas określony w nowelizacji kodeksu pracy

Rozmowa z Maciejem Sekundą , ekspertem Konfederacji Lewiatan

Publikacja: 03.04.2015 09:07

Maciej Sekunda, ekspert Konfederacji Lwiatan

Maciej Sekunda, ekspert Konfederacji Lwiatan

Foto: materiały prywatne

Rz: Rząd skierował właśnie do Sejmu ważną nowelizację kodeksu pracy. Przewidziane w niej zmiany mają przeciwdziałać nadużywaniu umów na czas określony. Co pan o niej sądzi?

Maciej Sekunda: Zgadzam się, że trzeba ograniczyć okres dopuszczalnego zatrudnienia na umowach terminowych. Uważam jednak, że kolejnym krokiem powinno być wprowadzenie jednej umowy o pracę. Uprawnienia pracownika zależałyby wtedy od jego okresu zatrudnienia, a nie nazwy umowy o pracę.

Na czym polegałaby ta zmiana?

Istotą obecnej nowelizacji jest ograniczenie zatrudniania na czas określony do 33 miesięcy na nie więcej niż trzech kolejnych umowach. Przedsiębiorca w tym czasie może wypowiedzieć pracownikowi umowę bez uzasadnienia. Zwolniony nie ma praktycznie możliwości kwestionowania takiego rozstania przed sądem. Pracodawca może także poczekać do końca umowy zawartej na czas określony i nie podpisać następnej. Szczególnie ten drugi przypadek jest bardzo niekorzystny dla pracowników, bo tracą źródło dochodu praktycznie z dnia na dzień, bez uprzedzenia.

Tego problemu nie byłoby po wprowadzeniu jednej umowy o pracę. Taka umowa byłaby zawierana bezterminowo, przy zachowaniu zasady, że okres wypowiedzenia jest uzależniony od stażu pracy i wynosi od trzech dni do trzech miesięcy przy zatrudnieniu dłuższym niż trzy lata. Przez pierwsze trzy lata pracodawca mógłby wypowiedzieć umowę bez potrzeby uzasadniania. Czyli podobnie jak w nowelizacji. Nie byłoby jednak wtedy ryzyka rozwiązania umowy w razie upływu okresu, na jaki została zawarta. Dopiero po trzech latach zatrudnienia pracownik nabywałby uprawnienia wynikające obecnie z umowy zawartej na czas nieokreślony. Pracodawca musiałby mu uzasadnić wypowiedzenie umowy o pracę, co dawałoby prawo kwestionowania wypowiedzenia w sądzie.

Reklama
Reklama

Po wprowadzeniu jednej umowy pracodawcy mogą zacząć powszechnie zwalniać zatrudnionych przed upływem trzech lat, by nie nabywali lepszej ochrony. Zmiana może okazać się niekorzystna.

Wręcz przeciwnie. Wprowadzenie jednej umowy stawia zatrudnionych w lepszej sytuacji. Obecnie pracodawca może po prostu poczekać do zakończenia okresu, na jaki została zawarta umowa na próbę lub czas określony, i nie przedłużyć jej na kolejny okres. Po zmianach musiałby taką umowę wypowiedzieć. Dzięki temu zatrudniony będzie miał wcześniej informację, że musi szukać nowej pracy.

Co z osobami, które obecnie od razu dostają umowę na czas nieokreślony?

To dość rzadka sytuacja, dotyczy głównie pracowników z dużym doświadczeniem i poszukiwanymi na rynku specjalnościami. W większości przypadków pracownicy są przyjmowani najpierw na umowy na czas określony i dopiero gdy się sprawdzą na swoim stanowisku i znajdą swoje miejsce w zespole, pracodawca proponuje im umowę na czas nieokreślony.

A co zyskaliby pracodawcy na wprowadzeniu jednej umowy o pracę?

Korzyści płynące z jednej umowy o pracę są nie do przecenienia. Szczególne znaczenie miałoby to dla mikro- i małych firm, w których obowiązki kadrowe często wykonuje sam właściciel i nie ma głowy ani czasu pilnować terminów i obowiązków związanych z poszczególnymi rodzajami umów. O tym, że nie jest to problem błahy, wiedzą ci, którzy nie zorientowali się odpowiednio wcześnie, że upłynął okres próbny, lub dopuścili zatrudnionego do pracy po upływie umowy na czas określony, a ta przekształciła się w bezterminową. Sam, będąc pracodawcą, wielokrotnie doświadczyłem, ile zawirowań, obowiązków informacyjnych, aneksów, świadectw pracy oraz innych dokumentów towarzyszyło zatrudnieniu jednego pracownika w związku ze zmianą umowy. Zmniejszyłyby się biurokracja, i to w wymiernym stopniu, a następnie obowiązki archiwizacyjne.

Reklama
Reklama

Odpadłby ponadto problem różnicowania pracowników w firmie na tych lepszych i gorszych ze względu na podstawę zatrudnienia.

—rozmawiał Mateusz Rzemek

Opinie Prawne
Mikołaj Małecki: Wyścig bez wyścigów, ale z surową karą
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Kto i na co ma nadzieję, czyli o zmianach w KRS
Opinie Prawne
Paweł Pietrzyk: Rola archiwów w dobie KSeF i cyfryzacji dokumentacji
Opinie Prawne
Jakub Ziętek: Znikające miliardy z PIT. Czy pora na reformę podatkową?
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Droselklapa znów ryksztosuje, czyli jak nie mówić o KSeF
Opinie Prawne
Andrzej Olaś: Sądy uwikłano w walkę o władzę i jej profity
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama