Zgodnie z art. 45 ust. 1 konstytucji, „każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. Zgodnie z derywacyjną, wielopoziomową wykładnią konstytucji, sąd jest właściwy, niezależny i bezstronny, gdy sędziowie stanowiący większość członków Krajowej Rady Sądownictwa wskazującej kandydatów na sędziów są wybierani przez Sejm, w którym większość głosów ma Koalicja Obywatelska.
Czytaj więcej
Za komuny staliśmy nad prawną przepaścią, a za postkomuny „uczyniliśmy ogromny krok naprzód”.
Zgodnie z art. 68 ust. 1 konstytucji, „każdy ma prawo do ochrony zdrowia”. Więc działacze Koalicji Obywatelskiej też mają. Co prawda, zgodnie z art. 68 ust. 2 konstytucji, „obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”.
No właśnie! Mimo że różni działacze Koalicji Obywatelskiej znajdują się w różnej sytuacji materialnej, to władze publiczne zapewniają im równy dostęp do tych świadczeń. Przecież konstytucja nie mówi nic o zapewnieniu równego dostępu do nich „niezależnie od przynależności partyjnej”.
Upaństwowienie nerki sposobem na zażegnanie konfliktu
Gdybym był prezesem spółki, do której należałby szpital, to chyba nikt nie miałby pretensji, że się w nim leczę. Skoro więc państwo jest właścicielem szpitala, a władztwo w państwie jest sprawowane przez polityków, to skąd pretensje, że oni leczą się w szpitalu, nad którym władztwo sprawują?
Czytaj więcej
Rząd przyjął projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści pornograficznych w internecie. Plan jest taki, aby wprowadzić na strona...
Ale przecież jest jeszcze art. 68 ust. 3 konstytucji, zgodnie z którym władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej osobom niepełnosprawnym. Na podstawie tej samej derywacyjnej, wielopoziomowej wykładni konstytucji, zgodnie z którą KRS z nielegalnej przepoczwarzyła się w legalną, można wywieść, że leczenie polityków rządzącej partii w szpitalach, nad którymi władztwo sprawuje rządząca partia, stanowi realizację obowiązku zapewniania opieki niepełnosprawnym. Gdyby politycy byli pełnosprawni, nie byłoby takiej konieczności. A skutki ich rządzenia stanowią dowód tego, że niepełnosprawni są. Nikt pełnosprawny umysłowo nie stworzyłby takiego systemu dostępu do lekarzy w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Czytaj więcej
Mamy dziś kolejną rundę walki o praworządność. Walki politycznej oczywiście. Bo trudno mówić o prawnej.
Dawno temu jeden z działaczy PZPR przypomniał mi związek starej doktryny marksistowskiej opartej na przekonaniu o nieprzezwyciężalnej sprzeczności prywatnych środków produkcji i społecznego procesu pracy z sytuacją w „służbie” zdrowia. Marksizm przyjmował, że jedynym sposobem rozwiązania tego konfliktu jest uspołecznienie środków produkcji. Taki sam nieprzezwyciężalny konflikt istnieje między prywatną nerką, a uspołecznionym lekarzem. Jak rozwiązać konflikt, który wygenerowało stworzenie państwowej służby zdrowia? Można upaństwowić nerki… I wszystkie operacje przeprowadzać pod nadzorem prokuratury i Najwyższej Izby Kontroli.
Prywatyzacja służby zdrowia byłaby obrazoburcza i kontrrewolucyjna
Drugim sposobem na rozwiązanie tego konfliktu mogłoby być… sprywatyzowanie służby zdrowia. Ale taka herezja to chyba nikomu nie przyjdzie do głowy. Byłoby to zbyt obrazoburcze, kontrrewolucyjne i niezgodnie z zasadą sprawiedliwości… Oczywiście społecznej…
Państwo, w imię tej sprawiedliwości, postanowiło onegdaj otoczyć obywateli powszechną opieką medyczną. Ale zamiast sfinansować biednym albo nawet wszystkim pewien zakres świadczeń medycznych, wzięło się za organizowanie służby zdrowia. Po to, by zapewnić ekstra świadczenia włodarzom władzy publicznej.
Autor jest adwokatem i doradcą podatkowym, profesorem Uczelni Łazarskiego