W okolicy 20 kwietnia w całej Polsce odbędą się zgromadzenia ogólne sędziów, zwołane celem wyrażenia opinii na temat kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, zgłoszonych marszałkowi Sejmu zgodnie z obowiązującą ustawą.
W związku z zapowiedzią ich zwołania, w dyskursie publicznym pojawiło się wiele nieprawdziwych twierdzeń. Jedne z nich mają zniechęcić sędziów do wzięcia udziału w zgromadzeniach, a wręcz groźbą odpowiedzialności karnej od tego udziału odstraszyć. Drugie mają z kolei sędziów do tego zachęcić, łudząc ich iluzją naprawy niekonstytucyjnej ustawy przy pomocy pozaustawowych mechanizmów konsultacji sejmowego wyboru ze środowiskiem sędziowskim. Co ciekawe, jedne i drugie opierają się dokładnie na tym samym przekłamaniu – że członków KRS wybiorą sędziowie – i z tej fałszywej przesłanki obie strony wyciągają, choć odmienne, to równie fałszywe wnioski. Pierwsze mówią o nielegalności zgromadzeń, drugie o wypełnieniu konstytucyjnych standardów bez konieczności zmiany ustawy. Obie narracje to sofizmaty – polityczne hasła w prawniczym przebraniu – diabeł, który miast ornatu przywdziewa dziś togę.
Czytaj więcej
Myślę, że dla nas wszystkich niezwykle ważne jest, żeby wybrać do KRS sędziów ze zdolnościami pracy zespołowej, odważnych i gotowych do podejmowani...
Zgromadzenia będą legalne
Nieprawdą jest, że członków KRS wybiorą sędziowie. Choć wybór taki realizowałby wytyczne europejskich trybunałów, byłby ewidentnie sprzeczny z obowiązującą ustawą. Wykonanie międzynarodowych zobowiązań doprowadziłoby nie tylko do naruszenia prawa krajowego, ale do szerokiego kontestowania składu nowej KRS i dalszego pogłębienia kryzysu.
Wyboru spośród kandydatów dokona jednak Sejm – powiedzmy to raz, a dosadnie. Będzie on działał całkowicie zgodnie z obowiązującą ustawą od jej artykułu 11a ad principio do 11d ust. 7 ad finem. Żadna ustawa nie zawiera jednak zamkniętego katalogu argumentów, którymi może się on w tym wyborze kierować. Posłowie mogą rzucać kośćmi, spojrzeć w gwiazdy (lub oczy ministra), ulec partyjnej dyscyplinie lub posłuchać zgromadzeń, które wyrażą tylko opinię o kandydatach. Sejm nie jest przy tym w żaden sposób związany głosem sędziów, bo nawet w uchwale z 27 lutego obiecał wyłącznie „wziąć go pod uwagę”, a choćby i poszedł w niej dalej, to i tak nie może taką uchwałą skutecznie związać się wbrew ustawie. Nadal to Sejm dokona wyboru, biorąc lub nie pod uwagę głos naszego środowiska. Podobnie było przecież z opiniowaniem kandydatów na prezesów sądów. Czy minister usłuchał głosu wszystkich zgromadzeń? No właśnie…
Czytaj więcej
To sędziowie mogą zdecydować o wymaganym przez konstytucję składzie Krajowej Rady Sądownictwa, a przez udział w opiniowaniu kandydatów wzmocnić jej...
Nie jest zatem prawdą, że zgromadzenia będą nielegalne, gdyż sędziowie wybiorą członków KRS zamiast Sejmu, bez podstawy prawnej i wbrew ustawie. Zgromadzenia nie są w tym wypadku organami władzy publicznej w rozumieniu art. 7 konstytucji – nie będą wykonywać żadnych władczych kompetencji. Jako organy sędziowskiego samorządu mogą jednak zabierać głos w istotnych sprawach, związanych z wykonywaniem wymiaru sprawiedliwości – wydawać opinie o charakterze konsultacyjnym i dokładnie to w kwietniu zrobią.
Ci, którzy boją się ujawnić swe rzeczywiste poparcie, bo jako cała grupa stali się w oczach ogółu sędziów agenturą władzy politycznej, muszą jednak bojkotować zgromadzenia i znaleźć ku temu podstawę.
Wyboru dokona Sejm
Nieprawdą jest jednakowoż i twierdzenie o tym, że opiniowanie w cudowny sposób uzdrawia wadliwą ustawę, skoro wyboru nadal dokonuje Sejm, który może zrobić z opinią sędziów, co tylko zechce. A nawet jeśli wybierze osoby wskazane przez zgromadzenia – skąd pewność, że nie wynika to wyłącznie ze zbieżności politycznej woli sejmowej większości z ich stanowiskiem, które gdyby było inne, nie zostałoby uznane? Skąd mamy wiedzieć, że politycy nie zamydlili sędziom oczu, dając jedynie pozory sprawczości, jak dorosły, który daje dziecku pozory wyboru? Zresztą Sejm na pewno nie uwzględni tych opinii w całości, bo nikt nie łudzi się chyba, że z uwagi na możliwość wiążącego wskazania po jednym kandydacie przez każdy klub poselski, do KRS wybranych zostanie wszystkich piętnastu sędziów z największym poparciem. Sejm zresztą nic takiego nie przyrzekł. Zaapelował natomiast o wzięcie pod uwagę konieczności reprezentacji w KRS wszystkich rodzajów i szczebli sądownictwa. A jeśli opiniowanie w ocenie Sejmu tej reprezentacji nie odda? No właśnie…
Czytaj więcej
Ponieważ polski wymiar sprawiedliwości potrzebuje resetu.
Ci, którzy przez lata nawoływali do bojkotu konkursów przed KRS ostatnich dwóch kadencji, głosząc tezy o utracie konstytucyjnej tożsamości organu i jego prawnym niebycie, chcąc ścigać dyscyplinarnie sygnatariuszy list poparcia nie mogliby jednak dzisiaj sami zbierać na nich podpisów, nie stosując kreatywnej interpretacji faktów i alternatywnych zasad logiki. Stąd mowa o „wyborach”, tak jakbyśmy żyli w równoległym świecie, w którym prezydent podpisał, a nie zawetował nowelę ustawy. To polityczny cynizm i hipokryzja najcięższego kalibru, których przeciętny, niezdecydowany w kwestii kwietniowego zgromadzenia sędzia jest jednak w pełni świadomy i które bardziej obrzydzają mu w nim udział, niż do niego zachęcają.
Jakby tego było mało, projekt regulaminu zgromadzeń, przewidując możliwość oddania przez każdego sędziego piętnastu głosów, premiuje stowarzyszenia i stworzone przez nie listy kandydatów, dodatkowo zniechęcając sędziów niezrzeszonych do udziału w – ich zdaniem – z góry przesądzonej farsie. Nie pomaga przy tym prowadzona przez część kandydatów iście polityczna kampania wyborcza – ulotki, plakaty i spoty w strumieniach postów na sędziowskich grupach.
Sędziowie powinni powiedzieć „sprawdzamy”
Co zrobi zatem 20 kwietnia przeciętny sędzia, który chce po prostu w spokoju pracować? Nie przyłoży ręki do tej – w jego ocenie – politycznej hucpy? Zamknie się w gabinecie i będzie udawać, że nie ma go w sądzie? Przecież i tak już wszystko wiadomo! KRS pod fałszywym sztandarem przywróconej praworządności przejmą sędziowie, mający polityczne plecy obecnej sejmowej większości. Podczas gdy nic się nie zmieni, ogłoszą, że zmieniło się wszystko. Więc po co brać w tym udział?
Czytaj więcej
Bardzo ważny jest liczny udział sędziów w opiniowaniu kandydatów na członków KRS. Wszystko po to, żeby ci, którzy zostaną wybrani, mieli silną legi...
Mam nadzieję, że wspomniany sędzia nie pójdzie tą drogą. Choć bez zmiany ustawy nie można naprawić wadliwej procedury, po raz pierwszy od lat oddano głos sędziom. Nawet jeśli jest to wyłącznie cyniczne zagranie, bo sejmowa większość przekonana jest o tym, że pozytywnie zaopiniowana zostanie akceptowana przez nią piętnastka, środowisko sędziowskie może powiedzieć „sprawdzam”. Mimo że Sejm nie jest prawnie związany głosem zgromadzeń, to jedynym rozwiązaniem, w którym wyjdzie on przed wyborcami i międzynarodowymi gremiami z twarzą, jest wywiązanie się z danej obietnicy, nawet jeśli sądy wskażą innych kandydatów, niż się dziś zakłada.
Dzięki opiniowaniu można nie pozwolić zatem sejmowej większości na stworzenie w KRS kolejnego monopolu na właściwe poglądy, z jakim do czynienia mieliśmy przez jej ostatnie dwie kadencje – na wymianę milczącej, posłusznej wobec władzy warty nad zimnym grobem wymiaru sprawiedliwości. Możliwym jest zaopiniowanie składu, który nie będzie realizować w Radzie wytycznych stowarzyszeń i ich zarządów; który nie stworzy w niej nowej spółdzielni.
Sędziowie mogą zablokować wybór do KRS piętnastu osób, mających o wszystkim jedno zdanie, skoro całe nasze środowisko nie jest monolitem. W tym celu zamiast głosować na odgórnie i nie wiadomo przez kogo sporządzone listy, skoro nie wiedzą w jakich okolicznościach i na jakich zasadach powstały, powinni zapoznać się z sylwetką każdego kandydata z osobna i zaopiniować wyłącznie tych, których sami uważają za najlepszych do pełnienia tej funkcji. Pośród sześćdziesięciu kandydatów, każdy znajdzie osoby godne poparcia i przede wszystkim niezależne – nie w sloganach, a naprawdę – od bezimiennych twórców list do blokowego głosowania, nienamaszczone do startu przez prezesów, władze stowarzyszeń oraz polityków lub też politycznie naznaczone środowiska. Przedstawicieli, którzy nie będą słuchać w KRS podszeptów – ani jednej, ani drugiej strony – tylko dbać o rzeczywistą niezależność sędziów.
Wystarczy postawić kilka krzyżyków
Wybór do KRS sędziów niewspieranych przez stowarzyszenia i strony politycznego sporu byłby pierwszym krokiem do tego, by wyrzucić politykę z sądów, odczarować opinię publiczną, przekonaną o tym, że całe sędziowskie środowisko podzielone jest na dwa zwaśnione plemiona, kiedy stanowią one jedynie kilka głośnych procent wśród ogromu cichych, apolitycznych sędziów. By uciszyć dzielących środowisko krzykaczy, nie potrzeba ich przekrzykiwać. Wystarczy w spokoju postawić kilka krzyżyków.
Jednak cel ten zrealizuje wyłącznie powszechny udział sędziów w zgromadzeniach i wyłącznie taki udział będzie miarodajny. Jeśli będzie to 30 proc. uprawnionych, całe środowisko nie tylko odda pole garstce sędziów politycznie zmobilizowanych, ale również stworzy dla Sejmu furtkę, by w swym wyborze wykręcił się od danego słowa. Nie mówiąc już o tym, że pokaże ono całej Europie, że na ten głos nie zasługuje – że woli, by to politycy decydowali o tym, kto ma je reprezentować, a w niedalekiej przyszłości – jakie wyroki mamy wydawać.
Żywię więc głęboką nadzieję, że bezstronni sędziowie, na co dzień niezaangażowani, mimo wielu piętrzących się wątpliwości co do równości całej procedury, wezmą w niej udział. Że skoro dano im szansę, wezmą odpowiedzialność za posprzątanie tego bałaganu i przy okazji pokażą władzy politycznej i związanym z nią kolegom, że mają swoje zdanie – że nie są bezwolnym stadem, które moralnie zaszantażowane, potulnie postawi krzyżyk, tam gdzie ktoś mu wskaże palcem.
Projekt regulaminu zgromadzeń premiuje stowarzyszenia i ich listy, lecz przy powszechnym udziale nie uniemożliwia całkowicie przełamania tego mechanizmu. Masowy udział w zgromadzeniach bezstronnej większości środowiska pozwoliłby więc naprawdę przywrócić sędziowską część KRS sędziom, na przekór zakusom polityków, którzy bez względu na partyjne barwy radzi byliby mieć sądownictwo pod ścisłą kontrolą – w sposób bardziej otwarty lub sprawiając pozory.
Już 20 kwietnia sędziowie mogą zaskoczyć wszystkich, którzy myśleli, że mają ich w garści.
Już 20 kwietnia sędziowie mogą zaskoczyć własne środowisko.
Zaskoczyć samych siebie.
Autor jest sędzią, członkiem zarządu i rzecznikiem prasowym Stowarzyszenia Absolwentów i Aplikantów KSSiP VOTUM