Stosowanie prawa to temat sam w sobie. Dziś jednak kilka słów o jego stanowieniu. Można wyobrazić sobie, że w zły sposób (na przykład niedemokratycznie albo nawet demokratycznie, jednak z naruszeniem jakiejś reguły formalnej) zostanie ustanowione dobre prawo. Albo, że dobrze (demokratycznie, zgodnie z regułami) zostanie ustanowione prawo złe. Ale najczęściej w zły sposób stanowione jest złe prawo. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie po to sposób stanowienia prawa jest zły, by łatwiej móc stanowić złe prawo. Aczkolwiek dla niektórych może ono być dobre.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Moralność prawa

Wszystko co lubię jest albo niemoralne, albo nielegalne 

Czytam internetowe relacje z posiedzenia sejmowej podkomisji zdrowia, która rozpatrywała projekt zmiany ustawy o wychowaniu w trzeźwości zmierzający do wprowadzenia całkowitego zakazu reklamy alkoholu. Każdego alkoholu. Często żartuję, że wszystko co lubię jest albo niemoralne, albo nielegalne (bigamię mam oczywiście na myśli – żeby nie było), albo niezdrowe. I powoduje, że tyję. Liberalnemu państwu (takiemu naprawdę liberalnemu w sensie Locke’a i Smitha) nie powinno być nic do mojej nadwagi. Ale skoro państwo zorganizowało przymusowy system ochrony zdrowia i każe wszystkim płacić za leczenie palaczy, pijaków i grubasów, to naturalną konsekwencją jest regulowanie palenia, picia i jedzenia niezdrowych produktów przez potencjalnych pacjentów tego systemu.

Nie lubię reklam w ogóle. Te najbardziej natarczywe powodują, że z premedytacją unikam reklamowanych w nich produktów. Nie potrzebuję reklamy by kupować wino i się zachwycać jego zapachem i smakiem. I skoro reklama wina jest zakazana, to nie widzę powodu by inne alkohole mogły być reklamowane. Zwłaszcza, że wszystkie bywają szkodliwe. Dla niektórych. Co roku muszę dorzucać się do 90 mld zł wydawanych przez NFZ na ich leczenie. Więc nie bardzo rozumiem dlaczego akurat sejmowa podkomisja zdrowia ma się martwić czy w jakiejś sieci handlowej będzie można wydzielić specjalną strefę do sprzedaży alkoholu, by dostosować się do zakazu jego reklamy. Ona to się powinna zająć tym, czy rzeczywiście w społeczeństwie, w którym otyłość i choroby metaboliczne stają się głównym problemem zdrowotnym, napoje alkoholowe o wysokim indeksie glikemicznym powinny być w jakikolwiek sposób promowane przez rząd. Moim zdaniem – nie.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: A imię jego czterdzieści i cztery

Ostrzegał już Adam Smith

Więc przypomnę członkom tej podkomisji, tudzież wszystkim posłom (i posłankom oczywiście też – żeby było inkluzywnie), co pisał Adam Smith. A pisał on o „dbającej o swój interes sofistyce kupców i fabrykantów”, która przyćmiewa zdrowy rozsądek. I dalej: „propozycja jakiegoś nowego prawa, czy przepisu regulującego handel, która pochodzi od tej klasy, powinna się zawsze spotkać z największą ostrożnością i nie powinna być nigdy przyjęta, zanim nie zostanie wszechstronnie i dokładnie zbadana, nie tylko z największą skrupulatnością, lecz z najbardziej podejrzliwą uwagą. Pochodzi ona bowiem od klasy, której interes nigdy nie jest dokładnie taki sam, jak interes publiczny, a która jest zainteresowana w tym, by oszukiwać, a nawet ciemiężyć społeczeństwo”.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Zuchwały jak premier

Więc jak na sejmowej podkomisji zdrowia jakiś kupiec bredzi, że nie może w sklepie półek poprzestawiać, to właśnie dba o swój interes i oszukuje społeczeństwo. Ale prawo regulujące handel w sklepach wielkopowierzchniowych to temat na jakąś oddzielną opowieść. Bo – jak piszą Christopher Carrigan i Cary Coglianese: „część poważnych problemów społecznych i gospodarczych pojawia się pomimo regulacji, a część być może z ich powodu”.

Autor jest adwokatem i doradcą podatkowym, profesorem Uczelni Łazarskiego