Ćwierć wieku temu pewna wielka firma logistyczno-transportowa pokazywała mi swój system do śledzenia przesyłek i ciężarówek. Potrafił precyzyjnie wskazać, że paczka nr 123 z półki 456 magazynu nr 7 w Mszczonowie jest na ciężarówce nr 89, która jedzie autostradą koło Konina, by tę paczkę dostarczyć do magazynu nr 10 w Hamburgu i umieścić ją na półce nr 111, skąd niebawem popłynie statkiem do Tokio do magazynu nr 222 itd.
Czytaj więcej:
Przedsiębiorcy muszą prowadzić podatkową księgę przychodów i rozchodów elektronicznie oraz wysłać ją fiskusowi w formie Jednolitego Pliku Kontrolne...
Pro
Dwadzieścia pięć lat minęło...
Wtedy, w 2001 r., zapierało to dech w piersiach. System był kosztowny, ale przy wielkiej skali działalności – wręcz konieczny. Bo w ostatecznym rozrachunku sprawnie porządkował działanie firmy i redukował ludzką mitręgę. Dziś każda większa firma, nie tylko transportowa, stosuje dużo bardziej zaawansowane narzędzia informatyczne do zarządzania przepływem towarów, finansów czy informacji. Bo tego wymagają realia dzisiejszego biznesu.
Czytaj więcej:
Obowiązek prowadzenia elektronicznej księgi przychodów i rozchodów oraz wysyłania jej fiskusowi w formie Jednolitego Pliku Kontrolnego można przesu...
Pro
Podobnie robi państwo, a zwłaszcza fiskus. Minister finansów po to buduje wielkie elektroniczne bazy danych o podatnikach, by sprawniej wychwytywać nieprawidłowości w rozliczeniach podatkowych. Tak jak w magazynie – aby na półkach nie było śmieci. Taka cyfryzacja wymaga także pewnych inwestycji od podatników.