Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej w rozmowie z „DGP” stanowczo przestrzegł przed zagrożeniami dla wyborów prezydenckich, jakie niesie dalsze kwestionowanie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych przez PKW. Sędzia zwrócił uwagę, że proces wyborczy zaczyna się już teraz, a sam dzień wyborów jest jego zwieńczeniem. Podkreślił też, jak ważna w tym procesie jest rola Sądu Najwyższego, która rośnie z dnia na dzień, gdyż nie chodzi wyłącznie o rozstrzyganie skarg wyborczych, ale też spornych kwestii związanych z tworzeniem komitetów wyborczych, rejestracją kandydatów czy rozstrzyganiem skarg na inne uchwały PKW.
Czytaj więcej
Państwowa Komisja Wyborcza nie podjęła w poniedziałek w trybie obiegowym uchwały w sprawie sprawozdania komitetu PiS - poinformował Polską Agencję...
Jakie są konsekwencje decyzji PKW?
Wyjęcie więc cegiełki z tego procesu powoduje, że cała konstrukcja zaczyna się chwiać już na samym początku. Paraliż decyzyjny związany z nieuznawaniem sądu pilnującego procesu wyborczego i zatwierdzającego wynik wyborczy może w skrajnej sytuacji oznaczać, że nowy prezydent, mimo zwycięstwa, nie zostanie zaprzysiężony.
Takie wnioski można wysnuć z wypowiedzi szefa PKW, wobec którego już padają insynuacje, że próbuje przepchnąć uchwały PKW „tylnymi drzwiami”, podstępem, po cichu, w trybie obiegowym. Ma to czynić z Sylwestra Marciniaka osobę z politycznymi intencjami, a nie człowieka, który próbuje oddalić zagrożenie, jakie niesie niespodziewana deklaracja części członków PKW o nieuznawaniu Izby Kontroli Nadzwyczajnej, mimo że od 2017 r. komisja nie kwestionowała kilkudziesięciu rozstrzygnięć tej izby odnośnie do uchwał PKW.
Warto potraktować te słowa jako ostrzeżenie, bo to, co może się wydarzyć, daleko wykroczy poza toczący się obecnie ostry spór polityczny. Zablokowanie wyboru nowego prezydenta może spowodować, że cały proces decyzyjny państwa, cały system nominacyjny, legislacyjny, kwestia kontroli nad armią i sprawami międzynarodowymi, zostanie zatrzymany.
Brzmi to jak apokaliptyczne bajania, ale należy zrobić wszystko, aby nawet nie zbliżyć się do takiego scenariusza. Mamy wojnę za wschodnią granicą, która się zbliża, a nie oddala. Nie pozwólmy, aby w kluczowym momencie naszej historii coś się w państwie zacięło. To byłoby niewybaczalne.
Czytaj więcej
Spór wokół statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej pokazuje, że stoimy na krawędzi konstytucyjnego chaosu. Polska demokracja potrzebuje kompromisu, by...
Marciniak to nie „neosędzia z pisu”
Marciniak nie jest „neosędzią z pisu”. Orzeka od ok. 40 lat (od 1998 r. w NSA), od 10 lat jest członkiem PKW, najpierw jej wiceprzewodniczącym, a obecnie przewodniczącym. Warto zatem jego słowa potraktować poważnie.
Konflikt o sądy, który toczy się w Polsce od już blisko dekady, ma swoją płaszczyznę prawną, ale jest też osnuty marketingiem politycznym, wykorzystywanym przez obie strony sporu.
Nie ma wątpliwości, że mamy problem z Krajową Radą Sądownictwa, która stała się głównym ogniskiem zapalnym, emanującym w różnych kierunkach. W konsekwencji podważany jest nie tylko status sędziów, ale też całe instytucje, które są negowane przez orzeczenia europejskich sądów. Nie ma też wątpliwości, że dla interesu państwa, dla przecięcia tego sporu, KRS powinna zostać zreformowana. Ale to wymaga zmiany ustawy i konsensusu, którego brak. To samo dotyczy kwestionowanej przez część członków PKW Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Aby ją zlikwidować i powołać coś innego, potrzebna jest ustawa. Powoływanie się na orzeczenia europejskich trybunałów nic tu nie daje. Zgodnie z polskim prawem, Konstytucją RP, to, co jest przyjęte przez parlamentarną większość, podpisane przez prezydenta i opublikowane w Dzienniku Ustaw, jest obowiązującym prawem. Wyroki europejskie są jedynie impulsem dla naszego ustawodawcy, że konieczna jest reforma (tak było z Izbą Dyscyplinarną SN), nie mają natomiast bezpośredniego przełożenia na polski system prawny i na legalność działania jego instytucji.
Czytaj więcej
Obrady Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie sprawozdania finansowego komitetu wyborczego PiS z 2023 r. zostały odroczone. Co oznacza to dla budże...
Wykładnia Ryszarda Kalisza
Przewodniczący PKW po prostu trzyma się litery prawa, nawet jeżeli osobiście krytycznie patrzy na działanie tych instytucji. Bo z takim prawem można się nie zgadzać, ale dopóki nie zmieni go parlament, obowiązuje. To elementarz, na poziomie uczniów liceum, który w kontekście obecnego konfliktu przestał być jednak oczywisty. Sędzia Marciniak przypomina o tym, przeciwstawiając to publicystyce konstytucyjnej Ryszarda Kalisza, który chce z niej uczynić obowiązujące prawo.