Podobno tym razem, po „okresie błędów i wypaczeń” z czasów ministra Rostowskiego, „pieniądze są i będą”. Ale chyba jednak nie ma. Najpierw rząd ochoczo podwyższył podatki pracodawcom, nazywając to „podwyżką wynagrodzenia minimalnego”. Jak wynosiło ono 4242 zł brutto, to pracownik otrzymywał 3222 zł, a pracodawca płacił 5111 zł. Teraz od podwyższonej do 4300 zł kwoty brutto pracownik otrzyma 3261 zł – 39 zł więcej, ale pracodawca zapłaci dodatkowo rządowi 69 zł więcej niż dotąd. Zważywszy, że pracowników na wynagrodzeniu minimalnym jest ok. 3 mln, to przez rok rząd dostanie więcej o 2,5 mld zł.
Podwyżka akcyzy i podatków dla informatyków
Teraz rząd oznajmił, że jego oświadczenie sprzed dwóch tygodni, że będzie realizował mapę drogową podwyżek akcyzy przyjętą na pięć lat naprzód w 2022 r., mijało się z prawdą. Mapa się zmienia i podwyżki będą wyższe – na razie w branży tytoniowej.
Czytaj więcej
Ministerstwo Finansów zaproponowało podwyżkę akcyzy na papierosy o 25 proc., a na e-papierosy o 7...
Będą też chyba podwyżki podatków dla informatyków. Ustami Krajowej Administracji Skarbowej rząd oświadczył, że prowadzenie przez nich działalności gospodarczej to „ściema”, bo de facto świadczą umowy o pracę, co jest znacznie wyżej opodatkowane niż usługi B2B (Business to Business).
Może informatycy się nie zorientują...
Troszkę to mnie zdumiało po obniżce stawki podatku VAT dla branży „beauty”. Bo przecież ci informatycy to raczej głosowali na obecny rząd, a nie na poprzedni – choć to tamten im podatki obniżył. Ciekawe, jak po tej podwyżce zagłosują za rok w wyborach prezydenckich i w 2027 r. w kolejnych wyborach parlamentarnych. Ryzyko, że nie będą stać w kolejkach do urn wyborczych jak w roku minionym, jest sporawe, więc rząd musi być zdeterminowany, by im te podatki podwyższyć. I to bardzo, bo przecież te dodatkowe wpływy to kropla w morzu rządowych potrzeb. Może liczy, że informatycy się nie zorientują, że administracja skarbowa, która zmienia interpretację przepisów, jednak podlega rządowi?