Kotowski: Czy Minister Sprawiedliwości rozumie niezależność sędziego w zakresie orzekania?

Proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany w Regulaminie urzędowania sądów powszechnych są jawnie sprzeczne z normami wyższego rzędu; ustawowymi i konstytucyjnymi.

Publikacja: 19.12.2023 11:51

Vera Jourova i Adam Bodnar

Vera Jourova i Adam Bodnar

Foto: Materiały RPO

Zgodnie z informacją z dnia 15 grudnia 2023 r. Minister Sprawiedliwości przesłał do konsultacji projekt zmiany rozporządzenia – Regulamin urzędowania sądów powszechnych. Oficjalny komunikat Ministerstwa nie oddaje w pełni istoty rozporządzenia zmieniającego.To bowiem składa się z dwóch, zasadniczych zmian.

Czytaj więcej

Kolejna decyzja ministra Bodnara. Chodzi o neosędziów i hierarchię aktów prawnych

Prymat prawa nad polityką

Pierwsza polega na wyłączeniu sędziów, którzy objęli stanowisko w wyniku wniosku o powołanie sędziego, przedstawionego Prezydentowi RP przez „nową” KRS (ukształtowaną na podstawie ustawy z dnia 8 grudnia 2017r.) od rozpoznawania spraw o wyłączenie sędziego w sytuacji, gdy wśród podstaw tego wniosku znajduje się okoliczność dotycząca jego powołania. Kilka uwag wypada poczynić względem komunikatu Ministerstwa, który jest bardziej „medialny” niż merytoryczny. Zawiera bowiem sformułowania stygmatyzujące zarówno organ państwowy jakim jest KRS, jak i sędziów powołanych z jego udziałem, w tym także tych młodych, których awans zawodowy nie byłby w ogóle możliwy bez udziału KRS (chodzi przede wszystkim o absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury). Argumentacja o niezgodności orzeczeniach ETPCz (ale także TSUE) kwestionujących rozwiązania krajowe co do powoływania sędziów sprowadza się do przyjęcia milczącej przesłanki o sprzeczności przyjętego trybu wyboru sędziowskiego składu KRS z art. 187 ust. 3 Konstytucji RP. Tymczasem sprawa ta jest co najmniej dyskusyjna i leży w domenie sporu interpretacyjnego o ten fragment normy określającej skład KRS. Inna sprawa, że w tej sprawie orzeczenia wydawał TK a wszelkie wypowiedzi o „zdelegitymizowaniu” się TK są również – delikatnie rzecz ujmując – prawniczą dezynwolutrą. Prymat prawa nad polityką sprowadza się bowiem do tego, że organy lub osoby pełniące w nich określone funkcje usuwa się, odwołuje itp. w określonym trybie, na podstawie przyznanej przez prawo kompetencji (która zarazem nie może być domniemana). W polskim systemie prawa nie ma normy, która umożliwiłaby takie działania zwykłej większości parlamentarnej względem TK.

Druga propozycja zmiany jest jednak poważniejsza i po wnikliwej analizie stanowi bardzo niebezpieczny precedens, którego – być może – rządzący nie dostrzegają. W rozporządzeniu proponuje się bowiem dodanie § 118a w brzmieniu: „Przy sporządzeniu orzeczeń i uzasadnień uwzględnia się prawo Unii Europejskiej, w szczególności art. 19 Traktatu o UE […], kierując się zasadami pierwszeństwa, bezpośredniego stosowania oraz lojalnej współpracy, a także wiążące RP prawo międzynarodowej, w szczególności art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności […], uwzględniając przy ich wykładni orzecznictwo TSUE oraz ETPCz”.

Dla jednych takie brzmienie wspomnianej regulacji będzie oczywiste i niekontrowersyjne. Ma bowiem wynikać z potwierdzenia istniejącej praktyki orzeczniczej i w pewnym sensie opisywać systemowy kontekst pierwszeństwa prawa międzynarodowego (zatem i „unijnego”) stosownie do art. 91 ust. 3 Konstytucji RP. Wypada jednak przypomnieć, że pierwszeństwo to przypada prawu międzynarodowemu w przypadku kolizji z ustawami (art. 91 ust. 3 in fine Konstytucji RP). Natomiast najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej jest Konstytucja (art. 8 ust. 1 Konstytucji RP). Trudno jest założyć aprioryczne, że każdy akt normatywny prawa Unii lub inny akt prawa międzynarodowego będzie zgodny z Konstytucją RP. Dlatego też właściwe organy (przede wszystkim Trybunał Konstytucyjny) musi dysponować kompetencją do weryfikacji tej zgodności, co też wielokrotnie miało miejsce i czego nikt do tej pory nie kwestionował.

Co zaś się tyczy zasady pierwszeństwa prawa Unii, to póki co, pierwszeństwo to dotyczy jedynie kompetencji wyłącznych (wymienionych w art. 3 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu UE, TFUE), natomiast jest co najmniej sporne co do kompetencji dzielonych. Zgodnie z art. 4 ust. 1 Traktatu o UE (TUE) wszelkie kompetencje nieprzyznane Unii w Traktatach należą do Państw Członkowskich, natomiast kompetencje, które nie należą do wyłącznej kompetencji Unii działają na zasadzie przyznania, pomocniczości i proporcjonalności, a nie supremacji prawa Unii (vide art. 5 ust. 1-3 TUE). Wszystkie pozostałe kompetencje, nie przyznane wyłącznie Unii nie obejmują ani zasady pierwszeństwa, ani – tym bardziej – nie wyłączają nadrzędności polskiej Konstytucji i możliwości badania z nią zgodności właściwych aktów prawa Unii przez sądy i Trybunały. Rozróżnienie kompetencji wyłącznych i dzielonych jest konieczne, bowiem zgodnie z jedną z podstawowych dyrektyw wykładni, dwa różne wyrażenia nie mogą pozostawać w tożsamym stosunku znaczeniowym. Tym samym konieczne jest uchwycenie jakiegoś zróżnicowania między kompetencjami Unii względem Państw Członkowskich w obrębie kompetencji wyłącznych i dzielonych. Przyjęcie zasady pierwszeństwa prawa Unii w tych drugich de facto zrównywałoby je z pierwszymi, co jest jawnie sprzeczne z tą dyrektywą wykładni i w dłuższej perspektywie dysfunkcjonalne, bowiem zrównuje różne wyrażenia normatywne.

Ingerencja w pracę sędziego

Drugi aspekt proponowanej zmiany w Regulaminie urzędowania sądów powszechnych jest jednak poważniejszy, bowiem nakłada – choć w nieustawowej formie – jawnie sprzeczny z zasadą niezależności sędziego w zakresie orzekania obowiązek merytorycznego sporządzania orzeczeń i uzasadnień w sposób określony w dodawanym § 118a. W przepisie tym wyraźnie bowiem wymieniono orzeczenia i uzasadnienia. Przepis ten zatem wykracza poza czysto techniczno-redakcyjny układ uzasadnienia sądowego, ale ingeruje w sposób orzekania przez sędziego. Wymienia bowiem orzeczenie (zatem sposób podejmowania decyzji) jak i jej uzasadnienia. Wykładnia prawa, objęta zasadą samodzielności jurysdykcyjnej sądu i niezależnością wewnętrzną składa się bowiem z dwóch elementów: ustaleń walidacyjnych (rozumowań co do źródła prawa), jak i interpretacyjnych (sposobu rozumienia wybranych ze źródeł prawa jednostek redakcyjnych). Niezależność wewnętrzna (w zakresie orzekania) jest podstawowym gwarantem rządów prawa i wyłącza wszelką ingerencję innych rodzajów władz w sferę merytorycznego rozpoznania sprawy przez sąd.

Choćby kierując się szczytnymi ideami, zakładając jedynie trafne, aksjologicznie dobre, efektywne, racjonalne wzorce, sfera niezależności sędziowskiej – rozumiana jako sposób rozpoznawania sprawy przez sąd poprzez wybór źródła prawa i sposobu jego rozumienia – jest w pełni wolna od jakichkolwiek wskazań, nacisków, wytycznych itp. W polskim systemie prawa nie obowiązuje również norma pozwalająca jakiemukolwiek organowi władzy publicznej na dokonywanie powszechnie wiążącej wykładni prawa, zarówno w zakresie rozumowań walidacyjnych jak i interpretacyjnych.

Ocena proponowanych rozwiązań nasuwa szereg gorzkich refleksji, z których znaczna część ma nieprawniczy charakter. Wobec tego nie będzie przywoływana w felietonie o prawniczej proweniencji. Oba rozwiązania są jawnie niezgodne nie tylko z Konstytucją RP, co powszechnie przyjętym standardem rozumienia i ochrony przez władze publiczną systemowości prawa, zatem zgodności aktów wykonawczych (jakim jest rozporządzenie) z normami konstytucyjnymi i ustawowymi.

Podsumowując, pierwsza z proponowanych zmian, dotycząca wyłączenia sędziów rozpoznających wnioski o wyłączenie a powołanych z udziałem „nowej” KRS jest jawnie niezgodna nie tylko z Konstytucją RP, ale art. 47a § 1 i § 2 u.s.p., który nie zawiera żadnego rozróżnienia co do statusu sędziów i trybu ich powołania w zakresie przydziału spraw. Druga z proponowanych zmian wkracza jawnie w niezależność sędziowską w zakresie orzekania.

Doprawdy smutna to konstatacja, że na kanwie szczytnych haseł o praworządności i ochrony sędziowskiej niezawisłości proponuje się zmiany tak jawnie z nimi sprzeczne, wprowadzane w dyletanckim i de facto nielegalnym trybie – być może – kierując się chęcią sprostania wymogom Komisji Europejskiej celem przyznania – w istocie – pożyczki (choć na bardzo preferencyjnych warunkach) jakim są środki z Krajowego Planu Odbudowy. Jest to jednak przykład instrumentalnego podejścia do prawa. Jedyne co cieszy, to charakter lex imperfecta proponowanych zmian wobec ich niezgodności z normami wyższego rzędu (ustawowymi jak i konstytucyjnymi).

Opinie Prawne
Jakubowski, Gadecki: Archeolodzy kontra poszukiwacze skarbów. Kolejne starcie
Opinie Prawne
Marek Isański: TK bytem fasadowym. Władzę w sprawach podatkowych przejął NSA
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Rząd Tuska w sprawie KRS goni króliczka i nie chce go złapać
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Czy tylko PO ucywilizuje lewicę? Aborcyjny happening Katarzyny Kotuli
Opinie Prawne
Marek Dobrowolski: Trybunał i ochrona życia. Kluczowy punkt odniesienia