Anita Pardej: Pierwsze kroki przedsiębiorcy, który chce zadbać o sukcesję

Punktem wyjścia do udanego transferu pokoleniowego jest przemyślenie całego procesu. Niezbędne jest wczesne zaplanowanie przyszłości dzieci i rodziny oraz wzajemne ułożenie tych relacji.

Publikacja: 15.05.2023 07:19

Anita Pardej: Pierwsze kroki przedsiębiorcy, który chce zadbać o sukcesję

Foto: Adobe Stock

Ustawa o fundacji rodzinnej (dalej: ustawa) już za kilka dni wejdzie w życie. Czy to oznacza, że już po 22 maja dojdzie do „ataku” i masowego zakładania tego typu podmiotów? I czy to będzie remedium na każdy problem polskich firm rodzinnych, które chciałyby przeprowadzić zmianę u sterów rodzinnego biznesu?

Po co mi fundacja rodzinna, skoro mam spółkę?

Pewnie część przedsiębiorców zapyta o zasadność wprowadzenia nowego podmiotu do porządku prawnego. Firmy rodzinne, które nie miały do tej pory okazji zaplanować transferu pokoleniowego, wychodzą z założenia, że ich udziały w spółce i ich przekazanie rozwiążą problem z przekazaniem sterów rodzinnego biznesu. Czy to jednak dobre rozwiązanie?

Fundacja rodzinna jest osobą prawną utworzoną w celu gromadzenia mienia, zarządzania nim w interesie beneficjentów oraz spełniania świadczeń na rzecz beneficjentów. Fundator określa w statucie jej szczegółowy cel. Przez świadczenie rozumie się składniki majątkowe, w tym środki pieniężne, rzeczy lub prawa, przeniesione na beneficjenta albo oddane beneficjentowi do korzystania zgodnie ze statutem i listą beneficjentów.

Celem fundacji rodzinnej jest gromadzenie mienia, zarządzanie nim w interesie beneficjentów oraz spełnianie świadczeń na ich rzecz. W określonych przypadkach może ona ponadto prowadzić działalność gospodarczą, co w praktyce ma służyć pomnażaniu majątku rodzinnego.

I co najważniejsze – fundacja rodzinna jest „bezudziałowa”. Tego samego nie można powiedzieć o spółce z ograniczoną odpowiedzialnością.

Trudno postawić znak równości między tymi dwoma podmiotami. Fundację rodzinną można określić jako parasol ponad strukturą rodzinnych spółek, w tym sp. z o.o., chroniący je przed tarciami rodzinnymi i podziałem. Spółka nigdy nie będzie pełnić takiej funkcji, jako podmiot „udziałowy” i nastawiony na prowadzenie działalności gospodarczej.

Czytaj więcej

Sukcesja rodzinnego biznesu z bonusami

Co ona mi da?

Istotą fundacji rodzinnej jest w związku z tym utworzenie podmiotu, który jako bezudziałowy ma na celu ochronę majątków i firm rodzinnych przed ich rozdrobnieniem. Fundator określa w jej statucie zasadnicze elementy, które pozwolą nakreślić funkcjonowanie firmy i rodziny oraz ich wzajemne relacje. W tym dokumencie należy opisać m.in. cel fundacji, beneficjentów, wartość funduszu założycielskiego, zasady i tryb wypłaty świadczeń na rzecz beneficjentów, a także kryteria, jakie należy spełnić, aby stać się beneficjentem fundacji.

Przykład

Firma rodziny Nowaków jest kluczowym graczem na rynku nieruchomości. Jan Nowak, jej założyciel, posiada udziały w grupie spółek ABC w branży deweloperskiej wyceniane w setkach milionów złotych. Firma rozwija się i odpowiada za budowę i sprzedaż mieszkań w największych polskich miastach. Jan Nowak posiada jachty i prywatne nieruchomości. Jedno z dwojga dzieci Jana Nowaka jest zaangażowane w firmę rodzinną. Posiada stosowne wykształcenie i od dziecka uczestniczy w życiu firmy. Drugie z dzieci nie jest zainteresowane pracą na rzecz spółek. Rozwija się i pracuje w branży informatycznej poza granicami kraju, a w Polsce bywa okazjonalnie. Jan Nowak zastanawia się, jak zabezpieczyć udziały w rodzinnych spółkach. Myśli o przekazaniu wszystkich udziałów dziecku zaangażowanemu w rodzinny biznes z pozbawieniem drugiego prawa do udziałów.

Na powyższym przykładzie dobrze widać problemy, z jakimi zmagają się polskie firmy rodzinne, które tworzyły i rozwijały swój kapitał w ciągu ostatnich 30 lat. Dotyczy to zarówno małych firm rodzinnych, jak i tych dużych, jak we wskazanym przykładzie. Przyjmuje się, że co trzecia firma rodzinna w Polsce ma opracowaną strategię sukcesji biznesu. Już jednak tylko co dziesiąta posiada strategię w formie udokumentowanej.

Sytuacja, w której właściciel udziałów w spółkach z powyższego przykładu przekaże wszystkie udziały jednemu z dzieci z wyłączeniem drugiego, które nie jest zaangażowane w rodzinną firmę, może wszystkich narazić na spore problemy. Tak rodzinne, jak i biznesowe.

Jeżeli do dziedziczenia wszystkich udziałów w drodze testamentu powołane zostanie tylko jedno dziecko, drugiemu będzie przysługiwać roszczenie o zachowek. Założeniem zachowku jest ochrona interesów majątkowych osób najbliższych spadkodawcy przed krzywdzącym rozrządzeniem przez niego majątkiem na wypadek śmierci.

Osobami najbliższymi spadkodawcy uprawnionymi do zachowku są jego zstępni, małżonek oraz rodzice. Tym osobom należy się połowa wartości udziału w spadku, gdyby byli powołani do spadku z ustawy. Jeśli uprawniony jest trwale niezdolny do pracy albo jeżeli zstępny uprawniony jest małoletni, to ten udział wzrasta do dwóch trzecich wartości udziału spadkowego.

W praktyce w omawianym przykładzie wystąpienie z roszczeniem o zachowek dziecka, które z dziedziczenia udziałów zostało wyłączone, spowoduje powstanie obowiązku jego zapłaty przez drugie dziecko. Przyjmijmy, że wartość udziałów w spółkach rodziny Nowaków wynosi 100 mln zł. Gdyby doszło do dziedziczenia ustawowego, każde z dzieci otrzymałoby udziały o wartości 50 mln zł. Gdy jedno z nich wystąpi z roszczeniem o zachowek, to będzie mu należna połowa wartości udziału spadkowego. W omawianym przykładzie będzie mogło żądać zapłaty zachowku w wysokości 25 mln zł.

Konieczność zadośćuczynienia temu roszczeniu będzie trudna dla dziecka dziedziczącego udziały w spółce. Konsekwencje odczują również spółki w grupie, co może się odbić na ich sytuacji finansowej. Należy zauważyć, że udziały w spółce mogą być wysoko wyceniane, ale dziedziczenie ich nie oznacza, że nabywamy aktywa łatwo zbywalne. Chcąc spłacić zachowek w wysokości wskazanych 25 mln zł, najprawdopodobniej jedno z dzieci będzie musiało np. sprzedać część majątku spółki. To rozwiązanie może zagrozić bieżącym interesom spółek i osłabić ich pozycję i zdolności inwestycyjne.

Czy w takim razie fundacja rodzinna ma szanse zapobiegać tego typu sytuacjom? Może się okazać, że tak. Fundator, tworząc ją, ma szansę wnieść do niej udziały w spółkach, które zostaną wyłączone z prostego dziedziczenia. W takiej sytuacji będzie mógł określić zasady nabycia statusu beneficjenta przez poszczególne dzieci i przyznać im odpowiednie świadczenia przy uwzględnieniu np. ich zaangażowania w pracę na rzecz spółek.

Status beneficjenta nie jest dziedziczny i nie podlega zbyciu. Może zatem liczyć na określone świadczenia ze strony fundacji rodzinnej, ale nie stanowią one zasadniczo zbywalnego prawa. Co ważne, dodatkowo z perspektywy prawa spadkowego przy obliczaniu zachowku nie dolicza się do spadku funduszu założycielskiego wniesionego przed więcej niż dziesięcioma laty, licząc wstecz od otwarcia spadku.

Czytaj więcej

Ustawa o fundacji rodzinnej uchwalona. Nie będzie estońskiego CIT

Jak w praktyce wygląda zakładanie?

Samo utworzenie fundacji rodzinnej nie będzie skomplikowane. Fundatorem może być osoba fizyczna. Oświadczenie o jej ustanowieniu może być zawarte w akcie notarialnym albo w testamencie. Fundator powinien wnieść na pokrycie funduszu założycielskiego nie mniej niż 100 tys. zł. Potrzebne też będzie w uproszczeniu:

1. złożenie oświadczenia o ustanowieniu fundacji rodzinnej w akcie założycielskim albo w testamencie,

2. ustalenie statutu,

3. sporządzenie spisu mienia,

4. ustanowienie organów wymaganych przez ustawę lub

5. wniesienie funduszu założycielskiego,

6. wpisanie do rejestru fundacji rodzinnych.

Czy jednak rejestracja to pierwszy i ostatni krok do udanego zbudowania firmy na pokolenia?

Rozwiązania wynikające z ustawy należy ocenić pozytywnie. Na możliwość ich tworzenia w Polsce firmy rodzinne czekały od lat. Już powinny być w procesie zmiany pokoleniowej albo tę zmianę przejść. Możliwości, jakie daje fundacja rodzinna, pozwalają zapewnić kontynuację działalności gospodarczej z wyłączeniem trudności związanych z rozdrobnieniem udziałów w firmach na wypadek ich dziedziczenia, a także odciąć część problemów wynikających z zachowku. W omawianym przykładzie rodziny Nowaków założenie fundacji rodzinnej może nie wystarczyć do przeprowadzenia udanego transferu pokoleniowego.

Fundacja rodzinna nie jest bowiem samoistnym rozwiązaniem wszystkich problemów w budowaniu firmy na pokolenia. Utworzenie zgodnej tylko z wolą fundatora i jej pomyślne wpisanie do rejestru nie spowoduje, że będzie mógł on odetchnąć i uznać sprawę za załatwioną, a sukcesję za udaną. I tu dochodzimy do istoty wyzwania, jakim jest budowa firmy na pokolenia. Nie jest nią na pewno proste przekazanie władzy czy udziałów. Fundacja rodzinna jest świetnym narzędziem dla przeprowadzenia transferu pokoleniowego, ale nie jest rozwiązaniem samym w sobie.

Punktem wyjścia dla przeprowadzenia udanego transferu pokoleniowego jest zaplanowanie całego procesu. Aby osiągnąć na tym polu sukces, niezbędne jest wczesne rozpoczęcie planowania przyszłości dzieci i rodziny oraz wzajemnego ułożenia tych relacji. Konieczne w tym procesie jest opracowanie strategii – ładu rodzinnego, nazywanego również konstytucją rodzinną, w której fundator wspólnie z rodziną zastanowią się i nakreślą wizję, a także poziom zaangażowania członków rodziny w rozwój biznesu. Oczekiwanie przez fundatora, że każdy z członków rodziny podporządkuje się jego woli i będzie wypełniał założenia wynikające tylko ze statutu fundacji rodzinnej, może się okazać zupełnie nietrafione. Istotą budowy firmy na pokolenia jest zaplanowanie tego procesu, co wiąże się z trudnymi decyzjami i rozmowami. Proces ten powinien być wyważony i przebiegać z uwzględnieniem profesjonalnego doradztwa rodzinnego, podatkowego i prawnego.

Sukcesja rozumiana przez nestora jako proste przekazanie majątku nie ma szansy się udać. Fundacja rodzinna ma jednak szansę stać się dobrym narzędziem, przy założeniu odpowiedniego procesu. To droga, w której nie powinna być celem samym w sobie.

Autorka jest radcą prawnym w Mariański Group

Ustawa o fundacji rodzinnej (dalej: ustawa) już za kilka dni wejdzie w życie. Czy to oznacza, że już po 22 maja dojdzie do „ataku” i masowego zakładania tego typu podmiotów? I czy to będzie remedium na każdy problem polskich firm rodzinnych, które chciałyby przeprowadzić zmianę u sterów rodzinnego biznesu?

Po co mi fundacja rodzinna, skoro mam spółkę?

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Isański: Ulga mieszkaniowa ulgą podatkową? To nieporozumienie
Opinie Prawne
Marcin Wnukowski, Justyna Dereszyńska: Urealnić dwutorowy system ochrony
Opinie Prawne
Kamil Zaradkiewicz: „Minima legitimia”, czyli o delegitymizacji władzy sądowniczej
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Reforma KRS jak „House of Cards”
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Pieniądze są i będą”. Ale chyba jednak nie ma
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą