Czas nie tylko leczy rany, ale też skutecznie weryfikuje, kto miał rację w sprawach fundamentalnych, do których – jak wiadomo – należą podatki. Po pierwszym kwartale tego roku już widać, że resort finansów prawidłowo prognozował wpływ podniesienia o 5 proc. minimalnej stawki podatku akcyzowego na papierosy na ich ceny i poziom dochodów budżetu. Przyznam, że zagraniczne koncerny tytoniowe, które wylewały krokodyle łzy, strasząc drożyzną, szarą strefą i brakiem wpływów do budżetu, mijały się z prawdą i wciąż zarabiają olbrzymie pieniądze na sprzedaży najbardziej dostępnych cenowo papierosów. A to właśnie papierosy z dolnej półki są, zgodnie z ostrzeżeniami Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, największym zagrożeniem dla młodzieży. Dlatego Ministerstwo Finansów ma prawo czuć się oszukiwane i manipulowane przez producentów.

Inflacja zjadła podwyżkę

Sygnały z gospodarki, zwłaszcza ze stycznia i lutego, są bardzo wyraźne. Sprzedaż papierosów, mimo podniesienia minimalnej stawki podatku akcyzowego o 5 proc., już w styczniu poszła ostro w górę. Polacy, tylko w dwóch pierwszych miesiącach roku, wypalili ponad 720 mln sztuk papierosów więcej niż w analogicznym okresie rok temu, między innymi dlatego, że papierosy praktycznie nie podrożały. Wojciech Branicki, były dyrektor w departamencie podatku akcyzowego w Ministerstwie Finansów, a obecnie doradca podatkowy, podczas konferencji zorganizowanej przez Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych pt. „Szara strefa 2022” dobrze wskazał, że obecna inflacja po prostu podwyżkę akcyzy „zjadła”. Dodam od siebie, że widać wyraźnie, iż konstrukcja akcyzy sprawia, że mimo jej podwyżki wciąż opłaca się sprzedawać te najtańsze papierosy poniżej średniej cen papierosów na rynku, a przecież producenci straszyli, że zmiana stawki zmusi ich do podniesienia cen papierosów, które ostro pójdą w górę. Padała nawet kwota 25 zł za paczkę. Tak się nie stało, a Ministerstwo Finansów ma ciągle pole do popisu, jeśli chodzi o fiskalne narzędzia wpływu na prozdrowotne zachowania Polaków.

Apeluję do rządzących, którzy słusznie chcieli ograniczyć dostęp Polaków do papierosów, żeby przyjrzeli się możliwościom dalszej zmiany wysokości podatku i jego struktury. Najprostsza zmiana to podniesienie minimalnej stawki podatku akcyzowego, tak by ta podwyżka przewyższyła inflację. Do takiego kroku zachęca również historycznie niska szara strefa szacowana na niecałe 6 proc. Warto przez to pójść jeszcze dalej i pomyśleć o zmianie struktury podatku akcyzowego, tak by producenci nie mogli manipulować wysokością podatku, który odprowadzają na rzecz państwa (i który w dużej części musi trafić na pokrycie kosztów leczenia chorób wywołanych przez palenie). Remedium na to byłoby podniesienie części kwotowej podatku i jednoczesne obniżenie części procentowej. W tej chwili część procentowa, którą kiedyś resort finansów chciał ustalić na poziomie 25 proc., wynosi aż 32,5 proc. i w takiej części wysokość zapłaconego podatku zależy od decyzji cenowej producenta. Dopiero zmiana konstrukcji podatku akcyzowego w końcu sprawi, że ceny papierosów rzeczywiście pójdą w górę i ta szkodliwa używka będzie mniej dostępna dla osób, które nigdy nie miały do czynienia z nałogiem. Zyska na tym nie tylko zdrowie publiczne, ale i budżet państwa.

Czytaj więcej

Miliony Polaków w 2022 r. zapłacą więcej za papierosy

Jak ojciec

Na koniec jeszcze chciałbym wrócić do wątku zdrowia dzieci i młodzieży, o którym pisałem w swoim listopadowym apelu do senatorów, kiedy obserwowaliśmy parlamentarną batalię lobbystów wokół ustawy akcyzowej. Nie jako polityk czy ekonomista, ale jako ojciec jestem gotów do znudzenia powtarzać smutne statystyki dotyczące palenia wśród najmłodszych. Ponad 65 proc. nastolatków (według badania ESPAD zrealizowanego dla Krajowego Biura Przeciwdziałania Narkomanii) chwali się, że nie miało problemu z kupieniem papierosów. A ponad połowa polskich uczniów pierwszego papierosa ma już dawno za sobą (według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny). Trzy główne powody palenia papierosów przez nieletnich to: niska cena, łatwość zakupu i złudne poczucie dorosłości, jakie daje palenie. Na ten ostatni element nie mamy wpływu, ale na dwa pierwsze, a zwłaszcza na cenę, mamy! Dlatego apeluję do Ministerstwa Finansów, żeby poszło jeszcze dalej w prozdrowotnej polityce podatkowej. Warto posłuchać lekarzy z Naczelnej Izby Lekarskiej, którzy już w grudniu, po uchwaleniu podwyżki stawki minimalnej podatku akcyzowego, ostrzegali, że realna zmiana postaw młodzieży będzie możliwa dopiero wtedy, gdy ceny papierosów faktycznie wzrosną.

Autor w latach 2017–2019 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów i zastępcą szefa Krajowej Administracji Skarbowej