Część prawników, a także Związek Banków Polskich, zarzuca rzecznikowi, że w raporcie skupił się wyłącznie na okolicznościach korzystnych dla konsumentów. Gdyby przedstawił drugą stronę medalu, raport z pewnością byłby bardziej rzetelny. Nie można jednak zapominać, że jest on rzecznikiem konsumentów, a nie instytucji. Mógł więc poprzestać na argumentach potwierdzających, że banki nie mają prawa waloryzować kwoty kredytów kursem franka, a w rezultacie decydować o wysokości zadłużenia kredytobiorcy.

Prezydenta krytykują głównie frankowicze. Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu pisze: „Projekt nie przywraca równości stronom umowy, nie zrównuje też kredytów odnoszonych do walut obcych z kredytami złotówkowymi, co Prezydent Andrzej Duda obiecywał i zapowiadał publicznie dziesiątki razy. Dominika Wielowieyska (Gazeta Wyborcza) na Twitterze napisała «PiS obiecał korzystne przewalutowanie kredytów frankowych. Natychmiast po objęciu władzy. Rozczarowanko?» Z kolej Michał Szułdrzyński (Rzeczpospolita) zauważa, że «Obietnica Dudy była złożona na wyrost. Dobrze, że prezydent zrozumiał swój błąd i postanowił wyciągnąć z tego wnioski».

Patrzę z boku i uważam, że rzecznik finansowy zrobił dokładnie to, co do niego należy, i co powinien już dawno zrobić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - stanął w obronie klientów kwestionujących umowy z bankami. Należy przy tym pamiętać, że nie wszyscy są ofiarami. Cieszę się też, że prezydent poszedł po rozum do głowy i nie spełnił obietnicy przewalutowania kredytów walutowych po kursie z dnia ich zaciągnięcia. Zapłaciliby za to wszyscy, także Ci, którzy kredyty zaciągnęli z złotówkach.

Niewielu zauważa jednak, że prezydent dorzuca balast do koła ratunkowego rzecznika. Kompromisowy prezydencki projekt wprowadza bowiem definicję „kredytu indeksowanego" oraz „kredytu denominowanego". Mogą one przesądzić, że podważane przez rzecznika umowy były jednak dopuszczalne. Tym samym wytrącą argumenty tym, którzy walczą o swoje interesy na drodze sądowej.

I póki w polskim systemie legislacyjnym nie ma adwokata diabła (o którym „Pół żartem, pół serio" pisze w felietonie Aleksander Tobolewski), warto by prezydenccy urzędnicy konsultowali się z tymi od rzecznika. W przeciwnym razie projekt, który może być drugim kołem ratunkowym, stanie się kulą u nogi frankowiczów. A przykładów podobnych działań legislacyjnych jest znacznie więcej, o czym można się przekonać, czytając najnowszy numer „Rzeczy o Prawie".