Aktualizacja: 01.04.2017 18:36 Publikacja: 01.04.2017 14:00
Foto: 123RF
Studenci przystąpili do procesu pro bono, a za nimi stoi Instytut Prawa i Internetu, powstały zaledwie miesiąc temu z inicjatywy profesora prawa cywilnego Martena Schultza z Uniwersytetu w Sztokholmie. Organizacja specjalizuje się w gratisowej pomocy prawnej dla osób dotkniętych nienawiścią w sieci, a angażują się w niej studenci i młodzi prawnicy wspierani przez ekspertów- seniorów.
Studenci prawa Hanna Stern i Nils Magnell zdecydowali się reprezentować interesy dziennikarki bośniackiego pochodzenia, która przegrała w sądzie apelacyjnym sprawę o molestowanie w sieci. Adepci mówią, że zdają sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności, ale zapewniają, że osoba, która powierzyła im swój los, może się czuć bezpieczna. Jako młode pokolenie mają bowiem inne podejście do internetu niż starsza generacja i rozumieją lepiej problemy z tym związane. Uważają, że skargi ofiar szykan w sieci nie są traktowane z należytą powagą, a Szwecja w porównaniu z innymi krajami nordyckimi i europejskimi nie nadąża z legislacją.
Konieczne jest aktualizowanie uprawnień organów ochrony danych osobowych, zwłaszcza w odniesieniu do nowych technologii.
Nowym prezesem Trybunału Konstytucyjnego został Bogdan Święczkowski. Sędzia z nominacji PiS będzie pełnił funkcję do 2030 r. Koalicji rządzącej trudno będzie to zmienić.
Hasła o ułatwianiu życia przedsiębiorcom zawsze dobrze brzmią w kampanii wyborczej i w exposé kolejnych premierów. Z ich realizacją zwykle jest dużo gorzej. Wykłada się na tym zadaniu także obecny rząd Donalda Tuska.
Nie marnujmy poświęcenia sędziów, którzy oparli się pokusie łatwego awansu.
Bank zachęca rodziców do wprowadzenia swoich dzieci w świat finansów. W prezencie można otrzymać 200 zł dla dziecka oraz voucher na 100 zł dla siebie.
Komisja Wenecka po raz drugi zakwestionowała metodę przywracania praworządności przez rząd. Zbiega się to z odejściem z TK kontrowersyjnej prezes Julii Przyłębskiej oraz wyborami jej następców.
Czy prawo do wypowiedzi jest współcześnie nadużywane, czy skuteczniej tłumione?
Z naszą demokracją jest trochę jak z reprezentacją w piłkę nożną – ciągle w defensywie, a my powtarzamy: „nic się nie stało”.
Trudno uniknąć wrażenia, że kwalifikacja prawna zdarzeń z udziałem funkcjonariuszy policji może zależeć od tego, czy występują oni po stronie potencjalnych sprawców, czy też pokrzywdzonych feralnym postrzeleniem.
Niektóre pomysły na usprawnienie sądownictwa mogą prowadzić do kuriozalnych wręcz skutków.
Hasło „Ja-ro-sław! Polskę zbaw!” dobrze ilustruje kłopot części wyborców z rozróżnieniem wyborów politycznych i religijnych.
Ugody frankowe jawią się jako szalupa ratunkowa w czasie fali spraw, przytłaczają nie tylko sądy cywilne, ale chyba też wielu uczestników tych sporów.
Współcześnie SLAPP przybierają coraz bardziej agresywne, a jednocześnie zawoalowane formy. Tym większe znacznie ma więc właściwe zakresowo wdrożenie unijnej dyrektywy w tej sprawie.
To, co niszczy demokrację, to nie wielość i różnorodność opinii, w tym niedorzecznych, ale ujednolicanie opinii publicznej. Proponowane przez Radę Ministrów karanie za „myślozbrodnie” to znak rozpoznawczy rozwiązań antydemokratycznych.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas