Polityka wschodnia nie dla radykałów

Jeżeli Polska chce skutecznie chronić swe interesy, nie może abdykować z pozycji zajmowanej w naszym regionie przez ostatnie 26 lat – pisze analityk stosunków międzynarodowych.

Aktualizacja: 23.02.2023 00:08 Publikacja: 14.03.2018 18:00

Szef MSZ Jacek Czaputowicz

Szef MSZ Jacek Czaputowicz

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Po marszu nacjonalistów w Hajnówce i odpowiedzi podobnych im radykałów w ukraińskim Lwowie prawdopodobny stał się wzrost antyukraińskich nastrojów w Polsce.

Organizacje nacjonalistyczne wydały ostatnio odezwę z apelem o rewizję polityki zagranicznej – miałaby ona stać się „wielowektorowa". Nowa strategia zakładałaby wycofanie się Polski z obrony Ukrainy w obliczu szantażu Rosji. Nacjonaliści postulują też blokadę integracji Kijowa z NATO w oczekiwaniu na zmianę ukraińskiej polityki historycznej, a także domagają się łagodzenia napięć między Rosją a Zachodem.

Fałszywy realizm

Postulaty te nie są, wbrew temu, co wydaje się zapewne ich autorom, realistyczne. To raczej naiwna wizja realizacji ideologicznych celów kosztem priorytetów polityki zagranicznej i oferta finlandyzacji Polski. Nasz kraj miałby się bowiem w ramach tego programu skupić na rozstrzyganiu prawdy historycznej kosztem współpracy z Ukrainą – kluczowym partnerem Polski, oddzielającym nas od rosyjskiego reżimu. Narodowcy nie biorą udziału w tworzeniu polskiej polityki zagranicznej.

Polskie elity polityczne, podobnie jak kolejni prezydenci, z Lechem Kaczyńskim na czele, konsekwentnie kontynuują politykę wschodnią firmowaną nazwiskiem Jerzego Giedroycia. Mimo to środowiska nacjonalistyczne zyskują coraz większy wpływ na partię rządzącą, a co za tym idzie – na jej politykę zagraniczną.

Pokazuje to spór o nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Nie wybuchłby on, gdyby nie chęć uczynienia przez Prawo i Sprawiedliwość ukłonu w stronę skupiającego radykałów sprzeciwiających się współpracy z Ukrainą, pozbawionego większych wpływów stronnictwa Kukiz'15. Ten niedopracowany dokument ściągnął na Polskę gromy ze strony naszych sojuszników, w tym Izraela i Stanów Zjednoczonych. Doszło do tego z winy agresywnej mniejszości, która zdaje się mieć przemożny wpływ na partię rządzącą.

Udawanie, że problemu nie ma grozi dalszym wzrostem wpływów obozu radykalnego, która rozciąga się obecnie od stronnictwa Kukiz'15 po część przedstawicieli partii rządzącej tworzących frakcję zwaną nieoficjalnie Jobbikiem. Ten pas transmisyjny może sprawić, że postulaty będące kiedyś na marginesie dyskusji o polskiej polityce zagranicznej wejdą do głównego nurtu, a rządzący, z obawy przed spadkiem poparcia przychylą się do postulatów wysuwanych przez nacjonalistów. W ten sposób ogon zacznie merdać psem, a długofalowa polityka zagraniczna Polski stanie się ofiarą radykałów. Nie wolno do tego dopuścić.

Test na wytrzymałość Zachodu

Polskie interesy na Wschodzie nie uległy zasadniczej zmianie na przestrzeni ostatnich kilku lat. Pojawiły się za to nowe narzędzia, których można użyć w celu ich realizacji.

Kolejną okazją do ich wykorzystania był niedawny kryzys gazowy na Ukrainie. Nasi sąsiedzi zakwestionowali w sądzie umowy na dostawy i przesył gazu z Gazpromem przed Trybunałem Arbitrażowym w Sztokholmie.

Wyrok sądu arbitrażowego na korzyść ukraińskiego Naftohazu nakłada na Gazprom karę sięgającą 3,1 mld dolarów, ale jednocześnie wymusza na Ukraińcach zakup minimum 4 mld metrów sześciennych rosyjskiego gazu rocznie.

Jeszcze przed wyrokiem Rosjanie zobowiązali się w negocjacjach z Ukrainą do podporządkowania tej decyzji. Kiedy się jednak okazało, że Gazprom przegrał spór o umowę przesyłową, nie uruchomili dostaw gazu od 1 marca, nawet pomimo odebrania przedpłat na ich poczet. Wygląda to tak, jakby Gazprom na zlecenie polityczne skorygował swą politykę w interesie Kremla, który chciał pognębić zwycięski Naftohaz, ale wbrew własnym interesom.

Można podejrzewać, że aktualny kryzys to hybrydowa wojna gazowa będąca testem wytrzymałości Kijowa i Zachodu. Ma on zatem ogromne znaczenie dla wiarygodności wspólnoty transatlantyckiej. Gazprom został skrytykowany za działania na Ukrainie przez Komisję Europejską, USA, Polskę, a nawet Niemcy, na których terytorium ma wyjść na brzeg Nord Stream 2.

W obliczu napięć między Rosją a Ukrainą coraz bardziej prawdopodobne staje się, że ten kontrowersyjny projekt może posłużyć do szantażu politycznego. Ułatwi on bowiem omijanie w dostawach Ukrainy, a więc umożliwi wywoływanie kryzysów gazowych bez negatywnych konsekwencji dla strategicznych partnerów Gazpromu.

Energetyczny prometeizm

To czas na zdwojoną krytykę Nord Stream 2. Inicjatywy, która nie tylko nie służy interesom zjednoczonej Europy, ale wręcz im zagraża. Powinniśmy wspólnie z naszymi wschodnimi sąsiadami kontynuować starania o to, by parasol ochronny unijnych regulacji był szczelny i rozpościerał się nad coraz większą połacią Europy.

Byłby to istotny wkład w walce z powstającą Europą wielu prędkości, w tym przypadku w obszarze energetyki. Kilka lat temu nazwałem tę koncepcję na łamach wydawanego przez Klub Jagielloński kwartalnika „Pressje" „prometeizmem energetycznym".

Tymczasem powstałą w marcu lukę po Gazpromie na Ukrainie pierwsze wykorzystało polskie PGNiG, które sprzedało interwencyjne dostawy gazu nad Dniepr. Wbrew pozorom nie była to „zapomoga", ale dość intratny biznes. Według informacji Jurija Witrenki z Naftogazu w okresie mrozów na przełomie lutego i marca tego roku cena gazu w Europie była ponad czterokrotnie wyższa od oferty rosyjskiej.

Utrzymuje się korzystna dynamika polityczna, pozwalająca Polsce działać na rzecz zwiększenia jej wpływów gospodarczych na Ukrainie. Dzięki temu moglibyśmy tworzyć narzędzia naszej „miękkiej siły" („soft power") w tym regionie, które mogłyby w przyszłości posłużyć do efektywnego moderowania panujących na Ukrainie nastrojów nacjonalistycznych.

Jeżeli Gazprom stać było na staże dla studentów Uniwersytetu Warszawskiego, to dla Polaków nie powinny być problemem stypendia dla zdolnych Ukraińców. To także kolejny sposób na integrowanie rosnącej migracji zarobkowej z tego kierunku. Na tym właśnie powinna polegać realistyczna polityka wschodnia.

Można ją wprowadzić na różnych odcinkach. Przykładem skutecznego wykorzystania energetyki w polityce wschodniej może być rozwój sytuacji na Litwie. Nowe otwarcie w relacjach z Wilnem było możliwe między innymi dlatego, że polski rząd splótł w negocjacjach interesy PKN Orlen i Grupy Lotos z postulatami z innych obszarów. Litwini początkowo narzekali na tę linię, ostatecznie jednak doszło do przełomu.

Pragmatyczny idealizm

Polska polityka wschodnia odwołująca się do Jerzego Giedroycia to nie idealizm. Może być ona do bólu pragmatyczna, a przy tym skuteczna. Nie będzie to jednak możliwe, jeśli radykałowie będą blokować długofalową politykę swoim nieodpowiedzialnym działaniem, jak było w przypadku nowelizacji ustawy o IPN.

Jeżeli chcemy mieć stabilną politykę zagraniczną i skutecznie realizować swoje interesy, nie możemy dopuścić do dalszego wpływania na kształt polskiej dyplomacji przez radykalnych marzycieli ze środowisk nacjonalistycznych.

Autor jest redaktorem naczelnym portalu biznesalert.pl

Po marszu nacjonalistów w Hajnówce i odpowiedzi podobnych im radykałów w ukraińskim Lwowie prawdopodobny stał się wzrost antyukraińskich nastrojów w Polsce.

Organizacje nacjonalistyczne wydały ostatnio odezwę z apelem o rewizję polityki zagranicznej – miałaby ona stać się „wielowektorowa". Nowa strategia zakładałaby wycofanie się Polski z obrony Ukrainy w obliczu szantażu Rosji. Nacjonaliści postulują też blokadę integracji Kijowa z NATO w oczekiwaniu na zmianę ukraińskiej polityki historycznej, a także domagają się łagodzenia napięć między Rosją a Zachodem.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
analizy
Czy Kornel Morawiecki był ruskim agentem, a Mateusz Morawiecki jest niemieckim?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Cios Giertycha w PiS Funduszem Sprawiedliwości może zmienić wynik wyborów 9 czerwca
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Autoplagiat, czyli pałka na niepokornych naukowców
Opinie polityczno - społeczne
Andrzej Łomanowski: Putin walczy z imperializmem. Ale polskim
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kolanko: Czy decyzja w sprawie CPK zmieni kampanię do Parlamentu Europejskiego?
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Skaranie boskie z tym Bogiem!