- Nie wyruszamy na krucjatę antykościelną. Nie próbujemy dokuczyć Kościołowi – zapewniał w piątek w Sejmie Donald Tusk. Ale zaraz dodawał, że Kościół traktowany był dotąd na specjalnych warunkach. Z zatroskaną miną wyjaśniał, że chce „tylko, aby były spełnione elementarne wymogi sprawiedliwości społecznej wtedy, kiedy staramy się poprawiać system emerytalny. Żeby nie było grup, co do których państwo zachowuje się bardziej szczodrze czy wyręcza ich z obowiązku gromadzenia środków na własną emeryturę". Słowa premiera doskonale współbrzmią z jego niedawnymi deklaracjami, że w Polsce „nie będzie żadnych świętych krów", ale też świetnie nadają na zajęcia dla speców od public relations. Temat lekcji? Jak przemycić niesympatyczne treści w pozornie rzeczowej narracji.