Za 3,40 mogę się dowiedzieć, jaka moja karma, ta gruba miło się uśmiecha, czeka na telefon ode mnie... O..wała! Palant, przyjaciel aniołów też czeka z wahadełkiem i kartami. Co oni wszyscy z tymi kartami powariowali. Niech z fusów wróżą. Z wosku, przez klucz. Niech ćwiczą przed andrzejkami... Iść, nie iść. Na warszawski pochód. Pójdę. Nie, nie pójdę. Flagę wyciągnąłem, wyprałem. Wywieszę ją na balkonie. Wystarczy. Orzełek mi trochę zmarniał, podprasować muszę. Ale co powiem dzieciakom? Powtórkę z historii trzeba zrobić, jest okazja, do śpiewnika ułańskiego zaglądam; stokrotka mi jakaś stara, zasuszona wypadła. Kocha... lubi... szanuje...
Pójdę... nie pójdę... Pójdę... nie pójdę...
Pójdę:
było nie było jestem Polakiem. Co z tego, że jak ten orzełek. Że mnie oszukali, a teraz premie sobie rozdają. Żeby choć trzynastkę. Nie. Trzy bańki z kradzionych im zostało to podzielili. Ale klub...! Nawet trzydziestki nie zebrali. Taka kasa! Ale pójdę. Na przekór! Pójdę, bo inni ginęli...
Nie pójdę:
w mordę dostanę i tyle. Mam swoje lata, nie ucieknę, jak mnie będą gonić... Łysole wypasieni, sprawni. Ze skoku to i na dwa metry oficerki podniosą. Za mojej młodości było bez kopów. I charakternie. Szło się na solówę, reszta tylko patrzyła. A dzisiaj...
Pójdę:
jak wyruszała I Brygada, to ludzie okiennice zamykali. W Krakowie i Miechowie na pewno. Właściwie wszędzie po drodze. To chyba coś im się należy, tej młodzieży co za Polskę ginęła...
Nie pójdę:
nie moja wina, że dzisiaj to święto zadymiarzy. Petardy będą rzucać, auta podpalać. Wygrała Walcówna, to niech z nimi tańczy. Posyła "moje służby" i gliny. Tak kiedyś powiedziała w telewizorni : "moje służby". Księżniczka. Szkoda trochę tych chłopaków. Zadyma będzie na sto procent. Paru z nich w kask zbierze, to pewne...
Pójdę:
a druga wojna światowa? Wszyscy nas zdradzili. A Sowieci sruu.. nóż w plecy.
A i tak nie dali nam rady. Bo jedność była. Bo Polak Polaka szanował. Nie to co dzisiaj... To może przypomnieć o tym należy... Ciul tam... Niech łysole szaleją. Trzeba się zebrać w kupę i iść... Kupy nikt nie ruszy...
Nie pójdę:
wyśmieją mnie, że mi się chce z flagą po ulicach ganiać. Przecież nie schowam jej pod pachą, na drąg się nadzieję, wszyscy na osiedlu będą wiedzieli, i co im powiem? Że mi odbiło, że tak trzeba.. Będą nabijać się ze mnie gnoje..
Pójdę:
a niech się śmieją. Nie znają historii, kmioty, i niczym się nie interesują. Tylko gały w plazmę. Seriale. A to chłam taki... Same bzdety... Ta, tej coś powiedziała, aż tamta się zrąbała... Pewnie, że pójdę. Jakoś sobie poradzę. Nie będę sam. Niech wyją szumowiny, co święta nie umieją uszanować. Jak nie pójdę, to kto pójdzie..
Nie pójdę:
nie będę udawał chojraka... I po co to komu? Zauważy to ktoś, doceni... Co najwyżej mignę w telewizorze. A jak w ryj dostanę, to kto mnie naprawi, jak cała służba leży...
Pójdę:
niech leży. Nawet jak w ryj dostanę, to przecież mnie nie zabiją. Jeszcze nikt nie zginął, a dziadka Władka Niemcy w piwnicy dopadli i zabili. W czterdziestym czwartym. Na Woli. Nawet nikt nie wie, gdzie jest pochowany... Tak. Pójdę... Laski młode będą, popatrzę sobie... Wojenko, wojenko... Cóżeś ty za pani...