Po pierwsze, zbyt mocno koncentrował się na walce z przeciwnikami politycznymi, zaniedbując walkę z problemami trapiącymi zwykłych obywateli. Skutecznie oczyścił Partię Pracy z radykalnych korbynistów i przyczynił się do osłabienia konserwatystów, ale równocześnie nie zauważył, jak u jego boku rośnie siła Partii Reform, żerująca na społecznej frustracji podobnie jak nasza Konfederacja i partia Brauna.
Czytaj więcej
Wielka Brytania stała się państwem, które w imię walki z oskarżeniami o rasizm paraliżuje swoje instytucje – a to właśnie ten strach przed nazwanie...
Grzechy Starmera: brak reform i zaniedbanie polityki wewnętrznej
Prowadzi to do drugiego błędu Starmera: postawienia na politykę „ciepłej wody w kranie”. Z wyjątkiem polityki migracyjnej, unikał on odważnych reform, które mogłyby poprawić stan brytyjskiej gospodarki, służby zdrowia, transportu publicznego czy mieszkalnictwa. Jego strategia sprowadzała się do kosmetycznych korekt polityki prowadzonej wcześniej przez Torysów. Nie wiem, czy wynikało to z braku wyobraźni, wiedzy czy odwagi. Wiem jednak, że raka trudno wyleczyć aspiryną, a właśnie taką metodę terapii przyjął Starmer.
Wreszcie błąd trzeci: uwierzył, że odpowiedzialna polityka zagraniczna może zastąpić skuteczną politykę wewnętrzną. Starmer zdecydowanie wspierał Ukrainę w walce z rosyjskim agresorem, z taktem odpierał prowokacje prezydenta Trumpa i próbował odbudować dialog z UE. Wszystko to przyniosło mu szacunek i sympatię szerokiej opinii publicznej, zarówno w kraju, jak i za granicą. Godna postawa na arenie międzynarodowej nie przełożyła się jednak na głosy oddane w wyborach lokalnych, w których kandydaci Partii Pracy ponieśli historyczną porażkę z partią Farage'a.
Czytaj więcej
Rządząca Partia Pracy pod nowym przywództwem prawdopodobnie skręci w lewo. Można też oczekiwać dalszego zbliżenia Londynu z UE. Ale czy nowy premie...
Sukcesy w rozgrywkach partyjnych to nie wszystko
Oczywiście Wielka Brytania różni się od Polski zarówno porządkiem konstytucyjnym, jak i kulturą polityczną. Król Karol jest mniej stronniczy niż prezydent Nawrocki i nie przyszłoby mu do głowy blokowanie ustaw uchwalonych przez parlament. Starmer nie musiał też nieustannie negocjować z koalicjantami. Dominacja jego partii w Izbie Gmin była i pozostaje ogromna.
Mimo tych wszystkich atutów poniósł porażkę, bo w demokracji nie wystarczy skutecznie prowadzić rozgrywki partyjne. Trzeba przede wszystkim rozwiązywać problemy, które najbardziej dotykają wyborców. Politycy rzadko są ekspertami od ochrony zdrowia czy walki z inflacją. Dlatego potrzebują szerokiego zaplecza społecznego, intelektualnego i eksperckiego. Czy premier Tusk takie zaplecze posiada?