Reklama

Wspólna waluta, czyli eurogłupota

Co dalej z Grecją? Opinie rozbieżne jak w debacie Niesiołowskiego z Brudzińskim.

Publikacja: 13.07.2015 20:34

Jerzy Surdykowski

Jerzy Surdykowski

Foto: Archiwum

Od konserwatystów przypominających siódme przykazanie i obowiązek zwracania długów po lewicę (nie wiem, czy postkomunistyczną czy postliberalną) usiłującą dowieść, że na pożyczaniu Grekom zarobiły unijne potęgi, bo tam Ateny zamawiały towary i usługi.

Jeśli ta ekonomia ma coś wspólnego z prawdą, to najlepszym sposobem pomnożenia pieniędzy byłoby rozdawnictwo, bo obdarowani zawsze coś u nas kupią. Ale nawet w takim idiotyzmie jest trochę racji. Nie tylko dlatego, że w naszych czasach nie ma już prawd mocnych, a nazwanie czegokolwiek kłamstwem jest niepoprawne politycznie. Także dlatego, że nie inaczej powstawała dzisiejsza eurostrefa. Wspólny pieniądz bez mechanizmów kontroli połączył gospodarki zupełnie różne i stojące na innych poziomach. Integracja ekonomiczna wyprzedziła polityczną, dlatego że tak jest łatwiej i nie trzeba zabiegać o żmudny konsensus. Więc każdy robił co chciał, ale za wspólne pieniądze. Tak jakby rzucić w tłum gotówkę i tylko ustnie poprosić o gospodarność.

Za dzisiejszy stan Grecji odpowiadają więc nie tylko sami Grecy i ich kolejne rządy, ale też banki z Frankfurtu, Paryża i Londynu beztrosko udzielające pożyczki za pożyczką. Ważne jest, aby nasz bank zarobił dzisiaj, bo akcjonariusze będą zadowoleni. Za kilka lat kto inny zasiądzie w fotelach prezesów i dyrektorów, wszak w korporacji nie pracujemy dożywotnio. Tak przecież bywa nie tylko we Frankfurcie, ale i w Warszawie.

A greckie referendum? Może u nas zrobić głosowanie (albo dopisać pytanie na 6 września) nad zagadnieniem, „czy wolno kraść w czwartki po południu?". Albo i we wtorki? Więc jeśli odpowiemy „tak", to zawiesimy reguły na wygodny okres.

Bo tu wcale nie chodzi tylko o Grecję, szykujący się Grexit, a może i Brexit. Chodzi o to, jaka ma być Unia w XXI wieku. Tego nie wie nikt, a tym bardziej przewodniczący Tusk. Dlatego na razie jest to, co zawsze, czyli gadanie po próżnicy.

Reklama
Reklama

Może jednak na początek należałoby przyznać, że strefa wspólnej waluty w dzisiejszym kształcie nie jest dowodem euroentuzjazmu, lecz eurogłupoty. Ale jeśli Unia w tym kształcie zakrzepnie, nie spełni nawet części pokładanych w niej nadziei. Przez rosnące nierówności, panoszenie się korporacji i wiele innych schorzeń dzisiejszy kapitalizm powoli morduje sam siebie. Jeśli Unii nie uda się ustanowić ponadpaństwowej regulacji, nie uda się nikomu. Czy pan przewodniczący, wyjeżdżając do Brukseli, zdawał sobie sprawę z ogromu wyzwania?

felietony
Zuzanna Dąbrowska: Norki wygrały z psami
analizy
Rusłan Szoszyn: Rozmowy pokojowe i ofensywa propagandowa Władimira Putina
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Dlaczego nie ma już tej Ameryki, którą pamiętamy?
Analiza
Jędrzej Bielecki: Donald Tusk zawstydza Niemców
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Opinie polityczno - społeczne
Marek A. Cichocki: Niebezpieczna gra Zachodu z Rosją. Lepiej żeby Polska nie stała z boku
Materiał Promocyjny
Jak rozwiązać problem rosnącej góry ubrań
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama