Sprawę primaaprilisowego żartu Radosława Sikorskiego
o mianowaniu przez prezydenta 42 ambasadorów można by skwitować uśmiechem, gdyby
nie kilka okoliczności, które domagają się solidnego komentarza.
O nadużywaniu do komunikacji publicznej portalu X pisałem już nieraz. Choć X zapewnia szeroki
zasięg komunikowania, jest niczym innym, jak prywatną, pozostającą poza kontrolą
publiczną firmą o nieprzejrzystych algorytmach. O manipulowaniu treściami na X
napisano już tomy, a jego przesadnie częste używanie przez najważniejszych polityków świadczy
tylko o niedorozwoju systemów jakościowej komunikacji państwowej, za co zresztą
wypada obwinić ich samych. Tu stawiam wielokropek z przekonaniem, że temat jest
na tyle ważny, że pilnie trzeba do niego wrócić. Ważniejsze wydaje się pytanie
o sens żartu Sikorskiego.