Zaakceptowaliśmy już przydomek, którym obdarzył nas Norman Davies w tytule znanej książki, która ukazała się w Wielkiej Brytanii akurat wtedy, gdy w Warszawie generał w ciemnych okularach ogłaszał stan wojenny. Był to zbieg okoliczności jak ulał, bo mianowanie jakiegoś kraju „God’s playground” (tytuł w oryginale, brzmi jeszcze gorzej, bo oznacza miejsce zabaw Boga) nie jest więc zaszczytem, a wręcz przeciwnie. Ale może brytyjski dżentelmen biegle mówiący po polsku i żonaty z Polką lepiej zrozumiał duszę nadwiślańską, która lubi obnosić po świecie swoje bóle w nadziei, że ktoś się ulituje i wspólnie zapłacze.
Czytaj więcej
– Stoimy dziś w obliczu sytuacji, w której Polska ponownie może odegrać olbrzymią rolę w kształtowaniu się przyszłości naszego kontynentu – uważa p...
Czy Polska głupotą i kłótnictwem stoi?
Doprawdy nie ma nic gorszego niż mieszkać w roli intruza na placyku beztroskich zabaw złowrogiego bożyszcza, bo Dobry Bóg już dawno ulitowałby się nad nami. Więc może wolelibyśmy inny przydomek skierowany do nas przez brytyjskiego mistrza w tytule innej książki: „Serce Europy”; to brzmi nie tylko dumnie, ale i po nadwiślańsku rzewnie. Ale gdy się wczytać w treść, okaże się, że profesor ma na myśli nieszczęsny środek Europy, w którym zawsze spotykają się wrogie armie, a nim wybuchnie wojna, trwa szarpanina wysłanników wrogich obozów, szpiegów, dywersantów i, jak mówiono kiedyś, jurgieltników.
Czytaj więcej
Demokracji i jej niedomogom poświęcono już nazbyt wiele daremnych stron, wylano jeziora atramentu albo komputerowego tuszu. Tymczasem największą i...
Więc znowu nieudane, czy jak znalazł? Raczej to drugie, choć prezydenta odrzucającego obfity zastrzyk finansowy na uzbrojenie własnej armii nie sposób zaliczyć do obcego jurgieltu, ale do dziejów głupoty nadwiślańskiej na pewno. Podobnie jak tę samą osobistość uniemożliwiającą naprawę, a może jakiekolwiek funkcjonowanie polskich sądów. Bo głupota i puste kłótnictwo są przyczyną (może z dżentelmeńskich manier?) zazwyczaj pomijaną przez cudzoziemskich „polakoznawców”. Nie mam pretensji do publicznych osobistości, że obrzucają się obelgami, ale o to, że nie potrafią się opamiętać w czasach – jak powiedziała jedna z nich – „przedwojennych”.
Dlatego najtrafniej ujął to polski autor, również w groźnych czasach:
Nierządem Polska stoi – nieźle ktoś powiedział,
Lecz drugi odpowiedział, że nierządem zginie.
Pan Bóg ma nas jak błaznów. I to prawdy blisko,
Że między ludźmi Polska jest jak Boże igrzysko.
Napisał Krzysztof Opaliński (1609-1655), wojewoda poznański, który haniebnie skapitulował przed Szwedami pod Ujściem oddając im Wielkopolskę na niespełna rok przed swoją śmiercią.