Cały świat boi się Ameryki. Przecież nigdy nie była tak groźna. Już świat zapomniał, jak jeszcze niedawno poczciwy dziadek Biden z podwiniętym ogonem uciekał z Afganistanu, a tu Trump dzielnie ratuje Izrael (przy okazji swego kumpla Netanjahu) i miażdży Gazę (zupełnie nie obchodzi go los zmiażdżonych).
Ostatnio bez jednego wystrzału porwał i postawił przed amerykańskim sądem wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro (chociaż złośliwi twierdzą, że ochrona została przekupiona i nie było do kogo strzelać). Wkrótce podbije Grenlandię, której – jak sam powiada – bronią dwa psie zaprzęgi. W międzyczasie zmieni na Kubie wnuka Fidela Castro na prawnuka Fulgencio Batisty albo kogoś podobnego, nie wiadomo tylko na kogo zmieni obecną Panią Prezydent Meksyku, chyba na szefa któregoś z gangów narkotykowych, bo ich tam nie brak.
Czytaj więcej
Zapowiedź Donalda Trumpa nałożenia karnych ceł na 8 krajów europejskich i powiązanie jej ze spraw...
W Trumpa wierzą już tylko prostoduszni
Kanada zostanie 51. stanem USA, chociaż obszarowo wystarczyłaby na kilka stanów, ale Trump o tym nie wie, bo z rzeczy kanadyjskich zna tylko wodospad Niagara położony akurat na granicy. Podobnie Ukraina zostanie znowu częścią Rosji, chociaż Trump wciąż udaje, że popiera jej wolność. Wierzą w to już tylko najbardziej prostoduszni, jak przywódczyni wenezuelskiej opozycji – którą niedawno podjął Trump w Białym Domu obiadem i porcją frazesów, a ona ofiarowała mu swój medal noblowski. Tymczasem Trump doskonale współpracuje z zastępczynią Maduro, równie skompromitowaną jak jej były szef, ale dziś grzecznie wysyłającą ropę gdzie należy; wszak jego poprzednicy w Białym Domu współpracowali z kolejnymi przedstawicielami Somozów, Trujillów i innych latynoskich dynastii dyktatorskich.
Czytaj więcej
Interwencja Donalda Trumpa w Wenezueli stoi w sprzeczności z jego własną autoprezentacją jako goł...