Fundamentem polityki zagranicznej koalicyjnego rządu Donalda Tuska miało być oparcie bezpieczeństwa kraju na europejskiej obronie. Kanclerz Olaf Scholz przeciwstawił się jednak na ostatniej Radzie Europejskiej finansowaniu z unijnych środków obrony UE poprzez budowę Tarczy Wschód. Poparli go prezydent Emmanuel Macron i przyszły sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Trudno o wyraźniejszy sygnał, że europejskiej obrony nie będzie.
Kanclerz Scholz tłumaczył, że nie chce, aby Unia Europejska zaciągała dług, a traktaty unijne stanowią, że kwestie bezpieczeństwa i obrony leżą w gestii państw członkowskich. Jednak komentatorzy twierdzą, że prawdziwą przyczyną stanowiska Niemiec jest niechęć do drażnienia Rosji. Inaczej niż w wypadku Polski, zagrożenie ze strony Rosji jest więc dla kanclerza Scholza argumentem za tym, by potencjału obronnego UE nie wzmacniać.