Łukasz Warzecha: czy powinniśmy zmienić w szkole "ludobójstwo" na "konflikt"?

Goście z Ukrainy muszą zaakceptować nasze warunki.

Publikacja: 21.02.2024 03:00

W szkołach uczy się coraz więcej obcokrajowców

W szkołach uczy się coraz więcej obcokrajowców

Foto: Fotorzepa/ Piotr Guzik

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów propozycji zmian w programie nauczania dla szkół podstawowych jest zastąpienie sformułowania „ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej” słowami „konflikt polsko-ukraiński”. Wirtualna Polska zapytała o przyczynę tej zmiany Aleksandra Pawlickiego, współautora propozycji. Wyjaśnienie jest zadziwiające.

Czytaj więcej

Zmiany listy lektur w szkołach? Barbara Nowacka: Nie ma książek Olgi Tokarczuk

Najpierw dowiadujemy się, że nie ma w Polsce zgody co do tego, czy mieliśmy do czynienia z ludobójstwem. Może uprzedzeni co do faktów obrońcy ukraińskiej wrażliwości takie wątpliwości mają, ale wydaje się, że nawet w skrajnie podzielonej polskiej klasie politycznej istnieje konsensus co do tego, że ukraińska zbrodnia na Polakach wypełnia znamiona ludobójstwa.

„Neutralnym” językiem o zbrodniach niemieckich

Może pan Pawlikowski wyniósł błędne przekonania z okresu, gdy był konsultantem reformy programowej w Ukrainie. Potem pan Pawlikowski powiada: „Musimy brać pod uwagę, że w wielu szkołach nauczyciele uczą dziś w klasach mieszanych, polsko-ukraińskich. […] Debata polaryzuje, więc ja nie polecałbym takiej metody. […] Ale moja perspektywa to perspektywa kogoś, kto jest z dziećmi w klasie i musi zadać sobie pytanie: co zyskam, kiedy każde ukraińskie dziecko w Polsce zapamięta, że jego pradziadkowie są być może współwinni rzezi na Wołyniu? To jest pytanie pedagogiczne, bo w jednej klasie może być i Tomek, i Dmytro. I to nie jest łatwe, jeśli na dzień dobry nauczyciel ma podyktować temat: »ludobójcza rzeź na Wołyniu«. To nie jest dobry pomysł na zbudowanie wspólnoty w klasie”.

W jednej klasie może być i Tomek, i Dmytro. I to nie jest łatwe, jeśli na dzień dobry nauczyciel ma podyktować temat: „ludobójcza rzeź na Wołyniu”

Aleksander Pawlicki

Gdyby pójść tropem rozumowania pana Pawlikowskiego, należałoby uznać, że jeżeli mielibyśmy w klasie małego Hansa, to zbrodnie niemieckie lepiej byłoby opisywać „neutralnym” językiem. A gdyby jakimś cudem siedział obok niego jakiś mały Iwan, to nie należałoby zbyt szczerze mówić o Katyniu czy łagrach, bo mogłoby mu być przykro.

Brak kontrowersji a prawda historyczna

Nie wiem, czy pan Pawlikowski w pełni zdaje sobie sprawę z tego, co mówi. Jest to natomiast podejście horrendalne: prawda ma być pomijana, bo komuś w klasie – pochodzącemu spoza Polski – może się zrobić niemiło. Tymczasem jeśli ktoś przyjeżdża do Polski, wysyła tu do szkoły swoje dzieci i zamierza tu zostać, to on ma się dostosować – nie my. To absolutnie podstawowa zasada, którą złamały wszystkie te państwa, gdzie dzisiaj istnieje gigantyczny problem z niezintegrowanymi imigrantami.

Jeśli ktoś przyjeżdża do Polski, wysyła tu do szkoły swoje dzieci i zamierza tu zostać, to on ma się dostosować – nie my

Pomysł, żeby kształtować polski system edukacyjny nie pod kątem prawdy historycznej, ale pod kątem niewywoływania kontrowersji w klasie, jest – mówiąc wprost – chory i niebezpieczny. Możemy w Polsce przyjmować gości – Ukraińcy mieszkali u nas przecież od lat i jak na tak liczną grupę wywoływali relatywnie naprawdę niewiele problemów – ale pod warunkiem, że ci goście zaakceptują nasze warunki. Jeśli mają zaś problem z ich zaakceptowaniem, niech rozważą wyjazd z Polski.

Tę lekcję odrobiło już wiele krajów, takich jak Szwajcaria czy Dania, a ostatnio Szwecja. Naprawdę chcemy powtarzać ich błędy?

Autor jest publicystą „Do Rzeczy”

Opinie polityczno - społeczne
Marek Kozubal: Nie każdy nominat Piotra Glińskiego jest zły
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kolanko: Koalicja w Sejmie zdała pierwszy tak poważny egzamin
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: To nie jest kraj dla lewicy
Opinie polityczno - społeczne
Jan Romanowski: Młodzi w wyborach samorządowych 2024 wystawili rządowi żółtą kartkę
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Opinie polityczno - społeczne
Przemysław Prekiel: Klęska Lewicy w wyborach samorządowych 2024. Jej liderzy nadal niczego nie rozumieją