Gdyby incydent taki, jak wysłanie do Izraela samolotów w trybie sprzecznym z regułami łańcucha dowodzenia, był rzeczywistym powodem podania się do dymisji najwyższych dowódców wojskowych w przededniu tak szczególnych wyborów, znaczyło by to, że nigdy nie powinni otrzymać swoich stanowisk, bo są emocjonalnie chwiejni oraz nieodpowiedzialni. Każdy roztropny oficer w zderzeniu z taką sytuacją wstrzymałby się z decyzją o kilka tygodni.
Od postawy wojska może zależeć przyszłość kraju
Nawet oficerowie najgłębiej zatopieni w wojskowym profesjonalizmie muszą zdawać sobie sprawę, że Polska stoi dziś przed wyzwaniem pokojowego przekazania władzy przypominającym to, przed którym stały USA w ostatnich dniach prezydentury Trumpa i Brazylia pod koniec kadencji Bolsonaro. W obu tych przypadkach demokracja przetrwała dzięki postawie sił zbrojnych, a zwłaszcza ich najwyższego dowództwa. Jest bardzo prawdopodobne, że w Polsce będzie podobnie, choć oczywiście tutaj kontekst jest inny.
Czytaj więcej
Obóz PiS atakuje generałów, twierdząc, że dymisja jest ruchem politycznym. Ale to właśnie partia rządząca wciągała w ostatnich miesiącach Wojsko Po...
Konstytucja nie mówi tego wprost, ale wynika z niej jasno, że tak jak trybunały i sądy mają obowiązek bronić Konstytucji, gdy inne władze depczą ją używając prawa, tak samo powinnością sił zbrojnych jest wierności wobec porządku konstytucyjnego. Zwłaszcza gdy odchodzące na skutek wyborów władze, mniej lub bardzie jawnie, próbują obalić go siłą, jak to było w Brazylii i USA. Sądząc z doświadczeń państw, gdzie populiści należący do tego samego nurtu, co PiS, wcześniej przegrali wybory, Polska może wkrótce znaleźć się w sytuacji, w której od postawy wojska i jego dowódców będzie zależała przyszłość konstytucyjnego ustroju.
PiS uznaje się za jedyną, naprawdę polską siłę
Jako obywatel, który w przededniu wyborów ma powód, by niepokoić się, że słowa Kaczyńskiego o chaosie czekającym Polskę pod władzą opozycji, są kalką piłsudczykowskiej propagandy chaosu poprzedzającej zamach w 1926 r., mam prawo oczekiwać, iż generałowie, którzy złożyli dymisje, niezwłocznie podadzą nam ich przyczyny
W
kontekście tych dymisji jeszcze bardziej niepokojącego sensu
nabierają wypowiedzi Kaczyńskiego i Morawieckiego o tym, że PiS „jest
dzisiaj jedyną tak naprawdę polską siłą”, a zwycięstwo
opozycji może być
tylko
skutkiem „gigantycznego kłamstwa” i nie wolno oddać władzy
Tuskowi czy „bandzie Rudego”. W praktyce oznacza to delegitymizację,
czyli faktyczne unieważnienie zwycięstwa opozycji zanim ono
nastąpi. Taka delegitymizacja znaczyła co innego, gdy wojsko
zdawało się spokojnie siedzieć w koszarach, ale teraz,
gdy wszyscy widzimy, że ziemia w wojsku się trzęsie, nabiera zupełnie innego znaczenia.
Czytaj więcej
Prezydent Andrzej Duda dokonał zmian po rezygnacji generałów. Szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego został generał Wiesław Kukuła, a Dowódcą O...
Wojsko może powstrzymać obalenie konstytucji
Przepraszam, że napiszę to twardo i wprost. W takiej sytuacji podanie się do dymisji najwyższych dowódców wojskowych jest dla nich kompromitujące, chyba że zostali do tego w brutalny sposób zmuszeni. Bo ich obowiązkiem wobec konstytucji i wobec nas wszystkich było zapewnienie, że wojsko zrobi, co należy, jeśli władza polityczna lub jakaś jej część będzie próbowała przemocą obalić konstytucję. Najwyżsi dowódcy mogli to zapewnić. Byli dowódcy już takiej szansy nie mają.
Czytaj więcej
Złożenie przez gen. Rajmunda Andrzejczaka i gen. Tomasza Piotrowskiego wniosków o rozwiązanie stosunku służbowego „uderza w bezpieczeństwo Polski”...
Czy czeka nas zamach stanu?
Jako
obywatel, który w przededniu wyborów ma powód, by niepokoić się,
że słowa Kaczyńskiego o chaosie czekającym Polskę pod władzą
opozycji, są kalką piłsudczykowskiej propagandy chaosu
poprzedzającej zamach w 1926 r., mam prawo oczekiwać, iż generałowie, którzy złożyli dymisje, niezwłocznie podadzą nam ich przyczyny. Na tyle szczegółowo nam to wyjaśnią, aby rozwiać lub potwierdzić wszelkie obawy. Może wciąż mamy szansę na to, by uniknąć nieszczęścia. A może jednak nie ma powodu, by się go spodziewać.
.