Co zabawne, ludzie ci uważają się za rozsądnych, mimo że uparcie kwestionują fakty. A są one takie, że PiS prowadzi w rankingach popularności partii, disco polo zaś to ulubiona muzyka Polaków. Tyle że dla tych ludzi kraj, gdzie dzieją się takie rzeczy, jest anomalią, rzeczywistością alternatywną, wybrykiem natury. Oni żyją w innej Polsce.
Mam wrażenie, że podobny rozdźwięk panuje dziś między odbiorcami tradycyjnych mediów – prasy, radia i telewizji – a intensywnymi użytkownikami Internetu. Warto przejrzeć pod tym kątem wyniki dorocznego zestawienia Google'a zbierającego najpopularniejsze hasła wyszukiwarki. Szczególnie pouczająca jest lektura rankingu polskich celebrytów. Powiedzmy, że można założyć, iż nie wszyscy muszą się interesować tym, co się dzieje za granicą, ale krajowe gwiazdy powinniśmy jednak znać.
Niestety, szczerze przyznam, że sam z pierwszej dziesiątki najpopularniejszych postaci znałem dwie, o dwóch ledwie słyszałem, a o sześciu w ogóle.
Zróbmy więc test. Czy ktoś z państwa wie, kim są np. Ewelina Lisowska i Marta Wierzbicka? Osoby, które w polskim Internecie są niewiele mniej popularne od papieża Franciszka, a bardziej rozpoznawalne od Nelsona Mandeli (nr 1 w rankingu globalnym).
A może ktoś słyszał o Macieju Musiale, który jest na kolejnym miejscu za Mandelą. Albo o niewiele mniej od niego rozpoznawalnym w sieci Piotrze Kaszubskim? Założę się, że cztery polskie nazwiska, które tu wymieniłem, pojawiają się na naszych łamach po raz pierwszy.
Oczywiście jest to też kwestia wieku, bo najaktywniejszymi użytkownikami sieci są uczniowie gimnazjów, i to przede wszystkim dla nastolatków cała wymieniona czwórka to gwiazdy, dzienniki zaś czytają głównie ludzie w średnim wieku.
Ale przecież już na tych przykładach widać wyraźnie, że istnieje Polska, o której my, użytkownicy tradycyjnych mediów, niewiele wiemy.
Pytanie brzmi tylko, który kraj okaże się wkrótce bytem wirtualnym. I obawiam się, że to my jesteśmy na pozycji „ludzi rozsądnych", nieprzyjmujących do wiadomości istnienia disco polo.