Jeśli formowany rząd ma odnieść sukces, musimy sprawić, by weń uwierzono. By zaufali nam nie tylko ci, którzy głosowali na PiS, lecz wszyscy – także ci, którym się zdaje, że gruntowna zmiana nie jest potrzebna ani możliwa. Dziś nie chodzi przecież o reformy tak wielkie, jakich twórcą był ruch „Solidarności" zainspirowany cudem słów prawdziwych wypowiadanych publicznie przez św. Jana Pawła II. Nawet nie o takie, jakim było wybicie się na polityczną i gospodarczą niepodległość, którą osiągnęliśmy po rozpadzie RWPG i Układu Warszawskiego, wychodząc z bloku sowieckiego. Dziś mamy zmieniać nie narzucony nam ustrój, ale samych siebie. Nie system czy organizacje, nie sojusze, lecz poszczególnych ludzi, którzy w ciągu minionego ćwierćwiecza po raz kolejny w historii pokazali, czym są polska prywata, nierząd, serwilizm, klientelizm, sejmikowanie i tromtadracja, niszczące ojczyznę, a cieszące chętnie zawsze wykorzystujących ją sąsiadów.
1
Trzeba stworzyć pozytywne mechanizmy gospodarcze, poczynając od regulacji daniny publicznej. Podatki muszą być tak skonstruowane, by potencjalny przedsiębiorca nie musiał wierzyć na słowo, lecz widział, iż praca na własny rachunek bardziej się opłaci od pracy zleconej, na czarno czy też od korzystania ze statusu bezrobotnego. Szalejący dziś fiskalizm, konieczność płacenia niezależnego od dochodów czynszu za własne powierzchnie wykorzystywane na cele zarobkowe narusza prawo własności. Musimy z tym skończyć.
2
Musimy skończyć z „komuną", przez którą nie rozumie się dziś dyktatury jednej partii, lecz wszechwładzę licznych ciał kolegialnych zwących się samorządami (pracowniczymi, terytorialnymi czy też zawodowymi korporacjami). Jako zbiorowi zarządcy tzw. własności komunalnej dominują oni nad jednostką. Państwo powinno większą uwagę zwrócić także na działalność tzw. trzeciego sektora fundacji i stowarzyszeń z reguły niedysponujących rodzimym kapitałem i realizującym programy często obce polskiej racji stanu.
3
Trzeba podjąć zdecydowane kroki dla dobra porządków publicznych. Przede wszystkim trzeba dążyć do ograniczenia do dwóch kadencji wójtów i prezydentów miast w celu zlikwidowania wszechwładzy samorządowych grup nacisku.
4