Rosja wywołała tę wojnę i Rosja może ją zakończyć. Na jakich warunkach? Proponowana obecnie przez Rosjan – w gruncie rzeczy – kapitulacja przeciwnika jest z kolei całkowicie nie do przyjęcia dla Ukrainy, dla której lepsza jest kontynuacja wojny na wyniszczenie. Rosjanie próbują „przewrócić stolik” swoimi sukcesami i intensyfikują agresję, ale ta strategia nie działa, bo Ukraińcy odpowiadają atakami i swoją agresją.

Pokój nie jest dla Rosji atrakcyjną alternatywą

Rodzi się pytanie: czy Rosja ma niewykorzystaną dotąd strategię „przewrócenia stolika” i ukształtowania warunków pokoju na nowo? Żeby się o tym przekonać, trzeba sięgnąć do źródeł rosyjskich. Pewne jest jedynie to, że Europa ani tym bardziej USA takich strategii nie mają. Rosja dysponuje relatywnie większą przestrzenią strategicznego wyboru. Rozpoczęła tę wojnę i może ją prowadzić przez wyobrażalny czas w wybrany przez siebie sposób. W obecnej sytuacji pokój nie jest dla niej atrakcyjną alternatywą.

„The Economist” opublikował kilka miesięcy temu obszerny tekst Andrieja Melniczenki, jednego z czołowych rosyjskich oligarchów wspierających Putina, poświęcony „Rosji po wojnie”. Autor przywiązuje podstawowe znaczenie swoiście pojmowanej rosyjskiej suwerenności. Opiera się ono na dobrowolnym przyjęciu – wspólnego z Zachodem – rozróżnienia, co jest dopuszczalne, a co nie. Jednym z elementów do uzgodnienia jest – według Rosjan – opcja nuklearna, czyli w praktyce użycie taktycznej broni nuklearnej. Gdy fizyczne konsekwencje stają się faktycznie nieodwracalne, otwiera się zupełnie nowe pole dla rzeczywistych negocjacji. Tak się stało w latach 50. po pierwszym użyciu broni jądrowej do czasu osiągnięcia kompromisu zaspokajającego potrzebę swobody obydwu stron.

Powtórka z Wersalu

Scenariusz kontynuowania wieloletniej wojny „na wyczerpanie” jest mało realistyczny ze względu na wewnętrzne ograniczenia w Rosji i na Zachodzie. Z różnym natężeniem pojawiają się po obu stronach ograniczenia ludzkie, społeczno-polityczne (niezadowolenie, bunt), materiałowe, technologiczne, międzynarodowe.

Z dość dużym poczuciem realizmu Melniczenko rysuje funkcjonujące na Zachodzie cztery główne scenariusze pozycji Rosji w świecie po zakończeniu wojny ukraińskiej bez sukcesu Rosji.

Pierwszy scenariusz to scenariusz upokorzonej Rosji na peryferiach Zachodu. Autor posługuje się analogią do pokoju wersalskiego narzucającego Niemcom dotkliwe ograniczenia i olbrzymie odszkodowania wojenne. Poddanie się tym rygorom byłoby warunkiem dostępu do międzynarodowych rynków inwestycji zagranicznych warunkowanych dodatkowymi ograniczeniami. Niezależnie od trudności z wdrożeniem takiego scenariusza, nieuchronnie uległby on przekształceniu w podłoże rewanżyzmu, podobnie jak w przypadku międzywojennych Niemiec.

Peryferyjne pogranicze „Państwa Środka”

Drugi scenariusz to Rosja w orbicie Chin. Rosja ulega włączeniu do chińskich łańcuchów zaopatrzenia i tą drogą uzyskuje dostęp do światowych rynków. Rosja staje się jednak peryferyjnym pograniczem „Państwa Środka” wykorzystywanym dla korzyści Centrum i podporządkowanym Pekinowi. Dostęp do najnowszych technologii będzie możliwy jedynie za pośrednictwem Chin.

Taki nierówny układ nie ma walorów stabilności i trwałości. Jest toksyczny, albowiem Rosja nieuchronnie podejmie próby tworzenia antychińskich porozumień w ramach imperium. Chińczycy są tego świadomi, dlatego wystrzegają się upokarzania „młodszego brata” i demonstrowania własnej pozycji seniora i Rosji jako wasala. Jak długo jeszcze?

Fragmentacja albo forteca

Trzeci scenariusz to fragmentacja Rosji, która staje się niezarządzalnym państwem upadłym dysponującym gigantycznym arsenałem nuklearnym. Cena, jaką przypadnie zapłacić społecznościom postradzieckim czyni ten scenariusz mało prawdopodobnym. Bardziej realny jest natomiast czwarty scenariusz „fortecy Rosja”, zamkniętej i izolującej się od świata podobnie jak Korea Północna.

Melniczenko przekonuje Zachód, że żaden z tych scenariuszy nie jest korzystny ani dla Zachodu, ani dla Rosji. Nie zapewnia bowiem stabilności ani ekonomicznej synergii. Konieczne jest więc poszukiwanie nowego rozwiązania. Kluczem jest swoiście pojmowane pojęcie „rosyjskiej suwerenności”. Według Melniczenki oznacza ono zdolność do sformułowania własnych podstawowych interesów i skutecznego zapewnienia ich realizacji. W praktyce oznacza to niezmienne i dobrze znane żądanie swobody działania na określonym obszarze. W wyniku kolejnych niepowodzeń na froncie Rosja ograniczyła swoje postulaty do trzech punktów: uznania za rosyjskie terytoriów pod rosyjską administracją; ochrony społeczności rosyjskojęzycznych i zobowiązania do neutralności Ukrainy. Są to warunki nie do przyjęcia dla strony ukraińskiej.

Zbliża się czas rozstrzygnięć

Suwerenność jest proporcjonalna do militarnych i ekonomicznych zdolności państwa. Stopniowe wyczerpywanie zasobów poprzez wojnę jest praktyczną strategią ograniczania suwerenności Rosji. I dlatego „wojna na wyczerpanie” nie jest dla niej realną alternatywą. Przybliża się czas rozstrzygnięć. W chwili obecnej na skutek oporu Ukrainy nie widać szans na realizację postulatów rosyjskiej suwerenności. Równocześnie jawi się perspektywa wyczerpania sił po obu stronach oraz granic społecznego posłuszeństwa. Dlatego właśnie teraz Rosja dąży do przełomu.

Sposobami na osiągnięcie przełomu są ofensywa na froncie i terror wobec ludności cywilnej Ukrainy, a także intensyfikacja wojny hybrydowej z Zachodem. Jak dotąd te środki nie przynoszą zamierzonych efektów. Należy więc oczekiwać „innowacji” w sposobie prowadzenia wojny hybrydowej.

W odwodzie pozostaje opcja nuklearna: taktyczne uderzenie nuklearne w Ukrainie. Oligarcha zwraca uwagę, że nuklearne odstraszanie opiera się na kilku założeniach: istnienia racjonalnych centrów decyzyjnych po obu stronach i funkcjonowania otwartych kanałów komunikacyjnych. Dzięki temu wiadomo, jakie są granice racjonalności.

Nieuchronnie rodzi się pytanie: czy i w jakim stopniu te warunki spełnione są obecnie? Każda strategia, która traktuje uderzenia nuklearne jako przedłużenie „normalnej” polityki i konwencjonalnej wojny opiera się na fałszywym założeniu, że sprawy można zachować pod kontrolą, włączając i wyłączając czynnik nuklearny. W istocie to szaleństwo grozi spontanicznym i nieprzewidywalnym biegiem wypadków, którego nie sposób przewidzieć. Ale nie wszyscy to wiedzą lub chcą wiedzieć. Można przypuszczać, że wariant nuklearny całkowicie zmieni układ sił i negocjacji w Europie, zapewne na korzyść Rosji dzięki czynnikowi strachu.

Czy Kreml rozważa opcję nuklearną

Rosjanie wielokrotnie powtarzali groźby użycia broni jądrowej. Rodzi się więc zawsze pytanie, czy opcja nuklearna nie jest właśnie teraz poważnie dyskutowana na Kremlu. Należy przypuszczać, że ma ona zwolenników wśród frakcji władzy, których topografii nie znamy.

Nie wiemy także, dlaczego Moskwa zdecydowała się właśnie teraz przekazać Zachodowi analizę Melniczenki. Sprowadza się ona do uznania przez Zachód zasady suwerenności Rosji pojmowanej jako swoboda działania w ramach strefy wpływów w zamian za przewidywalność, czyli za bezpieczeństwo. Taki układ opiera się na wątpliwym założeniu, że Rosja dotrzyma umów.

O autorze

Prof. dr hab. Andrzej K. Koźmiński

Ekonomista i socjolog, ceniony wykładowca zarządzania oraz twórca Akademii Leona Koźmińskiego.