Reklama

Skutek nie całkiem uboczny

Pytanie dnia po zamachach w Paryżu brzmi tak: Czy możemy być wolni, otwarci i bezpieczni równocześnie?

Publikacja: 15.11.2015 21:00

Piotr Aleksandrowicz

Piotr Aleksandrowicz

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała

Odpowiedź zapewne będzie: nie. Przywódcy Europy wybiorą bezpieczeństwo, czyli powrót do ograniczeń w swobodnym przepływie ludzi. Wrócą na stałe kontrole na granicach. Być może ograniczone zostaną pewne prawa obywatelskie.

Powrót „Europy z granicami" wygeneruje straty materialne – wydłuży się czas podróży ludzi i towarów. Jednak nie będą to straty rujnujące obywateli i biznes, jeśli organizacyjnie nie zawalą sprawy powołane do tego instytucje. Wzrośnie cena ubezpieczeń od ataków terrorystycznych i nieprzewidzianych wydarzeń. Francję odwiedzi mniej turystów. Trochę stracą inwestorzy i spekulanci giełdowi. Pogorszą się kursy słabych walut. Ale w sumie kataklizm nam nie grozi.

Po atakach na World Trade Center w 2001, a zwłaszcza po kryzysie 2007–2008 roku, państwa stopniowo nadawały swoim władzom, politykom, urzędnikom, agencjom i agendom coraz więcej uprawnień. Podobnie będzie i teraz.

Jeśli wzrost siły państwa zamanifestuje się poprzez zakup najlepszych urządzeń do śledzenia osób podejrzanych o terroryzm, dronów do zdalnego likwidowania zagrożenia, jeżeli uda się stworzyć pierwszej klasy system analiz i informacji dla instytucji zapewniających bezpieczeństwo, to w porządku. Jeśli dzięki ekstrawarunkom pracy i płacy w tych instytucjach, znajdą się w nich zdolni analitycy i świetni informatycy, to znakomicie. Nawet wydatek kilku miliardów złotych będzie do zaakceptowania.

Obawiałbym się czego innego. W Polsce od lat rośnie w siłę pospolite ruszenie przeciwko wolnemu rynkowi, przeciw swobodzie gospodarczej, przeciw równym prawom każdej firmy i każdego biznesmena w gospodarce. Są w nim politycy różnych opcji, część dziennikarzy, ludzi nauki i kultury, organizacji pozarządowych. Jego efekt to nadal dość dalekie, choć lepsze niż kilka lat temu, 42. miejsce Polski w rankingu wolności gospodarczej Heritage Foundation. Ale skutkiem procesu podważania zasad wolnego rynku przede wszystkim są utracone korzyści i niższe od potencjalnego tempo wzrostu produktu krajowego. Teraz zwolennicy ograniczania swobody gospodarczej dostaną nowy pretekst.

Reklama
Reklama

W Polsce przy stopie bezrobocia 7,1 procent potrzeba kilkuset tysięcy imigrantów, czasowych i stałych, by gospodarka normalnie funkcjonowała. Teraz może ich zabraknąć. Mogą się natomiast pojawić nowe obowiązki informacyjne, nowe daniny i zobowiązania wobec państwa. Może zmniejszyć się poszanowanie prawa własności.

Pod hasłem bezpieczeństwa wzrośnie liczba decyzji podejmowanych nie według kryteriów ekonomicznych, lecz politycznych. Już od kilka lat tak się działo, teraz będzie się działo częściej. Koszty poniosą podatnicy.

Po 2007 roku hasła bezpieczeństwa, własności narodowej, dóbr i branż strategicznych definiują istotne obszary polityki gospodarczej. Państwa i ich urzędnicy, politycy i agencje rosną w siłę. Natomiast wolny rynek i wolność gospodarcza są coraz mniej popularne. Wydarzenia paryskie wzmocnią ten proces.

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Czy prezydent znokautuje aktywnego rolnika?
Opinie Ekonomiczne
Transformacja dwóch prędkości zamiast transformacji sprawiedliwej
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: UE bierze się w garść. Koniec z biurokracyjnym koszmarem?
Opinie Ekonomiczne
Jak budować prywatne czempiony? Polski model rozwoju do 2035 r.
Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Europa w cieniu Donalda Trumpa. Paradoks Davos 2026
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama