Odpowiedź zapewne będzie: nie. Przywódcy Europy wybiorą bezpieczeństwo, czyli powrót do ograniczeń w swobodnym przepływie ludzi. Wrócą na stałe kontrole na granicach. Być może ograniczone zostaną pewne prawa obywatelskie.
Powrót „Europy z granicami" wygeneruje straty materialne – wydłuży się czas podróży ludzi i towarów. Jednak nie będą to straty rujnujące obywateli i biznes, jeśli organizacyjnie nie zawalą sprawy powołane do tego instytucje. Wzrośnie cena ubezpieczeń od ataków terrorystycznych i nieprzewidzianych wydarzeń. Francję odwiedzi mniej turystów. Trochę stracą inwestorzy i spekulanci giełdowi. Pogorszą się kursy słabych walut. Ale w sumie kataklizm nam nie grozi.
Po atakach na World Trade Center w 2001, a zwłaszcza po kryzysie 2007–2008 roku, państwa stopniowo nadawały swoim władzom, politykom, urzędnikom, agencjom i agendom coraz więcej uprawnień. Podobnie będzie i teraz.
Jeśli wzrost siły państwa zamanifestuje się poprzez zakup najlepszych urządzeń do śledzenia osób podejrzanych o terroryzm, dronów do zdalnego likwidowania zagrożenia, jeżeli uda się stworzyć pierwszej klasy system analiz i informacji dla instytucji zapewniających bezpieczeństwo, to w porządku. Jeśli dzięki ekstrawarunkom pracy i płacy w tych instytucjach, znajdą się w nich zdolni analitycy i świetni informatycy, to znakomicie. Nawet wydatek kilku miliardów złotych będzie do zaakceptowania.
Obawiałbym się czego innego. W Polsce od lat rośnie w siłę pospolite ruszenie przeciwko wolnemu rynkowi, przeciw swobodzie gospodarczej, przeciw równym prawom każdej firmy i każdego biznesmena w gospodarce. Są w nim politycy różnych opcji, część dziennikarzy, ludzi nauki i kultury, organizacji pozarządowych. Jego efekt to nadal dość dalekie, choć lepsze niż kilka lat temu, 42. miejsce Polski w rankingu wolności gospodarczej Heritage Foundation. Ale skutkiem procesu podważania zasad wolnego rynku przede wszystkim są utracone korzyści i niższe od potencjalnego tempo wzrostu produktu krajowego. Teraz zwolennicy ograniczania swobody gospodarczej dostaną nowy pretekst.