Adam Roguski: Legislacyjny slalom deweloperski

Państwu wydawanie pozwoleń na budowę zabiera wieki, a firmy na dostosowanie się do zmian w przepisach dostają pięć minut.

Publikacja: 05.02.2024 03:00

Wchodzące w życie od 1 kwietnia pod sztandarami walki z patodeweloperką przepisy z pewnością utrudni

Wchodzące w życie od 1 kwietnia pod sztandarami walki z patodeweloperką przepisy z pewnością utrudnią lub nawet skasują pewną pulę inwestycji.

Foto: Adobe Stock

Pół żartem, pół serio można wyjaśnić, dlaczego na czele największych grup deweloperskich stoją często menedżerowie z wykształceniem prawniczym. Legislacja jest dla tego biznesu równie ważna, co czysto ekonomiczne aspekty.

Inwestycje deweloperskie charakteryzują się bardzo długim cyklem, sama budowa trwa dwa lata, a przecież trzeba najpierw kupić i przygotować grunt, uzyskać segregatory pozwoleń. Tymczasem tempo pracy instytucji i urzędów pozostawia wiele do życzenia. Stąd stabilne otoczenie prawne jest dla deweloperów marzeniem nierzadko większym niż programy wspierania popytu.

Czytaj więcej

Nowe przepisy mają ukrócić patodeweloperkę. Zabraknie przez nie mieszkań?

Wchodzące w życie od 1 kwietnia pod sztandarami walki z patodeweloperką przepisy z pewnością utrudnią lub nawet skasują pewną pulę inwestycji. Początkowo rozporządzenie miało zacząć obowiązywać po zaledwie dwóch miesiącach, ostatecznie branża wywalczyła dodatkowy kwartał. Vacatio legis w Polsce to temat na oddzielną dyskusję i komentarz. Być może jednak, skoro motywem przewodnim nowych regulacji była walka z wypaczeniami, trudno było oczekiwać, by decydenci mieli dawać długi okres przejściowy.

Nowe przepisy utrudnią lub nawet skasują pewną pulę inwestycji

Warto się też zastanowić, jak mocno powinna być dokręcona legislacyjna śruba – wiara, że rynek sam się ureguluje (zwłaszcza w erze ESG), jest raczej naiwna. Choć branża broni się, że patodeweloperka to domena „cwaniaczków”, to niestety i markowym graczom zdarzają się projekty, delikatnie mówiąc, niepodążające za ideami miasta 15-minutowego czy społeczną odpowiedzialnością biznesu. Zamknięcie oczu na to, co dzieje się poza granicami kupionej parceli, nie wydaje się wyjątkiem od reguły.

Choć projekty deweloperskie mają sterowność tankowca, to branża jest doświadczona w bojach ze zmiennym prawem. W statystykach GUS za luty i marzec być może zobaczymy, że spółki starały się mocno zdążyć ze zgodami przed 1 kwietnia. Nie mamy danych o składanych wnioskach o pozwolenie na budowę – tylko o zatwierdzonych. W ostatnich latach widzieliśmy tu dwie wysokie fale wzrostowe. W maju i czerwcu 2022 r. statystyki GUS wystrzeliły, choć rynek był wyjątkowo trudny (wzrost stóp, najazd Rosji na Ukrainę), bo spółki chciały zdążyć przed 1 lipca – terminem wejścia w życie nowelizacji ustawy deweloperskiej.

Obecna sytuacja przypomina bardziej 2020 r. W grudniu tegoż roku GUS-owskie statystyki też wystrzeliły – deweloperzy chcieli zdążyć z uzyskaniem pozwoleń przed 1 stycznia 2021 r., kiedy wchodziły bardziej wyśrubowane normy efektywności energetycznej budynków. Styl wprowadzania zmian był podobny – najpierw była mowa, że dla wszystkich projektów, które nie uzyskają pozwolenia do końca 2020 r., trzeba będzie zaczynać starania od nowa. Dopiero w ostatniej chwili resort złagodził stanowisko i wystarczyło zdążyć ze złożeniem wniosku do końca 2020 r.

Pół żartem, pół serio można wyjaśnić, dlaczego na czele największych grup deweloperskich stoją często menedżerowie z wykształceniem prawniczym. Legislacja jest dla tego biznesu równie ważna, co czysto ekonomiczne aspekty.

Inwestycje deweloperskie charakteryzują się bardzo długim cyklem, sama budowa trwa dwa lata, a przecież trzeba najpierw kupić i przygotować grunt, uzyskać segregatory pozwoleń. Tymczasem tempo pracy instytucji i urzędów pozostawia wiele do życzenia. Stąd stabilne otoczenie prawne jest dla deweloperów marzeniem nierzadko większym niż programy wspierania popytu.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację