Pomimo globalnych zawirowań geopolitycznych i spadku liczby bezpośrednich inwestycji zagranicznych, które w 2025 r. napłynęły do krajów europejskich, Polsce udało się pozostać na ścieżce wzrostu. Jak wynika z badania firmy EY „Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2025”, w zeszłym roku przyjęliśmy 285 projektów, co oznacza wzrost o 10 proc. Pod tym względem mocno wyróżniamy się na tle Europy, która odnotowała spadek liczby BIZ o 7 proc.

Mniej niż przed rokiem inwestycji przyjęły m.in. Niemcy (-10 proc.), Belgia (-11 proc.), Wielka Brytania (-14 proc.) i Francja (-17 proc.). W trendzie wzrostowym, oprócz Polski, znalazła się też Turcja (+20 proc.), Holandia (+8 proc.) i Hiszpania (+7 proc.).

To drugi z kolei rok, kiedy liczba projektów napływających do Polski wzrasta.

Czytaj więcej

Polska gospodarka potrzebuje państwa

Czas projektów obronnych

Marcin Zieliński, prezes i główny ekonomista FOR, zwraca uwagę, że raport EY pokazuje wzrost jedynie liczby projektów, ale nie pokazuje zmiany ich wartości.

– Dane NBP wskazują, że wartość inwestycji rzeczywiście wzrosła w 2025 r., ale słabiej, niż sugerowałaby sama liczba projektów. Co więcej, zdecydowana większość napływu wynikała z reinwestowania zysków przez firmy już obecne w Polsce, a nie z nowych inwestycji kapitałowych – zauważa ekspert FOR.

Z raportu EY wynika, że branże, w których odnotowywane były znaczące wzrosty w liczbie projektów zrealizowanych w Polsce, to sektor obronny oraz sektor sztucznej inteligencji. Nie oznacza to jednak, że są to wyłącznie projekty nowoczesnej technologii i o wysokiej wartości dodanej.

– Również w sektorze obronnym inwestycje mogą mieć charakter montowni, aczkolwiek i takie inwestycje są potrzebne, bo przyczyniają się do wzrostu gospodarczego i wzrostu realnych wynagrodzeń – przekonuje Zieliński.

Czytaj więcej

PKB Polski w górę. GUS zrewidował wynik polskiej gospodarki w pierwszym kwartale

Warszawa atrakcyjniejsza niż Berlin i Madryt

Badanie EY wskazuje także, że poprawia się pozycja Polski oraz Warszawy w percepcji zagranicznych firm. W ocenie ponad 500 decydentów z poziomu zarządów, Polska w 2026 r. pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków do lokowania inwestycji – tak wskazało 17 proc. ankietowanych, co dało nam 6. miejsce w Europie. Z kolei Warszawa, pod kątem atrakcyjności lokowania BIZ, awansowała o 21 miejsc – na 5. w Europie – wyprzedzając takie stolice jak Amsterdam, Berlin czy Madryt.

Zdaniem Mateusza Pociaska, partnera zarządzającego EY Polska, rosnąca liczba inwestycji w Polsce jest efektem kilku nakładających się czynników: lawinowo rosnących nakładów na obronność, rozwoju inwestycji w centra danych oraz utrzymującego się trendu nearshoringu.

– Istotną rolę odgrywają również uruchamiane fundusze krajowe i unijne, wspierające rozwój infrastruktury. Szczególnie cieszy fakt, że pozytywny trend widoczny jest zarówno w skali ogólnokrajowej, jak i metropolitalnej – mówi ekspert.

– Coraz silniejsze postrzeganie Warszawy jako atrakcyjnego miejsca do lokowania kapitału inwestycyjnego potwierdza, że Polska jest odbierana jako stabilny partner mimo napiętej sytuacji geopolitycznej w regionie – dodaje Pociask.

Czytaj więcej

KE prognozuje mocny wzrost Polski. Jednocześnie ostrzega przed eksplozją długu

USA wciąż liderem inwestycji w Europie

Z badania wynika, że wciąż najliczniejsze w krajach europejskich są projekty amerykańskie, choć ich liczba spada. Podobny trend odnotowują firmy niemieckie. W latach 2019-2025 udział amerykańskich inwestycji na Starym Kontynencie zmniejszył się o 38 proc., a niemieckich o 28 proc. Tę lukę wypełniają firmy azjatyckie – Singapur zwiększył w ciągu roku swój udział w inwestycjach w Europie o 117 proc.

Pociask z EY uspokaja jednak, że inwestorzy nie wycofują się z Europy, a jedynie przyjmują „bardziej selektywną i wyczekującą postawę”.

– W krótkim okresie ważą przede wszystkim koszty energii i pracy oraz wyzwania podatkowe. W dłuższej perspektywie o atrakcyjności inwestycyjnej nadal decydują jednak fundamenty: skala rynku, potencjał wzrostu gospodarczego, jakość infrastruktury i stabilność instytucjonalna – wskazuje ekspert.

Główny ekonomista FOR dodaje, że choć w zeszłym roku w Polsce obserwowaliśmy wzmożony napływ inwestycji wspierających sektor obronny, to większość z nich będzie pracować na rzecz polskiej gospodarki także po zakończeniu wojny na Ukrainie, bo mogą mieć one również zastosowanie cywilne.