Bezpośrednie emisje dwutlenku węgla z głównych przemysłów energochłonnych w Polsce stanowią około jednej piątej emisji całej gospodarki. Odpowiada to około 55 mln ton CO2. To tyle, ile wynoszą emisje całej gospodarki greckiej. Przemysły energochłonne – przede wszystkim produkcja cementu, hutnictwo, petrochemia i produkcja koksu oraz chemia – to najsłabsze ogniwa polskiej wizji dekarbonizacji gospodarki.

Wojna zmieniła sytuację

Jedyny plan rządu w tym zakresie, czyli polityka przemysłowa Polski, wypracowany w 2021 r., nigdy nie został i prawdopodobnie nie zostanie przyjęty w proponowanym kształcie. Co więcej, nawet gdyby dokument został przyjęty, to zawiera jedynie ogólną diagnozę i listę instrumentów. To dobry pierwszy krok, brakuje jednak technologicznej mapy drogowej oraz scenariuszy możliwego tempa dekarbonizacji w kolejnych latach.

Oczywiście można liczyć, że sprawę załatwią regulacje europejskie – system handlu uprawnieniami do emisji CO2 EU ETS oraz limity emisyjności (dyrektywa o emisjach przemysłowych i konkluzje BAT). Mylą są jednak eksperci, uważajac, że wolny rynek sam sobie z tym poradzi, a rosnące koszty emisji są wystarczającym instrumentem zachęty do modernizacji. Taka pasywna strategia sprzyjać będzie dalszej delokalizacji przedsiębiorstw (ucieczce emisji poza granice UE, w tym Polski) lub odkładaniu ich modernizacji. Efektem będzie wolniejsza dekarbonizacja polskiego przemysłu.

Dlaczego potrzebujemy interwencji właśnie teraz? Nie jest tajemnicą, że tempo polskiej dekarbonizacji nie imponuje – ani Brukseli, ani też inwestorom szukającym w Polsce korzystnych warunków do lokalizacji nowych przedsiębiorstw.

Jednocześnie wojna w Ukrainie i pandemia pokazują, że zarówno ceny produktów przemysłowych, jak i ich podaż, są istotnie zależne od kryzysów na rynkach międzynarodowych. Drastyczny wzrost cen energii opartej na spalaniu paliw kopalnych oraz problemy z jej dostępnością sprawiają, że kraje europejskie już podejmują działania na rzecz ochrony swoich przemysłów. Takich działań ma też prawo oczekiwać przemysł wysokoemisyjny i energochłonny w Polsce.

Zadanie dla rządu

Co konkretnie może dziś zrobić rząd? Zadbać o stabilność warunków dla rozwoju przemysłu i jego pracowników. Czego może oczekiwać w zamian? Planów w sprawie inwestycji w nowe technologie i wynikających stąd redukcji emisji.

Przemysł powinien dostać od rządu ofertę – w zamian za redukcję emisji CO2 otrzymujecie konkretne narzędzia do realizacji polityki przemysłowej, np. kontrakty różnicowe na produkcję zielonego wodoru lub korytarze cenowe dla uprawnień do emisji CO2. To nie jest wyłącznie oferta dla istniejących firm. To również oferta dla nowych inwestorów.

Te rozwiązania wymagałyby zastosowania pomocy publicznej, ale okoliczności – polska zależność od paliw kopalnych, sytuacja na rynku i cel, jakim jest dekarbonizacja – na pewno sprzyjałyby notyfikacji takiego planu przez Komisję Europejską.

Zadanie dla przemysłu

Przemysł w odpowiedzi powinien przedstawić aktualny scenariusz zmian technologicznych powiązanych z istniejącymi regulacjami na poziomie europejskim i wynikające z niego redukcje emisji. Fakt, że dotąd nie powstał scenariusz przyspieszonej dekarbonizacji, nie świadczy dobrze o skuteczności polskiego rządu. Trudno oczekiwać od branży spektakularnych redukcji emisji, jeśli nie otrzymała do tego odpowiednich narzędzi.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Dobrze zaplanowane wsparcie przemysłu wzmocni efekt spill-over w rozwoju lokalnym. Rozwój centrów kompetencyjnych, klastrów zielonej energii czy parków technologicznych i przemysłowych jest zarówno w interesie firm, jak i władz samorządowych i centralnych. Te korzyści mogą być dopracowane w formie kontraktów branżowych – najbardziej obiecującego spośród instrumentów proponowanych w Polityce Przemysłowej Polski.

Autor jest kierownikiem programu badawczego „Sprawiedliwa transformacja” w Fundacji Instrat