Rewaloryzacja – moje dzieci tego słowa na szczęście jeszcze nie znają i nie wnioskują o podwyżkę comiesięcznego kieszonkowego, ale to tylko kwestia czasu. Już zauważyły, że ta sama kwota wystarcza im na coraz mniejsze zakupy.

Inflację odczuwamy już na każdym kroku. Pośrednio bije też w nasze oszczędności i podnosi raty kredytów. Te nożyce dawno nie były tak szeroko rozwarte. Spóźnione i zaskakująco mocne podwyżki stóp procentowych podnoszą drastycznie koszty kredytów. Oprocentowanie depozytów też rośnie, ale zdecydowanie wolniej. Szybki wzrost oprocentowania lokat nie jest w interesie banków, zarabiających przede wszystkim na kredytach. Co więcej, aktualnie są w dobrej kondycji finansowej i mają świetną płynność. Nie muszą gromadzić gotówki, kusząc oprocentowaniem lokat. Szczególnie że o kredyt hipoteczny będzie coraz trudniej. Liczby jasno pokazują, że zdolność kredytowa Polaków w ostatnich tygodniach drastycznie spadła.

Niskie oszczędności na dłuższą metę mocno obniżają potencjał wzrostu inwestycji i PKB.

Już od dłuższego czasu Bank Światowy alarmuje, że Polacy powinni więcej oszczędzać. Obawiam się, że roztrwoniliśmy ostatnie lata. Kiedy warunki do oszczędzania i inwestowania były sprzyjające, rząd promował wzrost gospodarczy przez konsumpcję, hojną ręką rozdając pieniądze w ramach populistycznych programów. Do oszczędzania nie zachęcał. W efekcie odsetek polskich rodzin odkładających pieniądze, na tle innych krajów, był zatrważająco niski. Wcześniej mogło to wynikać niekoniecznie z braku środków – odkładanie stałej, nawet niewielkiej kwoty co miesiąc raczej nie przerasta możliwości Kowalskiego. To, że tego nie robił, to raczej efekt niedostatecznej wiedzy i świadomości. Teraz odsetek oszczędzających spadł jeszcze mocniej, ale przyczyna jest znacznie bardziej prozaiczna: koszty życia poszły w górę tak mocno, że domowe budżety przestały się spinać. Miejsca na oszczędności już po prostu w nich nie ma.

Obecna sytuacja może zwiększyć nierówności społeczne. Osoby majętne mają z reguły znacznie więcej możliwości. Same bądź z pomocą profesjonalnych doradców znajdą sposób, żeby efektywnie pomnażać swoje dochody – nawet w trudnych warunkach rynkowych.

Brak długoterminowych oszczędności ma istotne znacznie nie tylko w kontekście gospodarczym, ale również społeczno-politycznym. Społeczeństwa, które nie mają bezpiecznej „poduszki” w postaci oszczędności, są bardziej zależne i wrażliwe na naciski. Łatwiej nimi manipulować. Trudniej walczy się o idee, gdy co miesiąc brakuje pieniędzy na opłacenie rachunków.

Czekają nas trudne lata. Wysokie wydatki zwiększają deficyt i w znacznym stopniu przekładają się na wzrost cen, podbijając inflację. NBP będzie próbował ją zdusić, zaostrzając politykę pieniężną, ale podwyżki stóp działają zawsze z opóźnieniem. Wiele wskazuje, że czeka nas kilkunastoprocentowa inflacja i hamujący wzrost gospodarczy. Ciężkie czasy dla konsumentów, samorządów oraz biznesu.

Nie łudźmy się, że Polska wkrótce awansuje do grupy krajów z zamożnym społeczeństwem i wysoką kulturą oszczędzania. Jesteśmy krajem na dorobku i jeszcze długo nim będziemy.

Czytaj więcej

Polacy mają na lokatach straty