Reklama

Michał Niewiadomski: Polska w soczewce Turowa

Fiasko negocjacji w Turowie to nie tylko wynik celowej gry Czechów, ale i skutek wieloletnich polskich zaniedbań w reformowaniu energetyki opartej na węglu.
Kopalnia Węgla Brunatnego Turów

Kopalnia Węgla Brunatnego Turów

Foto: PAP, Aleksander Koźmiński

Konflikt wokół Turowa ukazuje hipokryzję naszych obu sąsiadów, którzy w tamtym rejonie wydobywają każdego dnia tony węgla brunatnego z kopalni odkrywkowych i nikt się za bardzo wodą w okolicznych zbiornikach i rzekach nie przejmuje, zarówno po południowej, jak i zachodniej części granicy RP. To nie tylko złożona gra Czechów, którzy z jednej strony są niechętni Polsce i Polakom, o czym świadczą choćby organizowane przed kilku laty skandaliczne kampanie przeciw polskiej żywności (może źródeł tej antypatii należy szukać w interwencji zbrojnej z 1968 r. z czasów Układu Warszawskiego). Z drugiej strony trzeba też upatrywać w tym rozgrywki politycznej i ambicji pokazania Warszawie miejsca w szeregu, a przy tym przeciągnięcia negocjacji i ugrania jak najwyższej stawki. Nie bez przyczyny też do odrzucenia polskiej oferty dochodzi na kilka dni przed wyborami u naszych południowych sąsiadów.

Czytaj więcej

Paweł Jabłoński: Czeski minister kłamie. Nie proponowaliśmy umowy na 2 lata

Jednak w przypadku Turowa musimy też i my uderzyć się w piersi, bo popełniliśmy masę błędów. Czy Polska Grupa Energetyczna we właściwy sposób prowadziła dialog z interesariuszami w regionie? Czy decyzja o wydaniu koncesji wydłużającej wydobycie o dwie dekady była faktycznie słuszna? Na problem trzeba spojrzeć szerzej i de facto odpowiedzialność ponosi każdy z polskich premierów z ostatnich 20 lat.

Rewolucyjne reformy węglowe, jakie przeprowadził Janusz Steinhoff, w czasach rządów Jerzego Buzka, obejmowały górnictwo węgla kamiennego. Te zmiany podtrzymywał faktycznie tylko rząd SLD w osobie Jacka Piechoty, który przyszedł na miejsce Steinhoffa. Kolejne rządy zaniechały jednak reform w węglu kamiennym. A żaden kolejny nie chciał dotykać węgla brunatnego – ani pierwsze rządy PiS, ani kolejne dwa rządy PO, ani znów PiS po wygranej w 2015 r.

Gdyby Zygmunt Solorz nie kupił elektrowni wraz z kopalniami we wschodniej Wielkopolsce, to wydobycie nadal by szło pełną parą. A tymczasem podmioty należące do ZE PAK (Zespół Elektrowni „Pątnów-Adamów-Konin”) są zamykane i przed 2030 r. węgiel brunatny przejdzie tam do historii.

Reklama
Reklama

Dziś płacimy za dekady, w których zaniechano reform, wskutek czego brakuje nowych mocy w systemie elektroenergetycznym. Nieobecność atomu, blokada od pięciu lat wiatraków na lądzie i brak większej liczby nowych mocy gazowych sprawiają, że nie mamy ani alternatywy, ani rezerwy. Musimy jednak uciekać do przodu, postawić na ambitny plan inwestycji w Odnawialne Źródła Energii oraz przebudowę sieci, która blokuje rozwój OZE, a przede wszystkim szybciej wychodzić z węgla. Nie stać nas na kolejne lata zaniechań.

Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: Pacyfiści AI poszli na wojnę z systemem. W AI jednak trudno o etykę
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Opinie Ekonomiczne
Prof. Wojtyna: Jaki jest koszt cichego porozumienia między rządem, NBP i prezydentem
Opinie Ekonomiczne
Pierwsza wiceprezes BGK: Kapitał odporności – jak inwestycje w bezpieczeństwo zmieniają wzrost gospodarczy
Opinie Ekonomiczne
Prof. Grzegorz W. Kołodko: Nędza trumpizmu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama