A od pewnego czasu najlepszy z ministrów finansów naszego regionu Europy jest w tych pismach bardzo szczery.

Z ostatnich danych wysłanych przez nasze Ministerstwo Finansów do brukselskiej centrali wynika, że oprócz walącego się budżetu rozpada się nam także system ubezpieczeń społecznych. To, co całkiem nieźle działało w czasach prosperity, staje się niewydolne w czasach kryzysu. Powód jest prosty. Coraz mniej ludzi pracuje, a ich pensje – a co za tym idzie, płacone od nich składki ubezpieczeniowe – są coraz mniejsze. Z drugiej strony ludzie tracący pracę chętniej przechodzą na emerytury, często wcześniejsze. Na dodatek podwyżki emerytur są automatyczne. Nie zależą od wysokości składek, ale przede wszystkim od inflacji.

Taki sztywny system emerytalny oznacza zaś, że dopóki sytuacja gospodarcza zdecydowanie się nie poprawi, w ubezpieczeniach społecznych będziemy mieli wysoki deficyt – rzędu kilkunastu miliardów złotych rocznie. Co w tej sytuacji robić? Wyjść jest kilka.

Dla obecnej ekipy rządowej najbardziej charakterystyczne byłoby cierpliwe czekanie na powrót koniunktury. Ta metoda początkowo kosztowałaby rocznie około miliarda złotych odsetek i nie dawałaby żadnej gwarancji sukcesu. Wszystko wskazuje jednak na to, że rząd postanowił działać, czyli zacząć finansować obecne emerytury z pieniędzy odkładanych przez Polaków na ten sam cel, tyle że w przyszłości. A to jest tylko przenoszenie kryzysu w ubezpieczeniach społecznych na później.

Jeżeli już dziś brakuje pieniędzy na emerytury, to co się stanie, gdy proporcje między liczbą pracujących i emerytów jeszcze się pogorszą? Kto sfinansuje emerytury za 20 lat, jeżeli minister Rostowski zabierze funduszom emerytalnym ponad połowę składek i wyda je już dziś?

Budując system emerytalny, trzeba analizować sytuację nie tylko w perspektywie danego roku budżetowego czy kadencji Sejmu. Trzeba odpowiedzialnie patrzeć daleko w przód. I nie dopuszczać do tego, by za 20 lat okazało się, iż dla poprawienia bieżącej sytuacji zmarnowano cały system, który dawał pewność wypłaty świadczeń w przyszłości.