Materiał powstał we współpracy z firmą MSD w ramach akcji społecznej Rzeczpospolitej #oddychaj

Nowotwory płuc to nowotwory o największej umieralności zarówno w Polsce jak i na świecie. Jak zmienić te niechlubne statystyki? 

Dr Kamil Kuć, lekarz onkolog, Oddział Onkologiczny z Pododdziałem Dziennej Chemioterapii WSzP w Przemyślu: To bardzo złożony problem. Przede wszystkim, trzeba być świadomym tego, że pacjent sam może zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka płuca. Głównym czynnikiem ryzyka jest palenie tytoniu. Wiadomo, że aż 90-95 proc. pacjentów z nowotworem płuc czynnie pali papierosy (lub w inny sposób korzysta z tytoniu) lub paliło w przeszłości. Aby zapobiegać tej chorobie przede wszystkim trzeba podjąć działania prewencyjne i zerwać z nałogiem. Oczywiście nie jest to proste, bo palenie tytoniu nie jest zwykłym przyzwyczajeniem, nawykiem. Jest to choroba psychiczna, uzależnienie, które trzeba i można skutecznie leczyć. Niestety, cechą tej choroby jest jej przewlekły i nawrotowy charakter, ale co warte podkreślenia, każdy dzień bez papierosa zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób odtytoniowych, w tym również raka płuca. Niestety, poradni leczenia uzależnienia od tytoniu, w których palacze mogliby uzyskać pomoc w walce z nałogiem jest bardzo mało, a przez to dostęp do nich jest bardzo ograniczony.

 

 

Jakie inne czynniki mogą wpływać na wystąpienia raka płuca?

Poza wiekiem innymi czynnikami ryzyka jest, np. kontakt z azbestem czy smogiem. Należy pamiętać również o predyspozycjach genetycznych, na które nie mamy wpływu. Nie oznacza to jednak, że na pewno osoba, której bliscy chorowali na raka płuca również zachoruje. By tak się stało, musi dojść do szeregu zaburzeń genetycznych, najczęściej wywołanych działaniem czynników zewnętrznych, karcynogenów. Wobec tego osoby z predyspozycją rodzinną powinny w szczególny sposób starać się unikać narażenia na działanie potencjalnych czynników rakotwórczych oraz poddawać się okresowym badaniom profilaktycznym.

Kluczowe jest także wczesne wykrycie zmian nowotworowych. Niestety, w wielu przypadkach diagnoza następuje w momencie, gdy rak jest zaawansowany. Czy w Polsce prowadzony jest program badań przesiewowych w kierunku wczesnego rozpoznania raka płuca?

Wykrycie nowotworu, gdy jest on jeszcze bez objawów lub skąpoobjawowy, umożliwia często leczenie radykalne. A tym samym daje szanse na całkowite wyleczenie. Niestety, obecnie zaledwie 20-25 proc. wykrywanych nowotworów płuca jest w stadium resekcyjnym. Pandemia znacznie ograniczyła dostęp do świadczeń. Z jednej strony było to spowodowane lękiem pacjentów przed zarażeniem się wirusem SARS-CoV 2 w związku z kontaktem z przedstawicielami systemu ochrony zdrowia, a z drugiej strony szeregiem problemów, z którymi zmagały się placówki służby zdrowia podczas pandemii. W rezultacie, w resekcyjności nowo rozpoznanych raków płuca cofnęliśmy się do sytuacji sprzed 10-12 lat. Obecnie bardzo często zgłaszają się do nas pacjenci w złym stanie ogólnym i takim stopniu zaawansowania nowotworu, który nie dość, że nie daje szansy na leczenie radykalne, zmierzające do całkowitego wyleczenia, to nie daje nam nawet możliwości włączenia jakiegokolwiek leczenia, które pozwoliłoby kontrolować chorobę. Pozostaje jedynie, bardzo ważne i niezmiernie cenne dla chorego, leczenie objawowe. Dla mnie jako onkologa jest to tym bardziej trudna i przykra sytuacja, ponieważ dysponujemy aktualnie coraz skuteczniejszymi metodami leczenia systemowego, dzięki którym jesteśmy w stanie u wielu pacjentów z zaawansowaną przerzutową chorobą kontrolować jej postęp przez kilka lat.

Pewnie w obecnej sytuacji nie ma co mówić o badaniach przesiewowych w kierunku raka płuca?

W Polsce jest realizowany program wczesnego wykrywania raka płuca. Pojawienie się takiej możliwości jest zdecydowanie krokiem w dobrym kierunku. Natomiast problem jak zwykle tkwi w szczegółach. Aktualnie, ze względu na wymagania postawione realizatorom programu, jest on realizowany przede wszystkim w ośrodkach akademickich i centrach onkologii. Dla przykładu, realizatorem programu dla województwa podkarpackiego, czyli regionu, w którym ja pracuję, jest Świętokrzyskie Centrum Onkologii w Kielcach. Takie ograniczenie liczby realizatorów powoduje niestety, że dla wielu mieszkańców naszego regionu jest on z różnych względów trudno lub całkowicie niedostępny. Tomografia komputerowa niskodawkowa, którą się w ramach tego programu wykonuje, pozwala wykryć wczesne zmiany, ale nie da się tego zrobić, jeśli pacjent nie jest w stanie dotrzeć na badania. Palaczom zalecałbym więc zachowanie czujności onkologicznej i regularnie wykonywanie co najmniej RTG klatki piersiowej.

Jakie mogą być objawy raka płuca - co powinno szczególnie zaniepokoić i skłonić do diagnostyki?

Rak płuca często rozwija się praktycznie bezobjawowo. Kiedy pojawiają się „ciężkie” objawy, zazwyczaj jest już za późno by podjąć walkę o radykalne leczenie. Oczywistym objawem występującym u palacza jest kaszel. Niepokoić powinna natomiast każda zmiana charakteru kaszlu, a także duszność czy pojawienie się krwi w plwocinie. Alarmujące powinno być również zmniejszenie tolerancji wysiłku czy nawracające infekcje dróg oddechowych. Problem w tym, że to też niestety nie są wczesne objawy choroby. Wobec tego najważniejsze jest zachowanie czujności onkologicznej, zwłaszcza w grupie, u której występuje zdecydowanie wyższe ryzyko wystąpienia raka płuca, jak np. u palaczy tytoniu.

Do kogo należy się zgłosić, jeżeli podejrzewamy, że możemy chorować na raka płuca albo chcemy to wykluczyć?

Przede wszystkim do lekarzy pierwszego kontaktu. Po zebraniu wywiadu i wykonaniu przesiewowych badań, o ile zachodzi taka potrzeba, mogą wystawić kartę DiLO, która powoduje, że diagnostyka w kierunku nowotworu staje się szybsza. Można także od razu udać się do poradni onkologicznej, bo do onkologa nie potrzebujemy skierowania. Tyle, że poradnie onkologiczne są bardzo przeciążone. To się raczej nie zmieni, bo mamy drastyczny niedobór lekarzy oraz wzrost liczby świeżo wykrytych nowotworów. 

Mówi się, że „rak nie poczeka" Czy Pana zdaniem proces diagnostyki w kierunku raka płuca można byłoby jakoś przyspieszyć a tym samym poprawić skuteczność leczenia niedrobnokomórkowego raka płuca w Polsce?

Oczywiście. Jest wiele możliwości. Niestety wymagają one przede wszystkim głębokich rozwiązań systemowych. A na to ma wpływ niestety wiele czynników, takich jak ogólnospołeczna świadomość i poczucie konieczności głębokich reform, świadomość obecnie występującej zapaści systemu ochrony zdrowia oraz stale pogarszającej się sytuacji kadrowej w każdej z dziedzin medycyny, a także determinacja osób odpowiedzialnych za prowadzenie polityki zdrowotnej. Przykładem takich zmian może być chociażby odciążenie lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów czy rehabilitantów z pracy administracyjnej. Przy takim niedoborze kadr medycznych, z jakim się obecnie borykamy, należałoby znacząco zwiększyć zatrudnienie i kompetencje asystentów medycznych. Przyśpieszyłoby to wykonywanie wizyt i skróciło kolejki do specjalistów. Lekarz mógłby się skupić na procedurach diagnostycznych i leczniczych. Oczywistą koniecznością jest również właściwe dofinansowanie i uszczelnienie systemu. Poprawa jakości udzielanych świadczeń, zwiększenie dostępu do szybkiej diagnostyki, ale także leczenia paliatywnego, żywieniowego, czy przeciwbólowego. Ponadto lekarze pierwszego kontaktu powinni bacznie obserwować pacjentów i szczególnie w czasie pandemii zachować aktywną czujność onkologiczną, a w razie niepokojących objawów szybko kierować do specjalisty, który zaproponuję odpowiednią diagnostykę i wdroży właściwe leczenie.

Czy nie lepiej byłoby, gdyby cały proces diagnostyczny odbywał się w jednym miejscu. Odsyłanie pacjenta od ośrodka do ośrodka wydłuża oczekiwanie na diagnozę.

To zależy od tego, gdzie mieszka pacjent. Pacjent z małego miasta czy ze wsi musiałby dojechać do ośrodka centralnego. A nie zawsze ma na to pieniądze lub środek transportu. Potrzebny jest więc łatwiejszy dostęp do lekarzy i diagnostyki również poza dużymi ośrodkami, blisko miejsca zamieszkania chorego. Kluczowe jest więc przede wszystkim zachowanie odpowiedniej czujności onkologicznej i aktywne wręcz poszukiwanie osób znacząco narażonych na zachorowanie na raka płuca.

Ile średnio mija czasu od postawienia diagnozy "rak płuca" do wdrożenia spersonalizowanego leczenia?

Dla mnie zawsze jest to za długo. Ale średnio na wyniki badań trzeba poczekać 8-10 tygodni. Nie jest to czas idealny, ale akceptowalny. Ważne, żeby nie było to dłużej.