Rak piersi jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem u kobiet w Polsce. Każdego roku diagnozuje się około 21–22 tys. nowych przypadków, a niemal 8 tys. kobiet umiera z jego powodu. Jednocześnie w ostatnich latach możliwości leczenia wyraźnie się zwiększyły. Obecnie w Polsce w programie lekowym dotyczącym raka piersi leczonych jest około 23 tys. pacjentek w 99 ośrodkach. Wcześniej było to około 6 tys. kobiet w 70 ośrodkach.

Leczenie raka piersi. Nie tylko NFZ płaci za chorobę

Koszty leczenia widziane przez NFZ to jednak tylko część rachunku. Według danych przywołanych podczas panelu bezpośrednie wydatki płatnika wynoszą około 3,6 mld zł, podczas gdy całkowity koszt raka piersi dla polskiej gospodarki oszacowano na około 18 mld zł..

Różnica wynika m.in. z kosztów pośrednich. Choroba oznacza nie tylko leczenie, ale także nieobecność w pracy, spadek produktywności osób, które mimo niej pozostają aktywne zawodowo, a także czas i pracę nieodpłatnych opiekunów. W przypadku części pacjentek konsekwencje choroby dotyczą więc nie tylko ich samych, ale całych rodzin.

To zmienia sposób patrzenia na profilaktykę. Jeżeli wcześniejsze wykrycie choroby pozwala skuteczniej ją leczyć, ograniczyć zakres terapii i szybciej wrócić do normalnego życia, korzyści wykraczają daleko poza system ochrony zdrowia.

Czytaj więcej

Dyrektorzy szpitali przyjechali, minister nie przyszła. Emocje kipią na mównicy. „Strzelają sobie w kolano”

Profilaktyka raka piersi. Badanie zamiast strachu

Problem polega na tym, że sama dostępność badań nie wystarcza. Kobieta musi jeszcze chcieć z nich skorzystać, wiedzieć, gdzie może je wykonać i mieć możliwość znalezienia na nie czasu. Jacek Maciejewski z Fundacji Rak’n’Roll, podczas Women’s Health HBA Forum: Driving Prevention and the Value of Innovation przekonywał, że także sposób mówienia o profilaktyce ma znaczenie. – To, co my robimy w kampaniach, to zachęcamy do potwierdzenia zdrowia – mówił. Jak tłumaczył, kobieta, która uważa się za zdrową, może znacznie lepiej zareagować na komunikat „sprawdź, czy nadal jesteś zdrowa” niż na ostrzeżenia dotyczące śmierci czy późnego wykrycia nowotworu. Profilaktyka ma być elementem dbania o siebie, podobnie jak inne rutynowe czynności związane ze zdrowiem.

Podobnego zdania była Katarzyna Pogoda, onkolog z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii. Jej zdaniem przekaz powinien być przede wszystkim pozytywny i dopasowany do konkretnej osoby. – Zawsze jak słyszę takie straszące kampanie, to mówię: „nie tędy droga” – podkreśliła. Nie oznacza to jednak, że jedna forma komunikacji będzie skuteczna dla wszystkich. Ważna jest także relacja pacjentki z lekarzem. Kobieta powinna móc zadawać pytania, zgłaszać swoje obawy i wątpliwości, a lekarz powinien potraktować je jako element rozmowy, a nie przeszkodę.

Dzień wolny na badania profilaktyczne może się opłacać pracodawcy

W profilaktykę coraz mocniej próbują włączać się pracodawcy. Jednym z przykładów jest program „Urlop na profilaktykę”, w ramach którego pracownik otrzymuje dodatkowy czas na wykonanie badań. Karolina Demus, prezes Szwajcarskiej Izby Gospodarczej, mówiła, że rozwiązanie funkcjonuje w jej organizacji od lutego. Pracownik może wykorzystać dodatkowy dzień albo podzielić go na kilka godzin i przeznaczyć ten czas na badania profilaktyczne. Dla pracodawcy ma to być nie tylko benefit, ale również inwestycja. – Dla nas to też są autentyczne korzyści ekonomiczne z tego, że pracownicy nie chorują – przekonywała.

Podobny mechanizm funkcjonuje w programie „Dzień na U”. Jak mówił Maciejewski, uczestniczy w nim około 80 firm, a benefit obejmuje około 53 tys. pracowników. Fundacja prowadzi także mobilne badania w miejscach, w których dostęp do diagnostyki jest trudniejszy. W ramach programu MEDBUS wykonano już niemal 5 tys. badań.

Zdaniem uczestników debaty takie rozwiązania nie powinny być zarezerwowane dla dużych korporacji. Mała firma, zatrudniająca kilka osób, również może wygospodarować czas na profilaktykę. W takim przypadku koszt organizacyjny może być niewielki, a potencjalna korzyść – zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy – znacznie większa.

Czytaj więcej

Choroba otyłości obciąża gospodarkę

Dostęp do badań profilaktycznych nadal utrudniony poza dużymi miastami

Problemem pozostaje jednak dostęp do badań poza dużymi miastami. Bogumiła Czartoryska-Arłukowicz z Białostockiego Centrum Onkologii zwracała uwagę, że w województwie podlaskim część kobiet z małych miejscowości ma ograniczony dostęp do profilaktycznej mammografii. Ważną rolę odgrywają mammobusy, ale równie istotne jest zaangażowanie podstawowej opieki zdrowotnej.

Jej ośrodek współpracuje z lekarzami rodzinnymi, którzy mogą wskazywać pacjentki, które powinny wykonać mammografię. Następnie, po wcześniejszym wyrażeniu zgody, z kobietą kontaktuje się rejestracja i umawia na badanie. To pokazuje, że czasem problemem nie jest sama kolejka. W Białostockim Centrum Onkologii na mammografię profilaktyczną czeka się około tygodnia. Barierą może być więc przede wszystkim brak informacji i przypomnienia, że badanie należy wykonać. – Jeżeli jest taka świadomość i wiadomo, że takie badanie kobieta powinna zrobić, to myślę, że nie będzie miała żadnego problemu z tym, żeby dotrzeć do takiego ośrodka – mówiła Czartoryska-Arłukowicz.

Nowa era profilaktyki raka szyjki macicy

Podczas debaty zwracano uwagę, że w innych obszarach profilaktyki zmiany technologiczne mogą znacznie poprawić skuteczność badań. Prof. Andrzej Nowakowski, kierownik Poradni Profilaktyki Raka Szyjki Macicy w Narodowym Instytucie Onkologii, mówił o przejściu od klasycznej cytologii do molekularnego testu HPV w profilaktyce raka szyjki macicy. Test pozwala z większą czułością wykrywać kobiety znajdujące się w grupie podwyższonego ryzyka.

Według przywołanych przez niego danych test HPV pozwala wykryć około 97–98 proc. zmian przedrakowych, o czym również mówił w rozmowie dla Rzeczpospolitej. Wprowadzenie go do programu profilaktycznego przełożyło się na wyraźny wzrost liczby wykonywanych badań. Z około 300 tys. badań wykonywanych w czasie pandemii liczba ta ma wzrosnąć do około 800–900 tys.

To pokazuje jednak również drugą stronę innowacji. Więcej wykrytych nieprawidłowości oznacza konieczność zapewnienia dalszej diagnostyki. Obecnie problemem są m.in. kolejki na kolposkopię. Dlatego eksperci pracują nad kolejnymi markerami, które pozwoliłyby dokładniej określić, które pacjentki są najbardziej zagrożone.

Jak mówić o zagrożeniu chorobą?

Joanna Tyrowicz, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego, zwróciła uwagę, że pracownik nie powinien być traktowany jak osoba zawsze w pełni sprawna, pracująca w identycznych warunkach od 8 do 16. – Przestańmy traktować pracowników, jakby wszyscy byli 25-letnimi, zdrowymi mężczyznami – podsumowała.

To ważny wątek także w kontekście starzenia się społeczeństwa. Jeżeli osób w wieku produkcyjnym będzie coraz mniej, gospodarka będzie musiała lepiej wykorzystywać potencjał tych, którzy chcą i mogą pracować mimo ograniczeń wynikających ze zdrowia. Elastyczne stanowiska, dostosowanie warunków pracy i możliwość łączenia leczenia z aktywnością zawodową mogą więc stać się nie dodatkiem do polityki zdrowotnej, ale jej istotnym elementem.

Czytaj więcej

Szpitali nie stać na cyberbezpieczeństwo. A ataków hakerskich przybywa

Uczestnicy debaty różnili się w ocenie tego, jak mówić o zagrożeniu chorobą. W jednym byli jednak zgodni: odpowiedzialność za zdrowie nie może zostać przerzucona wyłącznie na pacjenta ani wyłącznie na państwo. Potrzebne są dostęp do badań, sprawny system, zaangażowanie lekarzy, pracodawców i organizacji społecznych, ale także decyzja samej kobiety, by znaleźć czas dla własnego zdrowia.

Senator Joanna Sekuła mówiła o potrzebie postawienia siebie w centrum uwagi. Wskazywała też na znaczenie programów profilaktycznych i Internetowego Konta Pacjenta, które może przypominać o badaniach i ułatwiać korzystanie z systemu. W przypadku raka piersi ta decyzja może mieć znaczenie nie tylko dla zdrowia. Wczesne wykrycie choroby oznacza większą szansę na skuteczne leczenie, mniejsze obciążenie pacjentki i jej rodziny, a potencjalnie także mniejsze koszty ponoszone przez pracodawcę i państwo. Dlatego pytanie o profilaktykę nie powinno brzmieć wyłącznie: „Ile kosztuje badanie?”. Równie ważne jest pytanie, ile kosztuje jego brak.