Do wypadku doszło w poniedziałek na terenie Przedszkola Samorządowego w Jedliczu (Podkarpackie) podczas pokazów udzielania pierwszej pomocy medycznej. Zajęcia edukacyjne z dziećmi prowadzili wykładowcy i studenci kierunku Ratownictwo medyczne Państwowej Akademii Nauk Stosowanych (PANS) w Krośnie.

Dziecko z urazem głowy trafiło do szpitala w Rzeszowie. W piątek zmarło w szpitalu. Informację o śmierci chłopca potwierdził szpital oraz rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krośnie prok. Marta Kolendowska-Matejczuk. Dodała, że obecnie „nic to nie zmienia w śledztwie”. Zapewniła, że postępowanie trwa. Z uwagi na jego dobro oraz pokrzywdzonych dalsze informacje na tę chwilę nie będą udzielane.

Śledztwo prowadzone jest w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo, nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Po zdarzeniu do sprawy zostali zatrzymani kierowca pojazdu pokazowego oraz dwie opiekunki z przedszkola. Wszyscy po przesłuchaniu ich w charakterze świadków zostali zwolnieni.

Czytaj więcej

Wypadek podczas pokazów ratownictwa. Ambulans potrącił 3-latka, są zatrzymania

Rektor PANS zabrał głos w sprawie wypadku

Oświadczenie po wypadku zamieściła na swojej stronie PANS. Napisano w nim, że prowadzone na terenie przedszkola zajęcia dydaktyczne obejmowały pokazy udzielania pierwszej pomocy oraz specyfiki pracy ratownika medycznego. „Około godziny 11.00, w trakcie zajęć realizowanych na zewnątrz budynku z udziałem ambulansu dydaktycznego, doszło do nieszczęśliwego wypadku trzyletniego dziecka, które doznało urazu głowy. Poszkodowanemu natychmiast została udzielona profesjonalna pomoc medyczna. Zespół ratownictwa medycznego SPPR w Krośnie przetransportował dziecko do szpitala klinicznego w Rzeszowie” – napisano w oświadczeniu podpisanym przez rektora dra hab. Zbigniewa Barabasza, prof. PANS.

W oświadczeniu rektor wyraził, w imieniu całej społeczności akademickiej PANS w Krośnie, „ogromne współczucie dla rodziców i bliskich poszkodowanego dziecka oraz nauczycieli przedszkola”. „W napięciu oczekujemy na informacje o stanie zdrowia dziecka, w nadziei, że będą one już tylko lepsze” – dodał.

Rektor stwierdził, że w ponad 25-letniej historii prowadzenia przez uczelnię różnych działań edukacyjnych, szkoleniowych i promocyjnych adresowanych do dzieci i dorosłych „nigdy w związku z nimi nie musiała mierzyć się z tak bolesną sytuacją”. Zapewnił jednocześnie, że władze i pracownicy uczelni współpracują ze służbami w celu wyjaśnienia przebiegu wypadku. „Rozumiemy powagę sytuacji i pragniemy rzetelnie oraz sprawiedliwie, w ramach posiadanych narzędzi, wyjaśnić przyczyny tragedii” – podkreślono w oświadczeniu.