Dzisiejsza próba zakończyła się niepowodzeniem. Franky Zapata wpadł do morza podczas próby międzylądowania. Francuz planował pokonać całą trasę w ciągu 20 minut.

Po powrocie do francuskiego Boulogne-sur-Mer powiedział dziennikarzom, że jest rozczarowany. - Teraz jestem pewien, że jeszcze tu wrócę - mówił.

- Nie wiem kiedy, w najbliższych dniach - dodał. Stwierdził, że data będzie zależała od czasu potrzebnego na naprawę zniszczonego sprzętu. Dodatkowo Zapata będzie musiał wypełnić formalności związane ze swoją próbą.

- Cala elektronika jest zniszczona. Musimy przeanalizować, jak doszło do awarii i za kilka dni wrócić silniejsi - powiedział.

Zapata chciał przelecieć nad kanałem La Manche w 110. rocznicę pierwszego lotu samolotem nad kanałem, którego 25 lipca 1909 r. dokonał Louis Bleriot.

Wynalazca twierdzi, że jego flyboard może osiągnąć prędkość nawet 190 km na godzinę i może bez lądowania lecieć przez ok. 10 minut. Zasilany jest paliwem lotniczym.