Ul. Bielawska. Tutaj wyrosła Willa Konstancin – inwestycja spółki Lokum należącej do grupy J.W. Construction Holding SA. Zgodnie z przedwstępnymi umowami mieszkania naszych czytelników miały być oddane do użytku do końca grudnia 2007 roku.
– Tymczasem do dziś nie możemy się tam wprowadzić – denerwuje się jedna z klientek dewelopera (nazwisko do wiadomości redakcji).
[srodtytul]Opóźnienia przez media[/srodtytul]
Prawomocne pozwolenie na budowę mieszkań deweloper dostał już w kwietniu 2002 roku. Skąd więc tak wielki poślizg?
– Główną przyczyną zmiany terminu realizacji były przedłużające się procedury administracyjne. Starosta zwlekał z wydaniem decyzji w sprawie przyłączenia mediów. Kilka miesięcy czekaliśmy też na decyzję dotyczącą wykonania drogi dojazdowej do osiedla – tłumaczy Barbara Czyż, członek zarządu J.W. Construction. Przekonuje, że na opóźnienia miały również wpływ czasowe problemy z dostawami materiałów budowlanych. Nie bez znaczenia był brak budowlańców.
Jak wynika z dokumentów, możliwość protokolarnego przejęcia lokali deweloper zaproponował klientom w kwietniu tego roku. Ukończenie inwestycji w stanie surowym zamkniętym nastąpiło jednak ponad trzy miesiące później.
– Tak czy inaczej chcieliśmy przejąć mieszkanie jak najszybciej. I tu zaczęły się schody. Dostaliśmy rozliczenie, w którym podano złą powierzchnię mieszkania. Okazało się też, że wybudowano nam za wielką loggię – opowiada nasza czytelniczka. – Zgodnie z prawem odmówiliśmy więc zapłaty za dodatkową, niezamówioną powierzchnię – dodaje.
Deweloper uznał ten argument. – Biorąc pod uwagę dużą liczbę dokonywanych rozliczeń, mógł wystąpić pojedynczy błąd we wpisywaniu danych – przyznają przedstawiciele firmy.
– Kiedy tylko został zauważony, natychmiast pomyłkę korygowaliśmy.
[srodtytul]Negocjacje z zarządem[/srodtytul]
Inwestor prawomocne pozwolenie na użytkowanie nieruchomości dostał we wrześniu tego roku. – Do podpisania aktu notarialnego zostaliśmy wezwani na początek grudnia – opowiada jedna z klientek. – Tymczasem wciąż nie mogliśmy się doczekać prawidłowego rozliczenia. Jego oryginał otrzymaliśmy dopiero 11 grudnia – opowiada. – Przedstawiciele spółki zapewniali nas jednak, że nasze uwagi zostały uwzględnione, musimy jedynie podpisać aneks do umowy – dodaje.
W aneksie znalazł się jednak zapis o zrzeczeniu się roszczeń.– Powiedziano nam, że jeśli nie podpiszemy aneksu w przedstawionej postaci, to rozliczenia zostaną zmienione na wyższe i będziemy musieli zapłacić za dodatkowe, niezamówione metry loggi – opowiada klientka Lokum. – Nie zgodziliśmy się na to. Ostatecznie, po wielu interwencjach, deweloper uznał nasze żądania – przyznaje.
Nasza kolejna czytelniczka do aktu notarialnego stanęła z kolei w wyznaczonym przez Lokum terminie – czwartego grudnia. – W akcie był zapis, że zrzekamy się wszelkich roszczeń wobec sprzedającego – mówi klientka.
– Zażądaliśmy jego wykreślenia, ale przedstawiciel spółki stwierdził, że wykreślenie wymaga negocjacji z zarządem – dodaje.
Jadwiga Teklak-Białek z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów informuje tymczasem, że we wzorcach umów stosowanych przez J.W. Construction, które do tej pory urząd badał, nie było postanowień o zrzekaniu się roszczeń.
– Być może zostały one wprowadzone dopiero teraz, na etapie podpisywania aktów notarialnych. Są to jednak postanowienia niedozwolone, znajdujące się w rejestrze klauzul niedozwolonych – mówi przedstawicielka UOKiK. – Urząd może zakazać ich stosowania – dodaje.
Barbara Czyż wyjaśnia, że umowa w formie aktu notarialnego jest zakończeniem procesu związanego z nabyciem nieruchomości. – Zapis ujęty w umowach ma na celu zamknięcie spraw związanych z wzajemnym rozliczeniem ceny i wykonaniem umowy – podkreśla. – Zapis ten w żaden sposób nie wyklucza praw klientów wynikających z obowiązującego prawa – w tym głównie rękojmi i gwarancji. Jeśli klient życzy sobie wykreślenia takiego zapisu z umowy, może się zwrócić do spółki z takim wnioskiem. Wnioski są rozpatrywane pozytywnie – zapewnia Barbara Czyż.