Kobieta rozbudowała dom. Sprawą zainteresował się nadzór budowlany 

Problemy właścicielki zaczęły się, gdy jej domem jednorodzinnym w 2021 r. zainteresował się nadzór budowlany. Chodziło zwłaszcza o część przechodzącą na kolejną działkę. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego (PINB) jesienią wystąpił do urzędu miejskiego o potwierdzenie legalności zrealizowanej tam zabudowy. Schody zaczęły się, gdy w rejestrach nie odnaleziono informacji o pozwoleniu na budowę bądź przyjęciu zgłoszenia budowy czegokolwiek. Urzędnicy zaczęli drążyć i ustalili, że najpierw w latach 30. XX w. do istniejącego domu jednorodzinnego zostały dobudowane dwie części parterowe. W drugiej połowie lat 50. jedna z dobudówek została rozbudowana w kierunku sąsiedniej. I najprawdopodobniej wtedy przekroczona została granica z sąsiadem.

Ostatecznie przyjęto, że rozbudowa miała miejsce później ok. 1995-2000 r. Nie było natomiast wątpliwości, że odbyła się bez koniecznych pozwoleń. Ponieważ od samowoli minęło co najmniej 20 lat, nadzór sięgnął po uproszczoną jej legalizację z art. 49f-49i znowelizowanego już wówczas prawa budowlanego. W związku z tym na początku 2022 r. PINB zobowiązał kobietę do przedłożenia dokumentów legalizacyjnych. Właścicielka skompletowała je poza jednym – oświadczeniem o posiadanym prawie do dysponowania gruntem na cele budowlane. PINB czekał, ale do momentu, gdy wpłynęło do niego pismo od owej sąsiadki, która kategorycznie odmówiła zgody, aby na jej działce znajdował się cudzy budynek. Urzędnicy rozłożyli ręce i nakazali rozbiórkę samowoli. Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego oddalił odwołanie właścicielki dobudówki. Spór trafił na wokandę.

Czytaj więcej

Czy większość właścicieli może sama zdecydować o służebności?

Sąd wydał wyrok: Doszło do samowoli

Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Białymstoku uznał, że skoro sporna rozbudowa usytuowana jest łącznie na dwóch działkach, to legitymowanie się prawem do jej dysponowania na cele budowlane wymagało odniesienia się do obu.

Ostatecznie do podobnych wniosków doszedł Naczelny Sąd Administracyjny (NSA). Jego zdaniem w sprawie bezspornie doszło do samowoli, a skarżąca nie potrafiła wykazać się zgodą na wkroczenie rozbudowy na cudzy grunt. Powoływała się jedynie na ustne ustalenia z poprzednimi jego właścicielami. Sądu nie przekonało też to, że skarżąca wytoczyła powództwo o zasiedzenie zajętej działki. I nie miało znaczenia, że nie zostało ono zakończone. Ten, kto dokonuje samowoli, musi mieć bowiem świadomość jej konsekwencji i późniejsze powoływanie się na zasiedzenie nie może być sposobem na ich uniknięcie.

Sygnatura akt: II OSK 556/24

Więcej orzeczeń:  Raport orzeczniczy czerwiec 2026 - rp.pl