Tani pieniądz szybko nie wróci, koniec strategii wyczekiwania

Klienci chcą mieszkać w ekologicznych budynkach, ale niekoniecznie są gotowi za to płacić. Ale to się zmieni – powiedział w programie #RZECZONIERUCHOMOŚCIACH Bartosz Kalinowski, prezes Skanska Residential Development Poland.

Publikacja: 18.01.2024 21:01

Tani pieniądz szybko nie wróci, koniec strategii wyczekiwania

Foto: mat. pras.

2023 r. upłynął pod znakiem „Bezpiecznego kredytu 2 proc.” i kłopotów z podażą mieszkań. Jaki udział w waszej sprzedaży mieli klienci z subsydiowanym kredytem?

Żeby zrozumieć, co się wydarzyło w 2023 r. na rynku, należy cofnąć się do 2022 r., który zaczął się dobrze, ponieważ popyt i podaż były we względnej równowadze pomimo wyższej inflacji. Wybuch wojny w Ukrainie zmienił wszystko: świat wstrzymał oddech, klienci decyzję o zakupach, deweloperzy starty nowych projektów – i to był początek luki podażowej. W III kwartale rynek osiągnął dno, pod koniec 2022 r. deweloperzy nie spodziewali się tego, co się wydarzy w 2023 r. Nastąpiła zapowiedź programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.” i choć wiadomo było, że ruszy on w lipcu, uaktywnili się klienci, którzy wiedzieli, że nie spełnią kryteriów programu, a przy ograniczonej ofercie mieszkań nie ma na co czekać i konkurować w wakacje z beneficjentami programu. Zaczął się szturm na biura sprzedaży, szczególnie mocny był III kwartał, kiedy dołączyli nabywcy korzystający z programu. Ostatni kwartał był nieco słabszy od trzeciego, ale reasumując, cały 2023 r. był fantastyczny dla deweloperów i koszmarny dla klientów: oferta mieszkań była mała, czasu na decyzje – często przecież życiowe – praktycznie nie było, a ceny wzrosły.

My z programu skorzystaliśmy pośrednio, transakcji z udziałem „Bezpiecznego kredytu” było 20–30. O całkowitej sprzedaży nie mogę powiedzieć, należymy do grupy notowanej na giełdzie.

Stary program się skończył, nowy się dopiero kształtuje i ma nadejść w wakacje. Czy nie będzie „powtórki z rozrywki”?

Tego nie wiemy, myślę, że jesteśmy w nieco innej sytuacji niż rok temu. Chyba już do wszystkich dotarło, że czasy taniego kapitału się skończyły, więc w zasadzie nie ma na co czekać, jeśli chodzi o decyzje zakupowe, bo mieszkania są coraz droższe. Ludzie wrócili do normalnego funkcjonowania, dlatego myślę, że część klientów nie będzie czekać na nowy program. Dziś znamy zarys, ale nie szczegóły.

Podaż rosła wolniej niż popyt. Co było głównym problem?

To złożona kwestia i nie ma jednej przyczyny luki podażowej. Jedną z głównych przyczyn jest biurokracja: proces od zakupu gruntu po rozpoczęcie budowy, uzyskanie wszystkich uzgodnień i pozwoleń dziś trwa niemal dwukrotnie dłużej niż jeszcze pięć lat temu. Deweloperzy, nawet jeśli bardzo chcieliby sprostać zwiększonemu popytowi, nie mają projektów, które leżą na półce i tylko czekają na jakieś lepsze czasy. Takich zapasów zwyczajnie nie ma.

Skanska Residential Development wyróżnia się na tym rynku tym, że wszystkie inwestycje posiadają certyfikaty środowiskowe. Po co? Czy tego oczekują klienci? Czy to mocno zwiększa koszty inwestycji?

Certyfikacja ma sens, bo obiektywnie potwierdza parametry budynków, a jest coraz większa grupa klientów, która jest świadoma wpływu budownictwa na środowisko – budynki większość śladu węglowego generują na etapie eksploatacji, a nie budowy. Im bardziej energooszczędny jest budynek, tym mniejsze generuje koszty utrzymania. W tej chwili znaczna grupa konsumentów jeszcze nie docenia tej certyfikacji w takim rozumieniu, że nie jest gotowa zapłacić więcej – koszt to 100–300 zł na mkw. w zależności od rozwiązań. Ale podejście się zmieni, bo i instytucje finansowe doszły do wniosku, że cierpliwość naszej planety, jeśli chodzi o zmiany klimatyczne, już jest na wyczerpaniu, więc trzeba robić biznes bardziej odpowiedzialnie. Certyfikacja może być obiektywnym kryterium, według którego banki będą premiować inwestycje. Certyfikaty są standardem w nieruchomościach komercyjnych, w przypadku budynków mieszkalnych to kwestia nie czy, ale kiedy – i pewnie szybciej niż później.

2023 r. upłynął pod znakiem „Bezpiecznego kredytu 2 proc.” i kłopotów z podażą mieszkań. Jaki udział w waszej sprzedaży mieli klienci z subsydiowanym kredytem?

Żeby zrozumieć, co się wydarzyło w 2023 r. na rynku, należy cofnąć się do 2022 r., który zaczął się dobrze, ponieważ popyt i podaż były we względnej równowadze pomimo wyższej inflacji. Wybuch wojny w Ukrainie zmienił wszystko: świat wstrzymał oddech, klienci decyzję o zakupach, deweloperzy starty nowych projektów – i to był początek luki podażowej. W III kwartale rynek osiągnął dno, pod koniec 2022 r. deweloperzy nie spodziewali się tego, co się wydarzy w 2023 r. Nastąpiła zapowiedź programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.” i choć wiadomo było, że ruszy on w lipcu, uaktywnili się klienci, którzy wiedzieli, że nie spełnią kryteriów programu, a przy ograniczonej ofercie mieszkań nie ma na co czekać i konkurować w wakacje z beneficjentami programu. Zaczął się szturm na biura sprzedaży, szczególnie mocny był III kwartał, kiedy dołączyli nabywcy korzystający z programu. Ostatni kwartał był nieco słabszy od trzeciego, ale reasumując, cały 2023 r. był fantastyczny dla deweloperów i koszmarny dla klientów: oferta mieszkań była mała, czasu na decyzje – często przecież życiowe – praktycznie nie było, a ceny wzrosły.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości mieszkaniowe
Kosztowny brak równowagi w mieszkaniówce
Nieruchomości
Rok na sterydach w mieszkaniówce w największych miastach
Nieruchomości
Sprzedaż mieszkań pod koniec roku wyhamowała, urosła podaż
Nieruchomości
Cenowy zawrót głowy
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Nieruchomości
Deweloperzy podsumowują sprzedaż w 2023 roku