Jak wynika z relacji Wirtualnej Polski, komornik sądowy nie musiał korzystać z pomocy obecnych na miejscu funkcjonariuszy policji. Gdy rano zapukał do kaplicy-celi księdza Michała Woźnickiego, nie zastał go, gdyż ten poszedł z grupką wiernych i dziennikarzy na kawę i ciasto. Do swojej celi już nie wrócił.
Pomieszczenie, w którym mieszkał Michał Woźnicki, zostało uprzątnięte. Było ono nielegalną kaplicą, którą były zakonnik utworzył bez zgody władz Kościoła i odprawiał tam mszę trydencką.
Rzecznik Izby Komorniczej w Poznaniu Marek Grzelak poinformował dziennikarzy, że to pierwsza tego typu egzekucja komornicza.
- Nie pamiętam podobnych czynności w kraju - powiedział.
Wyjaśnił, że w trakcie eksmisji w pierwszej kolejności sprawdzone zostanie, czy w pomieszczeniach zajmowanych przez ks. Woźnickiego znajduje się Najświętszy Sakrament, czyli hostia. Dopiero po ewentualnym przeniesieniu hostii przez kapłana komornik spisze rzeczy znajdujące się w pomieszczeniu.
Czytaj więcej
Podstawową przeszkodą jest brak skutecznie działającego sądownictwa egzekucyjnego – mówi radca prawny Piotr Zimmermann, ekspert BCC.
Rzecznik poinformował też, że duchowny nie trafi na bruk, gdyż miasto zaoferowało mu pomieszczenie tymczasowe.
Historię sprawy księdza Woźnickiego przypomniał rzecznik prasowy salezjanów ksiądz Jerzy Babiak:
- W 2018 roku został wydalony ze zgromadzenia. Od tego momentu powinien opuścić to miejsce. Przestał być salezjaninem, więc utracił mieć prawo do tego, by tu mieszkać. Jego upór i postawa spowodowały, że przebywał tutaj dłużej, stąd te działania sądowe - wyjaśniał duchowny.
Jak wyjaśnił rzecznik, "zachowanie księdza Woźnickiego było gorszące", a z powodu przepychanek i słownych utarczek w budynku wielokrotnie interweniowała policja wzywana przez duchownych. W końcu Towarzystwo Salezjańskie wystąpiło do sądu o eksmisję byłego zakonnika. Prawomocny wyrok w tej sprawie zapadł pod koniec 2021 r.