Koncept dark store kusi kolejne sieci. Na rynek ekspresowych zakupów online wchodzi Żabka. Sieć prezentuje nową aplikację Jush (w ramach startupu Lite e-Commerce).

– Pilotaż usługi wygodnej dostawy produktów do domu – Żabka Jush – startuje 21 października – informuje Grupa Żabka. – Aplikacja zadebiutuje w Warszawie na systemie iOS. Na razie klienci mogą zamawiać zakupy w części Śródmieścia, Starej Ochoty, Woli i Ursynowa, wybierając spośród 1,3 tys. produktów. Zakupy, od złożenia zamówienia do przybycia kuriera, mają zająć nie więcej niż 15 minut. W planach są kolejne dzielnice Warszawy i inne miasta.

Nisza idealna

Żeby szybko realizować zamówienia, potrzebne są odpowiednie obiekty. Jak tłumaczy Natalia Mika, doradca w dziale powierzchni przemysłowych i magazynowych firmy doradczej Cresa, dark stores to obiekty przypominające hipermarket. – Pomiędzy regałami przemieszczają się magazynierzy zbierający produkty z półek. Nie są to magazyny wysokiego składowania, a ich powierzchnia jest raczej mniejsza, są bardziej rozproszone – wyjaśnia. Dark store'y plasują się bardziej na pograniczu retailu i magazynu.

Z założenia, jak mówi ekspertka Cresy, mają maksymalnie przyspieszyć czas dostawy pod drzwi klienta „przy jednoczesnym zachowaniu optymalizacji kosztów kompletacji zamówienia".

Natalia Mika ocenia, że tego typu obiekty będą powstawały m.in. w relatywnie tańszych, dobrze skomunikowanych pod kątem lokalnej dystrybucji dzielnicach. – W przyszłości pojawią się także w pełni zautomatyzowane dark store'y, w których kompletowanie będzie się odbywać się przy użyciu zaawansowanych technologii intralogistycznych. Praca ludzi będzie ograniczona do minimum – przewiduje.

Dodaje, że ogromne wyzwanie w logistyce stanowią procesy ostatniej mili. Generują duże koszty. W bardziej efektywnym zarządzaniu logistyką ostatniej mili pomóc mogą obiekty dark stores.

– Do wzrostu zapotrzebowania na powierzchnie magazynowe ze strony operatorów logistycznych, firm kurierskich i sieci handlowych w ostatnim czasie przyczynił się e-commerce. Przewiduje się, że w najbliższych latach wartość rynku e-handlu będzie rosła w tempie dwucyfrowym – mówi Natalia Mika. – Jednym z segmentów, który czeka duży rozwój, jest e-grocery, czyli rynek zakupów spożywczych online. Nowy trend dark store'ów pokazuje, że sieci handlowe widzą w tym rynku duży potencjał i decydują się uruchamiać pilotażowe projekty – dodaje. A podmiejskie centra dystrybucyjne, aby odpowiedzieć na wzrost popytu na zamówienia e-grocery, mogą potrzebować większej powierzchni magazynowej. – Można przypuszczać, że powstaną nowe obiekty do przechowywania produktów spożywczych, umożliwiające składowanie w kontrolowanej temperaturze – przewiduje analityczka Cresy.

O dynamicznym wzroście rynku dark store mówi Joanna Sinkiewicz, szefowa działu powierzchni magazynowych i logistycznych w Europie Środkowej i Wschodniej w firmie CBRE. – W Warszawie działa już kilka tego typu firm – mówi. – Świadczące szybkie zakupy firmy swoje zainteresowanie powierzchniami określają bardzo precyzyjnie: 200–350 mkw., najlepiej w bezpośrednim sąsiedztwie dużych obszarów mieszkaniowych. Na razie takie przestrzenie mogą zagwarantować jedynie budynki biurowe (partery) i retailowe. Okazuje się, że takiego formatu magazynów, szczególnie tych nowoczesnych, na polskim rynku jeszcze nie ma – podkreśla.

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Ach te magazyny"

Silniki boomu pracują pełną parą - rynek będzie rósł z uwagi na dalszy rozwój logistyki i e-commerce

OGLĄDAJ RELACJĘ

Najmniejsze moduły oferowane w ramach SBU (Small Business Unit) mają ponad 500–600 mkw. – A to zdecydowanie więcej, niż potrzebują firmy z branży dark store. Tym samym trafiają idealnie w niszę – mówi Joanna Sinkiewicz. – Nie jest dla nich rozwiązaniem wynajem konsumencki w obiektach typu self-storage, które proponują od 1 do 25 mkw.

Inna koncepcja

Czy deweloperzy zdecydują się wypełnić niszę? – Trudno powiedzieć. Pewnie tak, bo obiekty tego typu działają w dużych miastach europejskich – mówi ekspertka CBRE. – Warto jednak podkreślić, że jest to wyzwanie, również z uwagi na wymagania lokalizacyjne dark store.

Jędrzej Dużyński, prezes firmy Ideal Idea Formad (buduje miejskie obiekty łączące funkcje biura ze stosunkowo niedużymi modułami magazynowymi), ocenia, że trend na dark stores ma wiele zalet.

– To ograniczone koszty utrzymania sklepu, wsparcie łańcucha dostaw i popularyzacja zakupów online. Wiele sieci testowało już tę ideę przed pandemią, zaś ubiegły rok pokazał wzrost zapotrzebowania na e-commerce, bopis („Buy Online, Pick-up in Store"), na Zachodzie też na curbside pick-up (zakupy wkładane do bagażnika auta przez pracowników sklepu, co ma na celu ograniczenie kontaktu z ludźmi) i natychmiastową dostawę (same-day-delivery) – opowiada Jędrzej Dużyński. – Nie można już mówić o dychotomii: sklepy stacjonarne i sklepy online. Stały się one jednym. Obserwując zachodzące zmiany, można postawić tezę, że będzie powstawać coraz więcej sklepów w formule dark stores.

Prezes Ideal Idea Formad zaznacza, że „ciemne sklepy" wymagają nieco innej koncepcji budynków niż buduje jego firma. Mniejszy jest np. komponent biurowy. – Uważnie przyglądamy się rozwojowi takich obiektów w Polsce. Jednak ze względu na duży popyt na miejskie powierzchnie magazynowe będziemy dopracowywali i trzymali się koncepcji budynków, które stały się naszą wizytówką – mówi. – Najczęściej najemcy przenoszą do budynków Ideal Idea swoje siedziby, dzięki czemu mogą mieć magazyn i biuro w jednej lokalizacji – wyjaśnia.

Cenne grunty

Prezes Dużyński podsumowuje, że dla sprawnego działania „ciemnych sklepów" niezbędna jest lokalizacja umożliwiająca szybką dystrybucję towarów. - Coraz więcej sklepów w Polsce oferuje terminy dostawy tego samego dnia, a to jest możliwe dzięki magazynowaniu towarów w obrębie miasta lub tuż poza nim – przyznaje. - Dark stores będą się raczej lokować tuż obok miast, gdzie ziemia jest znacznie tańsza. Właścicielom „ciemnych sklepów" nie zależy na prestiżowej lokalizacji czy miejskim adresie. Z reguły tego typu sklepy nie potrzebują dużego komponentu biurowego i powierzchni klasy A – tłumaczy.

Zwraca też uwagę, że kończą się miejskie grunty pod logistykę. –Magazyny są wypierane z miast przez osiedla – mówi. – Np. na warszawskim Okęciu w ciągu ostatnich pięciu lat cena mkw. gruntu. wzrosła dwukrotnie. Jeśli wziąć pod uwagę także kilkudziesięcioprocentowy wzrost cen materiałów budowlanych, jak np. betonu i stali, z których zbudowane są hale, oraz galopującą inflację, popyt będzie rósł nieproporcjonalnie szybciej niż podaż. Będzie to skutkowało wzrostem czynszów.  Trzymanie towarów w nowoczesnym miejskim obiekcie będzie się wiązało z większymi kosztami, co znajdzie swoje odbicie w cenach towarów.