W Warszawie rosną czynsze za najlepsze lokale o pow. ok. 100 mkw. Szczególnie te wynajmowane przez sieci odzieżowe w najbardziej atrakcyjnych galeriach, takich jak Złote Tarasy, Galeria Mokotów czy Arkadia. Stołeczni najemcy, konkurując ze sobą o miejsce, są w stanie wydać na lokal miesięcznie 90 – 100 euro za mkw., czyli ponad 40 tys. zł.
– W pozostałych aglomeracjach stawki sięgają zaledwie połowy tej kwoty, czyli 40 – 45 euro za mkw. miesięcznie – wylicza Ewa Derlatka-Chilewicz, menedżer Zespołu Doradztwa i Analiz Rynkowych w DTZ.
Coś na zachętę
Właściciele słabszych centrów, zwłaszcza w pozawarszawskich lokalizacjach, muszą dokonywać sukcesywnych korekt.
Zdaniem Wiolety Wojtczak, starszego konsultanta z Działu Badań Rynkowych i Doradztwa w agencji Savills, właściciele mniej popularnych centrów muszą nie tylko obniżać czynsze, lecz również szukać innych zachęt, by przyciągnąć klienta, np. zwiększyć budżet przeznaczony na aranżację lokalu.
– Wyjątek stanowią najlepsze projekty – np. Galeria Katowicka w Katowicach czy centrum Poznań Główny, w których najemcy płacą obecnie ok. 32 – 45 euro za mkw. miesięcznie – dodaje Karina Kreja, menedżer działu Badań Rynkowych i Doradztwa w CBRE.
Analitycy CBRE prognozują dalsze rozwarstwianie stawek czynszowych między najbardziej atrakcyjnymi powierzchniami i projektami słabszymi lub w małych miastach.
– Powierzchnia handlowa w najlepszych warszawskich centrach będzie drożała, podczas gdy zwiększona podaż w niektórych średnich i małych miastach może doprowadzić do dewaluacji czynszów, a nawet w konsekwencji do powstania pierwszych opuszczonych centrów handlowych w Polsce – twierdzi Karina Kreja.
Brak dobrych ofert
Mimo koniecznych obniżek czynszowych, stopy pustostanu pozostają na dość niskim poziomie. Najmniej wolnych lokali znajduje się w Szczecinie (0,5 proc.), natomiast najwyższe współczynniki wolnej powierzchni sięgają 9 proc. – np. w Toruniu.
W innych aglomeracjach różnice są nieco mniejsze, od 1 proc. w Warszawie do 4,6 proc. w Krakowie.
– W ostatnim półroczu stopy pustostanów w większości dużych miast, np. w Łódzi, Trójmieście, Katowicach czy Wrocławiu spadły lub nie zmieniły się (np. w Poznaniu) – mówi Ewa Derlatka-Chilewicz.
Poziom pustostanów nie zmienia się zwłaszcza w miastach, gdzie nie powstały ostatnio żadne nowe galerie handlowe.
– W Toruniu i Krakowie w drugiej połowie 2011 roku otwarto słabo wynajęte centra, co gwałtownie zwiększyło ilość wolnej powierzchni – opowiada Karina Kreja.
Jej zdaniem, Warszawa ze wskaźnikiem pustostanów poniżej 1 proc. znajduje się w czołówce tzw. rynków nienasyconych i jednocześnie gotowych przyjąć nowe projekty. – Podobna sytuacja jest na przykład w Lublinie – zapewnia Kreja.
Mimo dużej podaży centrów handlowych, liczącej w Polsce prawie 8 mln mkw. powierzchni najmu, ciągle jest wiele miejsc, gdzie albo brakuje dobrych projektów, albo w istniejących najemcy nie mogą znaleźć odpowiednich lokali dla siebie. – Np. w Szczecinie Galeria Kaskada w dniu otwarcia cieszyła się 100-proc. wynajmem, gdyż przed oddaniem obiektu do użytku nie było w mieście pustych lokali – zauważa Ewa Derlatka-Chilewicz.
Obiektom mniej popularnym najemcy przyglądają się bardzo uważnie, a proces negocjacji umów trwa kilka miesięcy. – Podobnie jest z galeriami w budowie, szczególnie tam, gdzie konkurencja jest duża – opowiada Wioleta Wojtczak.