Cudzoziemcy, którzy łamią zasady dotyczące kupna nieruchomości w Australii, mogą się spodziewać kar do trzech lat więzienia lub grzywny w wysokości 127,5 tys. dol. australijskich dla osób fizycznych, a w przypadku firm 637,5 tys. dol. australijskich. Tak stanowi wprowadzone wczoraj nowe prawo – donosi AFP.
Interes narodowy Ogłaszając te zmiany konserwatywny premier Tony Abbott podkreślił, że rząd jest nadal przychylny zagranicznym inwestycjom. - Musi to jednak być prawdziwa zagraniczna inwestycja we właściwym sektorze, a my musimy dysponować skutecznym systemem przeglądu takich inwestycji.
Dopiero wtedy społeczeństwo będzie mogło zaufać, że zagraniczne inwestycje są tymi, które leżą w naszym narodowym interesie – stwierdził Abbott. Obcokrajowcom wolno nabywać jedynie nowe nieruchomości. Zakazuje się im kupowania już istniejących budynków mieszkalnych. Jednakże, jak twierdzi rząd, przepisy te były słabo wykorzystywane. Zamożni obcokrajowcy, najczęściej z Chin, są oskarżani o windowanie cen na australijskim rynku nieruchomości, szczególnie w Sydney i Melbourne oraz o przejmowanie na własność domów, na które nie stać wielu Australijczyków.
Abbott stwierdził, że wprowadzone zmiany zwiększą egzekucję prawa, ponieważ pośrednicy transakcji, tacy jak agenci nieruchomości, którzy świadomie pomagali obcokrajowcom łamać prawo, będą również karani grzywną do 42,5 tys. dol. dla osób indywidualnych i 212,5 tys. dol. dla firm.
Zmiany nastąpiły po tym, gdy rząd wcześniej zapowiedział w tym roku wprowadzenie opłat za wszystkie wnioski o umożliwienie zagranicznej inwestycji, poczynając od 5 tys. dol. za wniosek dotyczący inwestycji w nieruchomości mieszkalnych o wartości do 1 mln dol.