Jedynie kwestią czasu wydawało się we wtorek formalne ogłoszenie niewypłacalności Country Garden, do niedawna największego dewelopera w Chinach. Spółka, która ostatnio wprost przyznała, że jest o krok od utraty płynności, należy do najbardziej zadłużonych deweloperów na świecie. Jej zobowiązania opiewają na 187 mld dol. (upadły dwa lata temu gigant branży China Evergrande był winien wierzycielom kwotę o trzy czwarte większą), jednak z punktu widzenia wpływu na gospodarkę to konsekwencje tego upadku mogą być znacznie bardziej dotkliwe.
Czytaj więcej
Przez ten kryzys partia komunistyczna może już nie przejść suchą nogą. Jego przezwyciężenie wymagało całkowitej przebudowy reżimu Xi Jinpinga.
Czy niewypłacalność Country Garden będzie groźniejsza niż China Evergrande?
Jak oblicza ośrodek Bloomberg Intelligence, Country Garden ma w portfolio cztery razy więcej niedokończonych projektów w porównaniu ze swoim dawnym konkurentem – aż 3,1 tys. To oznacza, że jego ewentualna nieuporządkowana niewypłacalność zapewne wywołałaby na chińskim rynku nieruchomości znacznie poważniejsze zawirowania, niż miało to miejsce w przypadku China Evergrande.
O optymizm ciężko, gdy wiarę w ratunek dla spółki niemal całkowicie stracili nawet jej wierzyciele – obligacje są notowane po zaledwie 4–6 proc. wartości nominalnej. Na kryzys w branży nieruchomości, która przez lata była głównym silnikiem napędowym drugiej co do wielkości gospodarki świata, już od miesięcy skutecznej recepty wydają się nie mieć chińskie władze.
Czytaj więcej
Druga gospodarka świata stoi w obliczu narastających problemów: chaosu na rynku nieruchomości, rosnącego bezrobocia wśród młodych i zwalniającego w...
W szczycie koniunktury branże bezpośrednio i pośrednio związane z nieruchomościami odpowiadały za jedną czwartą PKB, jednak sytuacja coraz bardziej przypominała napędzaną spekulacyjnymi zakupami bańkę. W 2019 roku wartość nieruchomości w Chinach szacowano na 52 bln dol., czyli na dwukrotność amerykańskich, a dostępność mieszkań w największych miastach dla lokalnych nabywców spadła poniżej tego, co obserwuje się na tak rozchwytywanych rynkach nieruchomości jak Londyn czy Nowy Jork.
Co robią władze Chin, żeby łagodzić kryzys?
Władze podjęły próby chłodzenia koniunktury w branży – m.in. o przykręcenie kurka z finansowaniem poproszono banki. To jednak doprowadziło do pogłębiania się problemów płynnościowych deweloperów, na co bez wpływu nie pozostały także stosowane w Chinach rygorystyczne obostrzenia przeciwepidemiczne. Od tego czasu władze balansują na linie. Z jednej strony starają się nie dopuścić do grożącej destabilizacją całej gospodarki nieuporządkowanej upadłości którejkolwiek dużej firmy z branży nieruchomości, a z drugiej wspierają ją jedynie w ograniczonym zakresie, tak aby nie nadymać bańki jeszcze bardziej.
Czytaj więcej
W chińskich miastach stoją puste dziesiątki milionów mieszkań. To sprawia, że dużo trudniej niż dawniej będzie stymulować ten rynek, wokół którego...
Sytuacja nadal się jednak pogarsza – przerwane przez upadłe firmy budowy są w miastach widokiem coraz częstszym, a spadek cen nieruchomości przybrał wartości dwucyfrowe. Efektem był rozszerzający się wśród właścicieli niedokończonych mieszkań oddolny bojkot obsługi zaciągniętych na ich zakup kredytów hipotecznych, który w połowie 2022 r. obejmował ponad 300 projektów w około 90 miastach.
Od tamtego czasu protesty wyraźnie przycichły, jednak wcale nie musi to oznaczać, że najgorsze już minęło. Jako że ponad 70 proc. majątku mieszkańców chińskich miast jest ulokowane w nieruchomościach mieszkalnych, pogłębianie się rynkowej przeceny będzie groziło pogarszaniem się ich sytuacji, a w konsekwencji prawdopodobnie także powrotem niepokojów społecznych.