Władze ośrodka narciarskiego Luchon-Superbagneres w Pirenejach podjęły w piątek decyzję o transporcie śniegu na niższe stoki, używane przez początkujących narciarzy i szkółki narciarskie. Hervé Pouanu z lokalnej rady mówił w rozmowie z AFP, że transport zajął dwie i pół godziny. W tym czasie przeniesiono około 50 ton śniegu, co miało kosztować 5-6 tys. euro.

Pounau powiedział, że ośrodek spodziewa się co najmniej dziesięciokrotnego zwrotu kosztów tej operacji. Bez śniegu bowiem ruch turystyczny zamierał. Urzędnik przyznał też, że akcja nie była „zbyt przyjazna dla środowiska”, ale wyjaśnił, że była to „wyjątkowa decyzja”.

- Nie mamy zamiaru robić tego ponownie. Tym razem nie mieliśmy wyboru - powiedział Pounau, dodając, że dzięki temu pracę będzie mieć 50-80 osób - personel w kurorcie i hotelu.

AFP

W niedzielę akcję ostro skrytykowała Élisabeth Borne, francuska minister ds. ekologii. - Używanie helikopterów do sprowadzania śniegu do ośrodków narciarskich nie wchodzi w grę - zapowiedziała na Twitterze. Zapowiedziała też wyjaśnienie sprawy.

- Trzeba to szybko powstrzymać. Nie można powtórzyć tak bardzo zanieczyszczającej operacji - dodał w rozmowie z AFP jeden z jej doradców. W międzyczasie naśnieżaniem przy pomocy helikopterów zainteresowały się organizacje ekologiczne, zdecydowanie krytykując władze ośrodka w Pirenejach.