10 lipca w 1913 roku w Greenland Rench w kalifornijskiej Dolinie Śmierci odnotowano 56,7 st. C. To nowy, uznany przez Światową Organizację Meteorologiczną (WMO) światowy rekord ciepła. Pomiar sprzed 99 lat został uznany za rekordowy w wyniku śledztwa przeprowadzonego przez zespół badaczy.
– Ciągłe ulepszanie metody pomiarów meteorologicznych i klimatologicznych pozwalają analizować stare zapisy pogodowe z większą precyzją niż kiedykolwiek wcześniej – powiedział prof. Randy Cerveny z Uniwersytetu Stanu Arizona. – W rezultacie dadzą nam lepsze możliwości analizy globalnych, ale i regionalnych zjawisk, które możemy obserwować w dłuższej perspektywie czasowej.
Weryfikacja starych danych, choć pozwala przyznać tytuł „najgorętszego miejsca na Ziemi", ma także praktyczne znaczenie.
– To najwyższa temperatura w środowisku, gdzie żyją ludzie. Taki typ danych, jaki otrzymaliśmy, pozwoli na lepsze planowanie miast, które będą powstawać w ekstremalnych warunkach klimatycznych, na wznoszenie odpowiednich do zmieniającej się pogody budynków – uważa prof. Cerveny.
Do tej pory mianem najgorętszego miejsca na świecie cieszyła się miejscowość El Azizia w Libii. W 1922 roku był to teren włoskiej bazy wojskowej. 13 września tego roku termometr pokazał 58 st. C. Ale czy na pewno?
– Znaleźliśmy szereg błędów w pomiarze z 1922 roku – mówi prof Cerveny. – Zmiana w katalogu rekordowych temperatur wymagała pracy detektywa.
Wynik zarejestrowany w El Aziza od dawna wzbudzał wątpliwości badaczy. Ale dopiero międzynarodowy zespół meteorologów z WMO – z udziałem ekspertów z Libii, Włoch, Hiszpanii, Egiptu, Francji, Maroka, Argentyny, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – zgłosił poważne wątpliwości.
Najważniejszą było korzystanie z przestarzałej aparatury oraz dokonywanie pomiaru przez niedoświadczonego obserwatora. Wątpliwości dotyczyły też miejsca obserwacji oraz rozbieżność uzyskanego wyniku z innymi pomiarami temperatury w najbliższej okolicy.